separateurCreated with Sketch.

Chrystus w świecie biznesu. Kim był Enrique Shaw?

Enrique Ernesto Shaw
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Larry Peterson - publikacja 19.11.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Enrique Shaw był ojcem i właścicielem firmy, który chciał „być Chrystusem w świecie biznesu”.

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.

Wesprzyj nasPrzekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Wierny kadet

Enrique Ernesto Shaw urodził się 26 lutego 1921 roku w Paryżu we Francji. Był jednym z dwójki dzieci Argentyńczyków: Alejandro Shawa i Sary Tornquist Altgelt. Rodzina wróciła do Argentyny w 1923 roku. Niestety, Sara zmarła w 1925 roku. Przed śmiercią kazała mężowi obiecać, że powierzy edukację religijną syna księdzu z Sacramentino. Ojciec Enrique dotrzymał obietnicy.

Enrique uczęszczał do Colegio de La Salle w Buenos Aires. Był nie tylko wybitnym uczniem, ale wyróżniał się również głęboką wiarą religijną. Codziennie uczęszczał na Mszę Świętą i przyjmował Komunię.

Enrique pragnął wstąpić do Szkoły Marynarki Wojennej. Jego ojciec sprzeciwiał się temu, ale Enrique upierał się i w wieku 14 lat rozpoczął szkolenie na kadeta marynarki wojennej. Poligonem doświadczalnym było dla niego surowe odmęty południowego Atlantyku. To właśnie tam kształcił się na oficera marynarki i prowadził działalność apostolską, nieustannie dając mocne świadectwo wiary. Był jednym z trzech najlepszych w swojej klasie i został najmłodszym absolwentem szkoły, który ją ukończył.

Enrique Shaw podczas służby w marynarce wojennej
Enrique Shaw podczas służby w marynarce wojennej

Nawrócenie przy społecznej nauce Kościoła

Był zapalonym czytelnikiem, który pochłaniał książkę za książką od najmłodszych lat. Mimo to Enrique nie znalazł tematu, który najbardziej go interesował. Czytał książki o polityce, filozofii, historii i nauce, ale bezskutecznie. W końcu, w wieku 16 lat, sięgnął po książkę o społecznej nauce Kościoła. Wiedział, że znalazł temat, którego szukał. Nazwał ten moment swoim „nawróceniem”.

Enrique i kilku jego przyjaciół kilkakrotnie wyjeżdżali do Buenos Aires, kiedy otrzymywali urlop. Podczas jednej z tych wizyt poznał Sarę. Zakochali się i pobrali 23 października 1943 roku. Mieli razem dziewięcioro dzieci, z których jedno zostało księdzem. Enrique nauczył ich, jak ważny jest różaniec i dbał o to, by co tydzień zabierać je do kościoła. Dał dobry przykład jako katolicki ojciec.

Pod koniec II wojny światowej Enrique założył własną firmę. W 1952 roku założył Chrześcijańskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Biznesu. Dokonał tego z pomocą arcybiskupa Belgii Josepha Cardijna, który później został kardynałem. Enrique stał się również płodnym pisarzem, publikując wiele książek na temat sprawiedliwości i honoru w miejscu pracy. Promował intensywną ewangelizację skierowaną do klasy biznesowej w Argentynie i Ameryce Łacińskiej. Jego celem i powołaniem było bycie „Chrystusem w świecie biznesu”.

Bycie „szefem” to nie przywilej. To funkcja – wyjaśniał.

Enrique Shaw był jednym z założycieli Ruchu Rodzin Chrześcijańskich w Argentynie i prezesem Argentyńskiej Akcji Katolickiej. Założył również fundusz emerytalny, plan opieki zdrowotnej i pomoc finansową w przypadku choroby i porodu.

Krew pracowników płynęła w jego żyłach

W 1957 roku u Enrique zdiagnozowano raka. Jego aktywność zawodowa ograniczała się do wystąpień na konferencjach i pisarstwa. Był tak podziwiany przez pracowników, że w 1962 roku, gdy zbliżał się do końca życia, 260 pracowników zgłosiło się do szpitala, aby oddać krew do ratującej życie transfuzji. ​​Enrique mówił, jak bardzo cieszył się, że krew jego pracowników płynęła w jego żyłach. Zmarł 27 sierpnia 1962 roku, mając zaledwie 41 lat.

Czcigodny sługa Boży

24 kwietnia 2021 roku papież Franciszek ogłosił Enrique Ernesto Shawa dekret o heroiczności cnót, wynosząc go do tytułu czcigodnego sługi Bożego. Papież znał już tego świętego człowieka, ponieważ był arcybiskupem nadzorującym diecezjalny etap jego procesu beatyfikacyjnego w Buenos Aires.

W wywiadzie udzielonym w 2015 roku papież powiedział o nim: „Enrique Shaw był bogaty, a jednocześnie święty. Człowiek może mieć pieniądze. Bóg mu je daje, aby mógł nimi dobrze zarządzać, a ten człowiek dobrze nimi zarządzał”.

Córka Enrique, rozmawiając z Aleteią po uznaniu go za czcigodnego sługę Bożego, mówi, że napełniło ją to pokojem. „Ponieważ odkąd zmarł, myślałam, że był święty. To nie jest zaskoczeniem. I radość z tego, jak cudownie jest wiedzieć, że jego życie, wszystko, co zrobił, zostanie udokumentowane i udostępnione. Nie będzie on tylko dla naszej rodziny”.

„Mój tata nie zrobił wielu niezwykłych rzeczy” – wspominała. „Bardzo cenił i kochał swoje dzieci”.

Beatyfikacja coraz bliżej?

Niedawno powołany do tego zadań zespół specjalistów ocenił pod kątem medycznym rzekomy cud przypisywany wstawiennictwu Enrique Shawa. 

Według Catholic News Agency, „rzekomy cud przypisywany jego wstawiennictwu przeszedł etap badań medycznych i zostanie teraz oceniony przez komisję teologów Dykasterii ds. Kanonizacji”.

Artykuł został przetłumaczony z amerykańskiej edycji Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!