Stara dyskusja, nowe fakty
Od przeszło dekady regularnie co roku w Wigilię Wszystkich Świętych w mediach społecznościowych trwa walka między zwolennikami zabaw zaczerpniętych z popkultury, a osobami, które uważają, że Halloween to kwintesencja wszelkiego zła.
Dziś jest zatem najlepszy dzień, by rozprawić się z jednym z poglądów sprzed kilkunastu lat – jakoby Halloween było świętem okultystycznym i satanistycznym, wywodzącym się z obrzędów ku czci „celtyckiego boga śmierci Crom Cruach”, w tym tak makabrycznych jak składanie ofiar z ludzi.
Wyniki badań w tym temacie dały efekty, które być może wielu czytelników zaskoczą.
Od Samhain do Halloween
Halloween, czyli All Hallows' E'en – Wigilia Wszystkich Świętych – wywodzi się ze święta Samhain, które jedynie w detalach różni się od przypisywanych naszym przodkom Dziadów, a ściślej – od współczesnych wyobrażeń o nich.
Samhain (sam e fuin – koniec lata, mí bd Samhna lub Oíche Shamhna) to święto ogólnoceltyckie, a jego obchody u różnych grup żyjących w Irlandii i na kontynencie były bardzo zróżnicowane. Urządzano uczty z obfitym wyszynkiem i niezbyt przyzwoitymi zabawami na „Nowy Rok”. Spotykali się poeci, wieszczowie, wróżbici i inni ludzie uprawiający sztukę.
Był to również czas spędzania bydła i ubojów na zimę, a także wygaszania obrzędowych ognisk – zanim to jednak zrobiono, wrzucano do nich kości ubitych zwierząt.
Przede wszystkim jednak w Samhain (i majowym Beltaine) otwierał się, według ówczesnych wyobrażeń, „pomost” między światem żywych i umarłych. Zmarli przodkowie tego dnia przebywali wśród żywych, a nawet zasiadali z nimi do stołu. Zaczyna wyglądać znajomo?
Główne obrzędy Samhain polegały na paleniu nowych ognisk wokół kamieni symbolizujących uczestników święta. Potem z tych kamieni 1 listopada wróżono przyszłość.
Crom Cruach – bóg, którego nie było?
Nie żaden „bóg śmierci” był w centrum Samhain. Celtycki (irlandzki) bóg śmierci to Balor, ale nie było mu poświęcone żadne znane święto. Zginął w bitwie pod Magh Tuireadh – można o tym przeczytać w „Lebor Gabála Érenn”, czyli „Księdze najazdów na Irlandię”.
Galowie czcili z kolei Belenosa – boga słońca, ognia i źródeł leczniczych, którego święto przypadało 1 maja, w Beltaine, a nie w Samhain.
A co z Crom Cruachem? Rzeczywiście, miał on krwawe święto obchodzone w czasie Samhain, ale nie było to tożsame z głównym świętem. Wg różnych koncepcji kult Crom Cruach był lokalnym plemiennym kultem Oegnusa, syna Dagdy, ograniczonym do terenu Magh Slécht – w skali porównywalnej do jednej polskiej gminy.
Po misji św. Patryka kult Crom Cruach całkowicie zanika. Nie ma dowodów, by był bogiem śmierci. To, że krwawe obrzędy odbywały się w tym samym czasie, nie oznacza, że były częścią głównego święta.
Jak pogańskie święta stały się Wigilią Wszystkich Świętych
Kiedy więc pogańskie obrzędy jesienne z przełomu października i listopada przekształciły się w Halloween?
Według badaczy brytyjskich obrzędów, jeszcze przed podbojem normandzkim, Wigilia Wszystkich Świętych – All Hallows Eve – obchodzona była 13 maja. Około 835 roku lokalni chrześcijanie przenieśli ją na przełom października i listopada. W ten sposób wypełniono pustkę po ważnym pogańskim święcie, nadając mu nowe, chrześcijańskie znaczenie.
Sama nazwa Samhain najdłużej przetrwała w Irlandii. Jeszcze diaspora irlandzka w USA zanim przyjęła nazwę Halloween, miała zwyczaj obchodzenia schrystianizowanego pod starą nazwą.
Dynie, duchy i dzieci
Palenie lampionów w oknach to dawny zwyczaj mający odstraszyć demony, które według wierzeń krążyły po świecie nawet długo po misji św. Patryka. Niektóre należało „przekupić” poczęstunkiem - i stąd współczesne przebieranki i słodycze.
Sama dynia to ciekawy przypadek – łatwo dostępne w tym czasie warzywo, które można wydrążyć i w nim rzeźbić. Doskonale więc nadaje się na lampion do odstraszania demonów. Nie jest to zatem tylko wymysł amerykańskich producentów gadżetów.
A wiem to od zmarłego dawno dziadka. W czasie Wielkiej Wojny przebywał w sierocińcu w Ostrowie Wielkopolskim i tam w przededniu Wszystkich Świętych wszystkie małe dzieci pod przewodnictwem ukochanej siostry Hildegardy .... wycinały dynie!
W niemieckim katolickim sierocińcu w 1916 roku! Dziadek pamiętał to doskonale, bo straszliwie się tych dyń bał jako dziecko.
Halloween dziś
Jak należy więc traktować współczesne popkulturowe wygłupy z przełomu października i listopada? Najlepiej z pewną rezerwą.
Coś, co miało sens w XIX wieku wśród irlandzkich emigrantów w USA – jako sposób na podtrzymanie tożsamości i pamięci o ojczyźnie – dziś przybiera karykaturalnie groźne formy.
Trywializowanie w stylu „to tylko zabawa” nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla przebierania dzieci za potwory, zwłaszcza bez świadomości, że tych potworów kiedyś się naprawdę bano i przypisywano im złe moce.
Osoby bliskie Kościołowi, troszczące się o formację chrześcijańską dzieci, powinny zwracać szczególną uwagę na to, co dzieje się wokół ich pociech w Wigilię Wszystkich Świętych.
Pierwotna rola i sens tych zabaw sprowadzają się dziś często do negowania istnienia zła i świata duchowego. A fakt, że pod chrześcijańskie w korzeniach Halloween podpinają się grupy okultystyczne, jest już naprawdę niepokojący.
Światło zamiast strachu
Czy jest sens walczyć z Halloween ogniem i mieczem? Pewnie dla niektórych tak. Ale można też spojrzeć wstecz i zobaczyć w All Hallows Eve fragment naszej chrześcijańskiej tradycji – z czasów, gdy w tej części Europy łatwiej było spotkać tura niż ochrzczonego człowieka.





![Gdyby nie „Dzienniczek” św. s. Faustyny nie zostałby księdzem [ŚWIADECTWO POWOŁANIA]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2026/04/czytajac-dzienniczek.jpg?resize=75,75&q=25)




