separateurCreated with Sketch.

W jaki sposób rozeznać pokusę światowości?

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Ks. Krzysztof Wons SDS - publikacja 22.11.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Jak rozeznać co jest głosem Boga, a co podszeptem światowego myślenia? Odpowiada ks. Krzysztof Wons w książce „Działanie duchów w stanach pokusy”.

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.

Wesprzyj nasPrzekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Modlitwa Psalmem 116

(…)
Łaskawy jesteś, sprawiedliwy i prawdziwy.
Serce wszystkich serc, jesteś miłosierny i wybaczający.
Chronisz prostych,
kiedy jestem upokorzony, podnosisz mnie.
Powróć, moja duszo, do swego spoczynku.
Ty, O Miłujący Przyjacielu,
balsamie mej duszy.
udzielasz łaski po łasce.
Ty podnosisz mnie ku nowemu życiu,
Ty osuszasz moje łzy,
prowadzisz moje stopy prostymi ścieżkami
Idę ręka w rękę z Miłością
przez krainę przebudzonych.
Podtrzymuję swoją wiarę, nawet w czasach
wielkiego zamętu.
Zapraszam innych, by przebudzili się i poznali radość
Twojej obecności.
(…)

Duchowy kryzys świata

W pierwszym rozważaniu przypatrzmy się naszej zdolności rozeznawania duchowego w aktualnej kondycji świata. Zapytajmy więc najpierw o kondycję świata. Diagnoza nie jest pocieszająca. Świat jest w gorączce, w stanie epidemicznej choroby. Choruje na zamęt, który rozprzestrzenia się w szybkim tempie i dotyka także nas. Nadmierna aktywność sprawia, że jesteśmy chronicznie zajęci i zapracowani; nadmierna impulsywność utrzymuje nas w stanie niepokoju, z kolei zaburzenie uwagi czyni nas niezdolnymi do koncentracji i skupienia na tym, co ważne. Jesteśmy przebodźcowani. 

Zamęt zewnętrzny prowadzi do zamętu wewnętrznego i odwrotnie. Upośledza funkcjonowanie i zaburza rozeznawanie.

Między duchowością a światowością

Nie jest to oczywiście pełna diagnoza i pełny obraz kondycji obecnego świata, ale z pewnością wskazuje na jedną z jego dominujących cech. Do problemu funkcjonowania w świecie zamętu wrócimy, gdy będziemy mówili o naszym uczestniczeniu w życiu Kościoła miotanego falami niepokoju i zagubienia. Wpierw jednak potrzebujemy uświadomić sobie nasze położenie w świecie zamętu. Ujmując krótko, jest to położenie pomiędzy duchowością a światowością. Problemem nie jest samo położenie, ale to, że przestaje być dostrzegana granica między tymi rzeczywistościami. Wielu chrześcijan nie widzi granicy między duchowością a światowością. 

Granica zaciera się do tego stopnia, że światowość coraz częściej postrzegana jest jako nowy rodzaj duchowości, jako moda na nową „duchowość”, którą lansuje świat. 

Spontanicznie pojawia się pytanie: jak w obecnym położeniu dbać o duchowość, czyli jak dać się prowadzić przez Ducha Świętego, przez Ewangelię Jezusa Chrystusa, a nie ulegać pokusie ducha światowości. Mówiąc o duchowości zagrożonej przez światowość, nie mamy zamiaru ustawiać się w kontrze do świata. Chrześcijanin kocha świat stworzony przez Miłośnika życia. Wierzy w Boga, który kocha wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzi, co uczynił, bo gdyby miał czuć do czegoś niechęć czy nienawiść, to by tego nie stworzył. Jakżeby coś trwać mogło, gdyby On tego nie chciał? Jak by się zachowało to, czego by nie wezwał? Oszczędza wszystko, bo to wszystko Jego, Miłośnika życia! (por. Mdr 11, 24-26).

