separateurCreated with Sketch.

„Opatrzność mnie wybrała”. Młody męczennik, który umierał z uśmiechem i modlitwą na ustach

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 13.10.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak teraz. Jestem pewien, że tej nocy będę w niebie z moimi rodzicami” – pisał w ostatnim liście do sióstr 22-letni Francisco de Paula Castelló Aleu, młody chemik z Léridy, rozstrzelany w 1936 roku za wiarę podczas hiszpańskiej wojny domowej.

Jego życie było krótkie, ale wypełnione światłem. Opatrzność – jak sam mówił – wybrała go, by dał świadectwo wiary aż po koniec.

Wiara dojrzalsza niż wiek

Urodzony w 1914 roku, wcześnie osierocony przez rodziców, Francisco wychowywał się pod opieką dwóch sióstr. Pomimo trudności nie utracił pogody ducha. Był zdolny i pracowity – z wyróżnieniem ukończył szkołę średnią, a w wieku 20 lat uzyskał tytuł magistra chemii.

Decydującym momentem jego życia stały się ćwiczenia duchowe św. Ignacego Loyoli, które przeżył jako nastolatek. „Nie straciłem ani jednego słowa. To były dni wielkiej radości duchowej” – zapisał w notatkach. Od tej pory pragnął szerzyć wśród młodych ludzi ducha modlitwy i odnowy.

Miłość czysta i ofiarna

Wiosną 1936 roku zaręczył się z Maríą Pelegrí, młodą kobietą o głębokiej wierze. Ich miłość była czysta i zakorzeniona w Bogu. „Nigdy nie musieliśmy się spowiadać z grzechów przeciw czystości” – pisał.

Gdy wybuchła wojna domowa, ich wspólna droga została brutalnie przerwana. Francisco został aresztowany jako „faszysta” tylko dlatego, że był aktywnym katolikiem. W więzieniu znosił bicie i upokorzenia, ale nie utracił pogody ducha. Dla współwięźniów przygotowywał krótkie gazetki humorystyczne i prowadził rozmowy o sensie cierpienia.

„Jestem gotów umrzeć za moją wiarę”

Podczas procesu oskarżyciele zarzucali mu związki z ruchem politycznym. Odpowiedział spokojnie:
„Nie jestem faszystą. Jestem katolikiem. Jeśli bycie katolikiem jest przestępstwem, przyjmuję je z radością, bo największym szczęściem jest umrzeć za Chrystusa”.

Jego słowa wywołały poruszenie – niektórzy z obecnych na sali krzyczeli: „Niewinny! Wolność!”. Francisco tylko się uśmiechnął: „Dziękuję wam za tę szansę na zbawienie”.

Noc przed śmiercią

W celi śmierci pisał do bliskich z niezwykłym spokojem:

„Opatrzność Boża wybrała mnie jako ofiarę za błędy i grzechy, które popełniliśmy. Idę na śmierć z radością. Ofiaruję Bogu moje cierpienia”.

Do ukochanej Maríi skierował poruszające słowa:

„Nasze życie było złączone, a Bóg zechciał je rozdzielić. Ofiaruję Mu miłość, którą do ciebie czuję – intensywną, czystą i szczerą. Twoje nieszczęście mnie boli, ale nie moje. Możesz być dumna”.

„¡Viva Cristo Rey!”

29 września 1936 roku, w dniu swojej egzekucji, Francisco prowadził współwięźniów w modlitwie Credo. Gdy jeden z milicjantów uderzył go w twarz, odpowiedział: „Przebaczam ci, bo nie wiesz, co czynisz”.

Tuż przed strzałem poprosił o chwilę ciszy:
„Przebaczam wam wszystkim – i do zobaczenia w wieczności”.
Z założonymi na piersiach rękami zawołał: „¡Viva Cristo Rey!” – i padł pod kulami.

Listy, które poruszyły papieża

Jego listy, pełne światła i pokoju, dotarły do papieża Piusa XI, który – głęboko poruszony – przechowywał je osobiście, mówiąc:

„Listy takiego syna muszą zostać zachowane”.

Francisco de Paula Castelló został beatifikowany przez św. Jana Pawła II w 2001 roku w gronie 233 męczenników hiszpańskiej wojny domowej. Dziś jego świadectwo pozostaje aktualne – przypomina, że świętość nie zna wieku, a wiara silniejsza jest niż nienawiść.

Modlitwa o wierność

Panie, daj nam odwagę, byśmy jak Twój sługa Francisco potrafili wyznać wiarę bez lęku,
przebaczać naszym prześladowcom
i ufać, że każde cierpienie może stać się drogą do nieba.
Amen.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.