Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.
Narodowe Śniadanie Modlitewne
Pomysł Narodowych Śniadań Modlitewnych sięga lata 30. XX w. Abraham Vereide – amerykański pastor norweskiego pochodzenia zaprosił na spotkanie liderów biznesu i lokalnej społeczności w Seattle, by modlić się i rozmawiać na ważne dla nich tematy. Gdy przeprowadził się do Waszyngtonu, zaczął organizować takie spotkania dla członków Kongresu. W 1953 r. sam prezydent Dwight D. Eisenhower wziął w nim udział. Początkowo śniadania nosiły nazwę Prezydenckie Śniadania Modlitewne, w 1970 r. zmieniono ich nazwę na Narodowe Śniadanie Modlitewne.
Obecnie Śniadania odbywają się co roku w Międzynarodowej Sali Balowej hotelu Hilton, ci gromadzą nawet 3500 gości z całego świata! Podobne wydarzenia odbywają się także w innych krajach, także w Polsce oraz u naszych sąsiadów, m.in. Litwinów i Ukraińców.
Śniadanie modlitewne składa się zwykle – co oczywiste – z jedzenia, modlitwy oraz tematycznego wykładu, przyjmując tym samym dość oficjalną formę.
Nie tylko elity
Spotkanie modlitewne dla elit, choć ma słuszne założenia i z pewnością przynosi wiele dobra, może wydawać się nieco wbrew Ewangelii, w której Jezus mówi, by na ucztę zapraszać „ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych” (Łk, 14, 13). Tę ideę wspólnego stołu, przy którym jemy, modlimy się i rozmawiamy, można zrealizować na inne sposoby. Świetnym przykładem są tu duszpasterstwa akademickie.
Duszpasterstwo Akademickie Redemptor z Wrocławia prowadzone – jak wskazuje nazwa – przez redemptorystów spotyka się na jutrznię w kościele, a potem na śniadaniu w budynkach parafialnych. Inne DA, jak choćby św. Anny w Krakowie organizuje takie śniadanie w adwencie, po mszach roratnich.
A co tymi, którzy czasy studenckie mają już dawno za sobą?
Jak zorganizować śniadanie modlitewne?
Cóż stoi na przeszkodzie, by zorganizować własne śniadanie modlitewne? Wystarczy zaplanować kilka rzeczy, by spotkać się na modlitwie, rozmowie i jedzeniu.
1Kogo zaprosisz?
To pierwszy i chyba najtrudniejszy punkt: kogo i jak zaprosić na takie śniadanie. Ci z nas, którzy są w jakichś wspólnotach, mogą mieć łatwiej: wystarczy zaproponować to członkom grupy. Dla odważniejszych: spotkać się z proboszczem i zaproponować takie wydarzenie całej parafii i zaprosić chętnych, by się zgłosili. Możesz też zacząć od swoich domowników i rodzinne śniadanie przekształcić w modlitewne rodzinne śniadanie.
2Kiedy?
Trzeba wybrać dogodny termin. W tygodniu może być trudno zebrać osoby, które pracują od 8:00 czy 9:00. W grę wchodzi jednak sobota, niedziela, czy zaplanowany z wyprzedzeniem długi weekend.
3Co podasz?
Żartuję – nie będę tego punktu rozwijał. Smacznego!
4Ustal porządek
Jesteśmy przyzwyczajeni, że nasze spotkania modlitewne są uporządkowane. Lubimy wiedzieć, co nasz czeka na nabożeństwie. W przypadku śniadania modlitewnego warto ustalić luźny plan. Oto przykład: zaczynamy od modlitwy przed posiłkiem, jemy śniadanie, potem odczytujemy fragment Ewangelii i chwilę dzielimy się tym, co nas w nim porusza, a następnie przy kawie rozmawiamy na jakiś wybrany wcześniej temat. Możemy też zacząć od dziesiątki różańca, a po jedzeniu po prostu porozmawiać o codzienności.
Dziś, gdy zauważamy problemy z relacjami, także (a może zwłaszcza) w Kościele, gdy tracimy umiejętność dyskusji, a szlifujemy zdolności komentowania (zwłaszcza w sieci) spokojne śniadanie, krótka modlitwa i rozmowa przy kawie mogą być zestawem pierwszej pomocy.