Mówimy o światowości w rozumieniu Jana Ewangelisty, to znaczy mamy na myśli świat, który jest w kontrze do Ewangelii, w kontrze do chrześcijańskich wartości, które wyznajemy. To o takim świecie myśli Jan, kiedy pisze: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, pochodzi nie od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1 J 2, 15-17). I dodaje: „Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi” (1 J 3, 13).

Świat, który nienawidzi Jezusa

Chodzi o ten świat, który nienawidzi Jezusa i nas, który „leży w mocy Złego” (1 J 5, 19). Jan rozeznaje i orzeka prosto, że każdy duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga.

Stwierdza mocno, że to jest duch Antychrysta i że przebywa on w świecie. Przebywa w świecie i zwodzi tych, co są ze świata. Są ze świata, dlatego mówią tak, jak [mówi] świat, a świat ich słucha (por. 1 J 4, 3-5). Czy tego chcemy, czy nie, chrześcijanin permanentnie znajduje się w tym właśnie położeniu. Jezus nazwał to położenie jasno i dosadnie, kiedy żegnał się ze swoimi uczniami w przededniu męki. Przygotowując uczniów na przyjęcie Ducha Parakleta i uwrażliwiając na chodzenie Jego drogami, z całym realizmem dawał do zrozumienia, że tych, którzy przyjmą Ducha prawdy i pójdą za Nim, świat znienawidzi (por. J 15, 18-19).

Nie może nas zaakceptować, ponieważ nie zna Ducha, nie widzi Go (por. J 14, 17). Świat nie widzi dla Niego miejsca i w konsekwencji nie widzi także miejsca dla nas, nie widzi miejsca dla żyjących Ewangelią. Będziemy wykluczeni, a nawet wydani na śmierć (por. J 16, 3). Wykluczeni, czyli uśmierceni, nieistniejący w oczach świata, niemający głosu, nieliczący się. Jezus natomiast obiecuje dar, który w takiej sytuacji będzie szczególnie potrzebny: obiecuje, że pośród wykluczenia i odrzucenia doświadczymy pokoju i odważnego przekonania, że w świecie panuje Jezus i On zwycięża: „Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Jam zwyciężył świat” (J 16, 33). 

Świat już jest zbawiony

„Świat jest zbawiony przez Ukrzyżowanego, a nie przez tych, którzy krzyżują”. Świat, który odrzuca Jezusa, pozbawia siebie Jego pokoju i zatraca się we własnych niepokojach. Żyje w zamęcie, niepewny siebie, w poczuciu zagrożenia i dlatego staje się agresywny. Złość swą kieruje na Jego uczniów. Jest pod panowaniem Złego, który nienawidzi każdego, kto się narodził z Boga. Ci, co trwają wiernie przy Jezusie, będą znienawidzeni przez świat, ponieważ „nie pasują” do jego myślenia, wyznają inne wartości, uznając w Jezusie jedynego Pana i Boga. Świat czuje się konfrontowany przez Ewangelię Jezusa, którą żyją i głoszą Jego uczniowie. Niepokoi go wewnętrzna wolność uczniów, dlatego ich nienawidzi, podobnie jak nienawidzi Jezusa. Spełniają się Jego słowa: „Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie o słowie, które do was powiedziałem: «Sługa nie jest większy od swego pana». Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje  słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać” (J 15, 18-20).

(...)

Badajcie duchy…

Jezus pokazał nam, że życie chrześcijańskie, i związane z nim życie duchowe, polega na chodzeniu drogami Ducha Świętego, a nie drogami ducha tego świata. Owocem życia w Duchu jest chrześcijańska duchowość. Zakłada porzucenie życia starego człowieka karmiącego się egoizmem i uczynienie w sobie miejsca dla nowego życia, odkupionego przez Chrystusa. Porzucenie starego życia może mieć dla każdego inny punkt wyjścia. 

Dla jednych oznaczać będzie porzucenie niewiary, dla innych odrzucenie grzechu, letniości, słabości duchowej, aby wejść w nowe życie: przejść od „życia dla siebie samych” do „życia dla Pana” i wykrzyczeć wobec świata: „Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie (…) jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana” (Rz 14, 7-8). 

