separateurCreated with Sketch.

André, dwa miesiące zagubiony w amazońskiej dżungli… wiara mnie uratowała!

André Rizek é apresentado no SporTV, canal do Grupo Globo - (crédito: Foto: Reprodução/SporTV)

André Rizek é apresentado no SporTV, canal do Grupo Globo - (crédito: Foto: Reprodução/SporTV)

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Paulo Teixeira - publikacja 29.10.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dziennikarz odizolowany w Amazonii zwraca się z prośbą o ocalenie, a dwie dekady później Bóg przypomina mu o tym cudzie.

André Rizek jest znanym brazylijskim dziennikarzem sportowym. Gdy był młody, uchodził za reportera-awanturnika, autora wielkich reportaży. Jeden z nich zaprowadził go w odosobnienie w amazońskiej dżungli. Tam, gdzie nikt nie mógł go usłyszeć, w jego sercu zapłonęła iskra wiary i skierował szczere wezwanie do Boga. Został natychmiast wysłuchany – doświadczył cudu, który opisał w swoim reportażu, po czym wrócił do życia i kariery. Dwadzieścia lat później, gdy został ojcem, sam Bóg przypomniał mu złożoną obietnicę.

Huge trees on the banks of the Javari River, basin of Amazon River. Javari Valley, Amazonia. Latin America. Javari Valley is one of the largest indigenous territories. South America

Reportaż, który stał się walką o życie

Początkowo była to pogoń za wyjątkową historią. Pragnienie przygody, która miała być dziennikarską misją życia – otwarcie nowej trasy łączącej Brazylię z Oceanem Spokojnym – zamieniło się w dramatyczną walkę o przetrwanie w sercu Amazonii.
Plan wydawał się prosty, choć śmiały: przejechać nowo otwartą drogą łączącą Rio Branco w stanie Acre z Pacyfikiem w Peru. Ekipa, samochód terenowy 4x4 i złudzenie, że wszystko pójdzie gładko. Tymczasem w styczniu 2003 roku nastała amazońska pora deszczowa. „To nie deszcz – to jakby walił się świat. Ta ulewa była najgorsza w całym tygodniu” – wspomina Rizek.

Granica nie była oznaczona tablicą, lecz rzeką. Samochód nie mógł jej pokonać. Z pomocą przyszli Indianie, którzy przeprawili pojazd na czółnach. Od tego momentu zaczęło się prawdziwe niebezpieczeństwo – powolne i nieubłagane.

W rejonie zwanym Serra do Chupassangre ekipa grzęzła co kilka kilometrów. Błoto, przepaście, auto dryfujące po stokach. Gdy zapadł zmrok, dotarli do szerokiej rzeki. „Zrobiliśmy 30 kilometrów w jeden dzień, to był obłęd. Kiedy zobaczyliśmy rzekę, wiedziałem, że nie możemy się cofnąć. Zdecydowaliśmy się na przeprawę, choć zapadał zmrok” – opowiada.

Samochód stanął na środku nurtu i zgasł. Odcięci od świata, przestraszeni zbliżającą się nocą, pożerani przez dżunglę, mogli jedynie pieszo szukać pomocy.

Aerial View of Amazon Rainforest, South America

Cud i obietnica

Po długiej wędrówce trafili do obozu peruwiańskich robotników budujących drogę. Mieli dach nad głową, ale żadnych środków komunikacji. Inżynier Juan, przez radio amatorskie, wysłał desperacki komunikat: jeśli ktoś słyszy – dwóch Brazylijczyków jest tutaj. Nikt nie słyszał. Tymczasem w Brazylii ich rodziny zawiadomiły policję federalną – dziennikarze uznani zostali za zaginionych.

Gdy deszcze nie ustawały, inżynier oznajmił: „Musicie poczekać do marca”. Dwa miesiące w środku niczego. I wtedy Rizek, na granicy wyczerpania, zwrócił się do Boga. „Święty Piotrze – jutro musi wyjść słońce. Musimy stąd wyjechać” – modlił się. I dodał obietnicę: „Poślij nam słońce, a mój syn będzie miał na imię Pedro”.

Następnego ranka niebo było czyste. Cud słońca stał się początkiem odwrotu z piekła. Dzięki prowizorycznej tratwie udało im się wyciągnąć samochód i wrócić do cywilizacji.

Wypełnienie zobowiązania

Minęły lata. André Rizek, dziś mąż dziennikarki Andréi Sadi, oczekiwał narodzin bliźniąt. I wtedy los – a może sam Bóg – upomniał się o daną obietnicę. Nieświadoma niczego żona odrzuciła wszystkie jego propozycje imienia dla syna i stanowczo powiedziała: „On ma nazywać się Pedro”.

Po narodzinach dzieci Rizek opowiedział żonie o wydarzeniach sprzed dwóch dekad. Pokazał stary reportaż, opisujący cud i złożone przyrzeczenie. Wzruszona Sadi zrozumiała, że obietnice złożone w wierze nie znikają – wracają, gdy przychodzi ich czas.

Ta historia, łącząca przygodę, cud i spełnioną obietnicę, przypomina, że wiara – nawet zapomniana – potrafi przetrwać próbę lat. Bo w życiu, tak jak w dziennikarstwie, granica między przygodą a tragedią jest cienka. A czasem, by ją przekroczyć, potrzeba czegoś więcej niż napędu 4x4. Potrzeba wiary.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.