Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.
Pożar w firmie Dary Natury
Dramatyczne sceny rozegrały się w nocy z 25 na 26 października w Korycinach na Podlasiu. Ogień, który wybuchł w siedzibie firmy Dary Natury, strawił magazyn, część budynku mieszkalnego i ogromne zapasy surowców. Gaszenie trwało dwanaście godzin, a w akcji brało udział piętnaście zastępów straży pożarnej. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
„Spalił się magazyn gotowych produktów, więc mogą pojawić się drobne opóźnienia w dostawach. Ale robimy wszystko, by jak najszybciej wrócić do normalnego rytmu. Nie zawiedziemy was” – zapewnił właściciel, Mirosław Angielczyk.
„Nie chcemy zbiórek”
Zamiast prosić o pieniądze, przedsiębiorca zwrócił się do klientów z prostym apelem:
Nie chcemy zbiórek ani datków. Pomóżcie nam, robiąc zakupy. Każda herbata, przyprawa czy olejek, który kupicie, to dla nas ogromne wsparcie!
Słowa Angielczyka rozeszły się po sieci błyskawicznie. W weekend media społecznościowe zalały wpisy zachęcające do kupowania produktów Darów Natury. Na profilu firmy pojawiły się setki komentarzy i deklaracji pomocy.
Serwery przestały działać
Jak relacjonuje Elżbieta Omelczuk z Darów Natury, odzew był tak duży, że w poniedziałek wieczorem serwery sklepu internetowego przestały działać. „Widać było ogromny wzrost aktywności na stronie” – przyznała w rozmowie z Business Insiderem.
O sytuacji firmy informowali też popularni twórcy internetowi. Posty o pożarze pojawiły się m.in. na profilach „Wiedza bezużyteczna” i „Pomysłodawcy”, obserwowanych łącznie przez prawie trzy miliony osób.
Na profilu Darów Natury pojawiło się poruszające zdanie:
W sobotę patrzyliśmy, jak wszystko się pali. W poniedziałek zobaczyliśmy, jak rodzi się nadzieja.
Dary Natury nie znikną z rynku
Mimo ogromnych strat właściciel zapowiedział, że żaden z pracowników nie straci pracy. Produkcja ma być kontynuowana w innych pomieszczeniach, a firma planuje odbudowę zniszczonego magazynu.
Dary Natury od ponad trzydziestu lat są jednym z symboli polskiego zielarstwa. Powstały z pasji do natury i szacunku do podlaskiej ziemi. Dziś to miejsce, które stało się częścią życia tysięcy ludzi – nie tylko tych, którzy piją ich herbaty, ale i tych, którzy w chwilach próby potrafili natychmiast zareagować.
Jak powiedział Mirosław Angielczyk:
Odbudujemy się. Z waszą pomocą – szybciej, niż ktokolwiek myśli.
Źródło: Business Insider, bialystok.se.pl.