Życie wyłącznie cielesne, sprowadzające świat wartości do tego, co materialne, jest życiem zmysłowym w duchu świata, który żyje, jakby Boga nie było. Gorzkim owocem takiego życia jest światowość. Potrzebne jest nam badanie duchów, aby wiedzieć, które z nich pochodzą od Ducha Bożego, a które od ducha tego świata, będącego w opozycji do życia w Duchu Świętym. Żyjemy między duchowością a światowością. Takie jest nasze położenie. Święty Jan pod koniec I wieku napisał list do braci i sióstr wspólnoty chrześcijan w Azji Mniejszej, nawróconych z judaizmu. Przestrzegał ich przed fałszywymi prorokami, którzy głosili, że kto ma wiedzę, ten ma zbawienie (gnostycyzm), że poznanie jest ważniejsze niż miłość.

To bardzo niebezpieczna teza, która na różny sposób także dzisiaj zatruwa umysł naszego kontynentu. Świat ma rozgrzaną głowę, a coraz bardziej zamarznięte serce. Cieszy się osiągnięciami intelektualnymi, ale coraz rzadziej sięga po słowo Boga i nie spotyka się, i nie rozmawia serdecznie z Bogiem. Byli i tacy, którzy twierdzili, że Jezus nie przyszedł do nas w ciele. Miał tylko „jakoby” ciało. Tak więc był człowiekiem jedynie pozornie. Pozorne były również Jego cierpienia i śmierć na krzyżu. Nie brakuje i dzisiaj wyznawców „jakoby”, żyjących jedynie pozornie wartościami, bez ofiary, bez obumierania, bez tracenia, bez wcielania wartości chrześcijańskich w życie. 

Jan także dzisiaj wołałby i pisał do nas: „Nie każdemu duchowi dowierzajcie, ale badajcie duchy, czy są z Boga” (1 J 4, 1). Badajcie, czy duchy są z Boga, czy od tak zwanych mistrzów, których myślenie, nauczanie nie jest z Boga.

Zacząć od siebie

Rozeznawanie duchowe należy zacząć od siebie. Musimy popatrzeć we własne serce i sumienie. Nie jesteśmy nieprzemakalni. Samo chodzenie do kościoła, mury kościelne, zaświadczenia o przyjętych sakramentach nie obronią nas przed światowością, nie zaimpregnują nas. Jeśli zaniedbamy siebie duchowo, przestaniemy słuchać Słowa i rozeznawać w świetle Ewangelii, wówczas przestaniemy rozeznawać i myśleć teologicznie. 

Wtedy staniemy się „światowi”, a światowość stanie się naszą religią. Przy „ołtarzu” światowych oczekiwań zaczniemy praktykować kult światowego myślenia, światowej mody, światowych gwarancji, zabezpieczeń, medialnych opinii. Będziemy przemawiali, by zdobyć poklask, mówili z ukierunkowaniem na to, co ludzie chcieliby usłyszeć, posłuszni dyktaturze opinii publicznej. Benedykt XVI nazwał taką postawę pewnym rodzajem prostytucji słowa i duszy. Umizgi wobec świata za cenę zdrady Ewangelii – to współczesne srebrniki. Jeśli damy się przez nie skusić, możemy być pewni, że nasi „światowi fani”, gdy nas już przekupią i wykorzystają, na końcu nas odrzucą. Gdy zaczniemy się im żalić i „spowiadać”, usłyszymy: „Co nas to obchodzi? To twoja sprawa” (por. Mt 27, 4).

Artykuł zawiera fragment z książki ks. Krzysztofa Wonsa SDS „Działanie duchów w stanach pokusy”, wyd. Salwator. Zobacz więcej: Modlitwa, medytacje, rozważania - Działanie duchów w stanach pokusy Analiza przypadków - Wydawnictwo Salwator 

Śródtytuły i podkreślenia pochodzą od redakcji Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!