separateurCreated with Sketch.

Od proaborcyjnej ateistki do matki siedmiorga dzieci

Ruth Pakaluk z dziećmi i mężem

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 09.11.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Kocham życie, które dał mi Bóg. Nie ma innego, które wolałabym przeżyć” – To jedno z ostatnich zdań Ruth Pakaluk, amerykańskiej żony, matki i działaczki pro-life, która odeszła w 1998 roku w wieku zaledwie 41 lat. Kobieta, która przez większość młodości uważała się za ateistkę, stała się wzorem chrześcijańskiego macierzyństwa, odwagi i nadziei. Kościół oficjalnie rozpoczął proces, który może doprowadzić do jej beatyfikacji.

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.

Wesprzyj nasPrzekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Od ateizmu do wiary

Ruth Van Kooy przyszła na świat 19 marca 1957 roku w East Orange w stanie New Jersey. Była dzieckiem imigrantów – ojciec miał korzenie holenderskie, matka szkockie. Utalentowana i ambitna, grała na kilku instrumentach, śpiewała w chórach, reżyserowała szkolne przedstawienia i z wyróżnieniem ukończyła liceum. Wtedy jednak wiara nie miała w jej życiu miejsca. Wierzyła raczej w rozum, nie w Boga.

Na Harvardzie, gdzie studiowała i walczyła o legalizację aborcji, poznała Michaela Pakaluka – inteligentnego, poszukującego prawdy studenta filozofii. Oboje uważali się za ateistów, ale nie przestawali szukać sensu. Zaczęli razem czytać Biblię, modlić się i rozważać, czy chrześcijaństwo może być prawdziwe. To poszukiwanie doprowadziło ich do katolicyzmu. W Wigilię 1980 roku Ruth została przyjęta do Kościoła katolickiego w St. Paul’s w Harvard Square, a Michael – ochrzczony w dzieciństwie – powrócił do praktykowania wiary.

Wkrótce odkryli duchowość Opus Dei, która – jak mówili – nadała ich życiu „strukturę zewnętrzną” potrzebną do wzrastania wewnętrznie. Ruth dostrzegła w codzienności przestrzeń do świętości: w wychowaniu dzieci, gotowaniu, rozmowie z sąsiadką, w codziennym „tak” wypowiadanym Bogu.

Głos życia w świecie, który o nim zapominał

Macierzyństwo uczyniło z Ruth jedną z najgorętszych obrończyń życia w stanie Massachusetts. W 1982 roku, po wysłuchaniu debaty między przedstawicielami National Right to Life Committee i NARAL, postanowiła działać. Na Harvardzie założyła stowarzyszenie Human Rights Advocates, które wkrótce liczyło kilkaset osób.

Z czasem stanęła na czele Massachusetts Citizens for Life, gdzie przez kilka lat pełniła funkcję przewodniczącej. Jej przemówienia i debaty były znane w całych Stanach Zjednoczonych. Peter Kreeft, profesor filozofii i znany apologeta katolicki, powiedział kiedyś, że jej wystąpienia były „najbardziej przekonujące, nieodparte i poruszające, jakie kiedykolwiek słyszał”.

Ruth potrafiła z pasją bronić życia, ale nigdy nie traciła pogody ducha. „Wolała przekonywać sercem, nie krzykiem” – wspominali jej współpracownicy. Dla niej każde dziecko – własne czy cudze – było skarbem Boga.

Dom pełen życia

W 1988 roku Pakalukowie przenieśli się do Worcester, do skromnego domu bez ciepłej wody i z czterdziestoletnimi dywanami. Ale to miejsce szybko stało się centrum radości i wspólnoty. Dzieci z sąsiedztwa nazywały Ruth „mamą z ulicy”. W jej domu zawsze pachniało ciastem, rozbrzmiewał śmiech, a drzwi były otwarte dla wszystkich. Każdy, kto przyszedł, dostawał coś więcej niż posiłek – doświadczenie miłości.

„Miała w sobie coś, co sprawiało, że ludzie czuli się potrzebni i kochani” – wspominał jej mąż. Kiedy pewnego roku otrzymali nieoczekiwany zwrot podatku, Ruth zdecydowała, że oddadzą go w całości na dzieła charytatywne. „Ktoś potrzebuje tego bardziej niż my” – mówiła.

Krzyż macierzyństwa

Ich piąte dziecko, Thomas, zmarło w wieku zaledwie siedmiu tygodni z powodu zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej. Ruth i Michael przeżyli ten cios z wiarą i spokojem, który zadziwiał innych. Widzieli w tym tajemniczy udział w Krzyżu Chrystusa. „To była surowa, ale miłosierna łaska” – wspominał Michael.

Dwa lata później, gdy Ruth była w szóstej ciąży, wykryto u niej raka piersi. Nie zrezygnowała ani z macierzyństwa, ani z życia. W czasie chemioterapii prowadziła zajęcia katechetyczne, debatowała, pomagała przy parafialnych rekolekcjach, a przede wszystkim – kochała. Kochała do końca.

„Największym cierpieniem jest myśl, że mogłabym umrzeć, gdy moje dzieci są jeszcze tak małe” – mówiła. Mimo bólu zachowała pogodę ducha: „Wierzę, że Bóg wszystko obróci w dobro, nawet jeśli teraz tego nie rozumiem”.

Przygotowała szczęście swojej rodziny

Kiedy nowotwór zaatakował jej kości i płuca, Ruth wiedziała, że zbliża się koniec. Wtedy zrobiła coś, co do dziś porusza serca: poprosiła męża, by po jej śmierci się ożenił – dla dobra dzieci. Co więcej, wskazała kobietę, którą uważała za odpowiednią – Catherine Hardy, córkę przyjaciół. Rok po śmierci Ruth Michael i Catherine rzeczywiście wzięli ślub.

Ruth zmarła 23 września 1998 roku, otoczona modlitwą i obecnością najbliższych. Miała 41 lat.

Na jej pogrzeb przyszło ponad tysiąc osób. Spoczywa w Worcester, w stanie Massachusetts.

„Życie, które dał mi Bóg”

W 2025 roku Watykan przyznał nihil obstat, otwierając proces beatyfikacyjny Ruth Pakaluk. Kościół daje w ten sposób świadectwo, że jej życie – choć krótkie – było w pełni zanurzone w Bogu.

Ruth kochała życie. Nie tylko swoje, ale każde życie, które Bóg powierzył światu. Uczyła, że świętość nie rodzi się w wielkich gestach, lecz w codziennych obowiązkach wykonywanych z miłością.

„Nie ma innej drogi do szczęścia” – pisała – „jak tylko ta, która prowadzi przez wierność w małych rzeczach”.

Źródło: eldebate.com, ruthpakaluk.com/life 

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!