separateurCreated with Sketch.

Wstrząsający apel siostry zakonnej po ataku dronów na przedszkole w Charkowie

Zniszczone przez drony przedszkole w Charkowie

Zniszczone przez drony przedszkole w Charkowie

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 23.10.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Po rosyjskim ataku dronów na przedszkole w Charkowie siostra Oleksia Pohraniczyna wystosowała dramatyczny apel o zakończenie wojny. „Dzieci żyją w strachu, zamiast w beztrosce” – mówi zakonnica.

Atak dronów na przedszkole w Charkowie

W nocy z wtorku na środę Charków ponownie stał się celem rosyjskich ataków z użyciem dronów i bomb lotniczych. Jeden z dronów uderzył w prywatne przedszkole w dzielnicy Chołodnohirskiej, wywołując panikę i chaos wśród mieszkańców. Początkowo pojawiły się niepokojące informacje o rannych dzieciach, jednak władze miasta potwierdziły, że wszystkie maluchy zdążyły schronić się w podziemiach.

Według najnowszych danych zginął jeden mężczyzna, a siedem osób zostało rannych. Mer Charkowa Ihor Terechow poinformował, że dzieci są bezpieczne, choć wiele z nich doznało silnego szoku pourazowego. „Najmłodsi potrzebują teraz wsparcia psychologicznego i poczucia bezpieczeństwa” – przekazał szef władz wojskowych obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow.

„Do władców świata wołamy: zakończcie tę wojnę!”

Wstrząśnięta wydarzeniami siostra Oleksia Pohraniczyna z Charkowa zaapelowała do światowej opinii publicznej o natychmiastowe zakończenie wojny. W rozmowie z włoską agencją SIR zakonnica mówiła o „desperackim wołaniu” do przywódców: „Do władców świata wołamy – zakończcie tę wojnę jak najszybciej!”.

Siostra Oleksia opiekuje się grupą matek i dzieci, które uciekły z miasta po wcześniejszych bombardowaniach.

Na szczęście dzieci zdążyły ukryć się w schronie, ale wybuchy były tak głośne, że drżały ściany. Wychowawczynie płakały z przerażenia – wspomina zakonnica.

Zakonnica podkreśla, że wojna w Ukrainie najbardziej rani najmłodszych. „Dzieciństwo to czas zabawy, śmiechu i nauki. Tymczasem te dzieci żyją w ciągłym strachu” – mówi siostra Oleksia. Dodała, że każde wycie syreny i dźwięk dronów powodują u dzieci napady paniki i łzy.

Kiedy słyszą odgłos dronów, pytają mnie: „Słyszałaś eksplozję? Bałaś się?” Odpowiadam: „Tak”, a one mówią: „Ja też się bałem” – opowiada zakonnica. 

Jak zaznacza, trauma wojny pozostawiła w najmłodszych rany, które trudno będzie uleczyć nawet po zakończeniu działań zbrojnych.

Pomimo bólu i zniszczeń, siostra Oleksia nie traci wiary. Każdego dnia modli się z dziećmi o pokój i bezpieczeństwo. „Bóg jest z nami nawet w najciemniejszych chwilach. Modlimy się o siłę, by przetrwać i o serca, które przestaną nienawidzić” – mówi.

Miasto pod nieustannym ostrzałem

Charków, drugie co do wielkości miasto Ukrainy, od miesięcy znajduje się pod nieustannym ostrzałem. Rosyjskie wojska regularnie atakują cele cywilne – domy, szkoły i szpitale. W ostatnich dniach uszkodzonych zostało co najmniej piętnaście budynków mieszkalnych, a liczba rannych wciąż rośnie.

Władze apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności i przestrzeganie zaleceń służb ratunkowych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potępił ataki, podkreślając, że „nie ma żadnego usprawiedliwienia dla uderzenia w przedszkole”. „To splunięcie w twarz każdemu, kto wierzy w pokój” – napisał w swoim oświadczeniu.

Źródło: KAI, RMF24

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.