separateurCreated with Sketch.

„Triumf serca” Reżyser zdradza kulisy powstania filmu

triumph-of-the-heart-movie-film-maximilian-kolbe-

Filming actors portraying the ten men who died in a cell at Auschwitz, one of whom was St. Maximilian Kolbe.

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Theresa Civantos Barber - publikacja 21.09.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
"Pan Bóg chciał, żeby ten film powstał", opowieść o niezwykłych zbiegach okoliczności.

Być może słyszeliście już o „Triumfie serca”, pełnometrażowym filmie o św. Maksymilianie Kolbem i jego towarzyszach, którzy odnieśli zwycięstwo nad ciemnością. Polska premiera filmu i pierwszy weekend jego emisji przyciągnął do kin niemal 29.000 widzów.

Niezależnie od tego, czy słyszeliście już o tym filmie, czy nie – warto znaleźć czas, by zobaczyć tę opowieść o świętym, który oddał życie w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Zwłaszcza gdy pozna się niezwykłą historię jego powstania.

triumph-of-the-heart-movie-film-maximilian-kolbe-
Scenażysta i reżyser Anthony D'Ambrosio na planie filmu "Tryumf serca"

Historia nadziei

Film głosi nadzieję, której św. Maksymilian trzymał się mimo wszystko, będąc w najciemniejszym miejscu na ziemi.

Scenarzysta i reżyser, Anthony D’Ambrosio, wyjaśnił w rozmowie z Aleteią, że pragnienie nakręcenia filmu o ofierze i śmierci Kolbego zrodziło się z jego osobistego kryzysu.

– Historia św. Maksymiliana Kolbego to w istocie historia o nadziei. W moim własnym życiu ta opowieść dała mi drogę przez kryzys nadziei, którego doświadczałem – powiedział.

Nadzieja, która podtrzymywała Kolbego, to właśnie powód, dla którego świat potrzebuje usłyszeć jego historię właśnie teraz: – Wielu ludzi czuje, że nad nami unosi się jakiś cień i że powszechne są uczucia zwątpienia, samotności czy izolacji. Historia Kolbego pokazuje, jak mieć nadzieję wtedy, gdy w obecnych okolicznościach naprawdę nie ma na nią miejsca.

Anthony D'Ambrosio, Sharon Oliphant, Radosław Pazura,
Andrew Q. Holzschuh (zdjęcia), Anthony D'Ambrosio (reżyser), Sharon Oliphant (producent), Radosław Pazura na polskiej premierze filmu

„Z serca Kościoła”

Realizacja zdjęć w Polsce okazała się nie lada wyzwaniem, ponieważ filmowcy pracowali pod ogromną presją czasu i budżetu, w kraju, w którym początkowo nie znali ani języka, ani nikogo osobiście.

– Potrzebowaliśmy cudów każdego dnia, by to się udało – przyznał D’Ambrosio. – Zwykle nakręcenie filmu zajmuje lata, a my mieliśmy tylko około trzech miesięcy od momentu zebrania funduszy do rozpoczęcia zdjęć w Polsce.

Na szczęście polska wspólnota katolicka odpowiedziała w niezwykły sposób.

– Kościół jest niesamowicie połączony i jeśli jesteś katolikiem, masz gwarancję, że znajdziesz przyjaciół, którzy mają przyjaciół w Polsce – zażartował. – Polski Kościół jest tak silny.

W ciągu tygodnia od przyjazdu reżyser udzielał już wywiadu o projekcie w polskiej telewizji międzynarodowej, a pomoc od lokalnej społeczności zaczęła napływać szerokim strumieniem.

Ten autentyczny, oddolny sposób pracy to sekret tego niezwykłego filmu. – To film, który wyrósł z katolickiej wspólnoty. Nie z Hollywood. Ten film wychodzi z samego serca Kościoła.

"Tryumf serca" - zdjęcia z planu. Marcin Kwaśny jako Maksymilian Maria Kolbe

Pan Bog chciał, żeby ten film powstał - niezwykłe zbiegi okoliczności

Reżyser wspomina także zabawne przygody, jakie spotkały ekipę filmową – jak choćby konieczność zamknięcia ulic całego miasta, przestawienia wszystkich samochodów z parkingu przy bloku mieszkalnym czy przeorganizowania tygodniowego planu zdjęć z powodu niespodziewanej, wczesnej śnieżycy.

Kiedy przez śnieg trzeba było przełożyć zdjęcia, – Nasz dział scenografii nie był już dostępny, podobnie jak kaskader – wspomina D’Ambrosio. Ekipa gorączkowo szukała zastępstwa.

I wtedy okazało się, że inny kaskader jest dostępny i gotów podjąć się zadania niemal za darmo, z powodu swojej osobistej czci dla Kolbego. Co więcej, był jednym z najlepszych specjalistów w tej branży i przyszedł z całym zespołem. – To był cud, że akurat tego dnia miał wolne, i okazał się jeszcze lepszym wyborem niż poprzedni – dodaje reżyser. "Pan Bog chciał, by ten film powstał" – konkluduje.

Dzień po dniu działy się rzeczy, które przekraczały ludzkie możliwości. Ludzie i pieniądze pojawiały się nieoczekiwanie akurat wtedy gdy wszystko stało na ostrzu noża. D’Ambrosio widział w tym wstawiennictwo Kolbego.

– Oczywiście modliliśmy się do Kolbego, bo właśnie tak on żył. Zawsze, gdy czegoś potrzebował, prosił Niepokalaną i odważnie rozpoczynał dzieło bez pieniędzy, które były mu potrzebne, a to, czego brakowało, cudownie się znajdowało. U nas było dokładnie tak samo – wyjaśnia.

"Tryumf serca" - zdjęcia z planu. Marcin Kwaśny jako Maksymilian Maria Kolbe

Święty jak ty i ja

Choć historia Kolbego jest źródłem nadziei dla tych, którzy ją utracili, przesłanie filmu ma również ogromne znaczenie dla osób, które już żyją chrześcijańską nadzieją – pokazuje bowiem, jak świętość dojrzewała w nim stopniowo.

Łatwo jest ulec pokusie myślenia, że święci byli święci od urodzenia i różnią się od nas – mówi D’Ambrosio – a to czyni ich dla nas niedostępnymi.

„Triumf serca” opowiada inną historię.

– Ten film zdejmuje warstwy z pojęcia świętości, aby pokazać proces stawania się świętym, drogę, którą Kolbe musiał przejść, by pokonać te same trudności, jakie każdy z nas – uczniów Chrystusa – musi pokonać, by być gotowym oddać życie – tłumaczy reżyser.

– Mam nadzieję, że zainspiruje to wielu katolików do odkrycia, że mogą stać się wielkimi w taki sposób, w jaki zostali powołani, by być świętymi; że zobaczą świętość jako coś dostępnego dla nich, ponieważ tacy ludzie jak Kolbe byli prawdziwymi ludźmi, którzy stali się świętymi poprzez życie wiarą krok po kroku.

Gdzie można film zobaczyć film Tryumf Serca?

Zobacz też galerię zdjęć z planu filmu:

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.