separateurCreated with Sketch.

Halloween – święto zła czy echo dawnych obrzędów?

HALLOWEEN
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Marek Hilgendorf - publikacja 31.10.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Od lat w Polsce trwa spór o Halloween. Jedni widzą w nim zagrożenie duchowe, inni niewinną zabawę. Tymczasem historia pokazuje, że to święto ma o wiele starsze i bardziej złożone korzenie – i wcale nie związane z satanizmem.

Stara dyskusja, nowe fakty

Od przeszło dekady regularnie co roku w Wigilię Wszystkich Świętych w mediach społecznościowych trwa walka między zwolennikami zabaw zaczerpniętych z popkultury, a osobami, które uważają, że Halloween to kwintesencja wszelkiego zła.

Dziś jest zatem najlepszy dzień, by rozprawić się z jednym z poglądów sprzed kilkunastu lat – jakoby Halloween było świętem okultystycznym i satanistycznym, wywodzącym się z obrzędów ku czci „celtyckiego boga śmierci Crom Cruach”, w tym tak makabrycznych jak składanie ofiar z ludzi.

Wyniki badań w tym temacie dały efekty, które być może wielu czytelników zaskoczą.

Od Samhain do Halloween

Halloween, czyli All Hallows' E'en – Wigilia Wszystkich Świętych – wywodzi się ze święta Samhain, które jedynie w detalach różni się od przypisywanych naszym przodkom Dziadów, a ściślej – od współczesnych wyobrażeń o nich.

Samhain (sam e fuin – koniec lata, mí bd Samhna lub Oíche Shamhna) to święto ogólnoceltyckie, a jego obchody u różnych grup żyjących w Irlandii i na kontynencie były bardzo zróżnicowane. Urządzano uczty z obfitym wyszynkiem i niezbyt przyzwoitymi zabawami na „Nowy Rok”. Spotykali się poeci, wieszczowie, wróżbici i inni ludzie uprawiający sztukę.

Był to również czas spędzania bydła i ubojów na zimę, a także wygaszania obrzędowych ognisk – zanim to jednak zrobiono, wrzucano do nich kości ubitych zwierząt.

Przede wszystkim jednak w Samhain (i majowym Beltaine) otwierał się, według ówczesnych wyobrażeń, „pomost” między światem żywych i umarłych. Zmarli przodkowie tego dnia przebywali wśród żywych, a nawet zasiadali z nimi do stołu. Zaczyna wyglądać znajomo?

Główne obrzędy Samhain polegały na paleniu nowych ognisk wokół kamieni symbolizujących uczestników święta. Potem z tych kamieni 1 listopada wróżono przyszłość.

Crom Cruach – bóg, którego nie było?

Nie żaden „bóg śmierci” był w centrum Samhain. Celtycki (irlandzki) bóg śmierci to Balor, ale nie było mu poświęcone żadne znane święto. Zginął w bitwie pod Magh Tuireadh – można o tym przeczytać w „Lebor Gabála Érenn”, czyli „Księdze najazdów na Irlandię”.

Galowie czcili z kolei Belenosa – boga słońca, ognia i źródeł leczniczych, którego święto przypadało 1 maja, w Beltaine, a nie w Samhain.

A co z Crom Cruachem? Rzeczywiście, miał on krwawe święto obchodzone w czasie Samhain, ale nie było to tożsame z głównym świętem. Wg różnych koncepcji kult Crom Cruach był lokalnym plemiennym kultem Oegnusa, syna Dagdy, ograniczonym do terenu Magh Slécht – w skali porównywalnej do jednej polskiej gminy.

Po misji św. Patryka kult Crom Cruach całkowicie zanika. Nie ma dowodów, by był bogiem śmierci. To, że krwawe obrzędy odbywały się w tym samym czasie, nie oznacza, że były częścią głównego święta.

Jak pogańskie święta stały się Wigilią Wszystkich Świętych

Kiedy więc pogańskie obrzędy jesienne z przełomu października i listopada przekształciły się w Halloween?

Według badaczy brytyjskich obrzędów, jeszcze przed podbojem normandzkim, Wigilia Wszystkich Świętych – All Hallows Eve – obchodzona była 13 maja. Około 835 roku lokalni chrześcijanie przenieśli ją na przełom października i listopada. W ten sposób wypełniono pustkę po ważnym pogańskim święcie, nadając mu nowe, chrześcijańskie znaczenie.

Sama nazwa Samhain najdłużej przetrwała w Irlandii. Jeszcze diaspora irlandzka w USA zanim przyjęła nazwę Halloween, miała zwyczaj obchodzenia schrystianizowanego pod starą nazwą.

Dynie, duchy i dzieci

Palenie lampionów w oknach to dawny zwyczaj mający odstraszyć demony, które według wierzeń krążyły po świecie nawet długo po misji św. Patryka. Niektóre należało „przekupić” poczęstunkiem - i stąd współczesne przebieranki i słodycze.

Sama dynia to ciekawy przypadek – łatwo dostępne w tym czasie warzywo, które można wydrążyć i w nim rzeźbić. Doskonale więc nadaje się na lampion do odstraszania demonów. Nie jest to zatem tylko wymysł amerykańskich producentów gadżetów.

A wiem to od zmarłego dawno dziadka. W czasie Wielkiej Wojny przebywał w sierocińcu w Ostrowie Wielkopolskim i tam w przededniu Wszystkich Świętych wszystkie małe dzieci pod przewodnictwem ukochanej siostry Hildegardy .... wycinały dynie!
W niemieckim katolickim sierocińcu w 1916 roku! Dziadek pamiętał to doskonale, bo straszliwie się tych dyń bał jako dziecko.

Halloween dziś

Jak należy więc traktować współczesne popkulturowe wygłupy z przełomu października i listopada? Najlepiej z pewną rezerwą.

Coś, co miało sens w XIX wieku wśród irlandzkich emigrantów w USA – jako sposób na podtrzymanie tożsamości i pamięci o ojczyźnie – dziś przybiera karykaturalnie groźne formy.

Trywializowanie w stylu „to tylko zabawa” nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla przebierania dzieci za potwory, zwłaszcza bez świadomości, że tych potworów kiedyś się naprawdę bano i przypisywano im złe moce.

Osoby bliskie Kościołowi, troszczące się o formację chrześcijańską dzieci, powinny zwracać szczególną uwagę na to, co dzieje się wokół ich pociech w Wigilię Wszystkich Świętych.

Pierwotna rola i sens tych zabaw sprowadzają się dziś często do negowania istnienia zła i świata duchowego. A fakt, że pod chrześcijańskie w korzeniach Halloween podpinają się grupy okultystyczne, jest już naprawdę niepokojący.

Światło zamiast strachu

Czy jest sens walczyć z Halloween ogniem i mieczem? Pewnie dla niektórych tak. Ale można też spojrzeć wstecz i zobaczyć w All Hallows Eve fragment naszej chrześcijańskiej tradycji – z czasów, gdy w tej części Europy łatwiej było spotkać tura niż ochrzczonego człowieka.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.