„Wszyscy tu są jak rodzina”
Początek jego historii był zwyczajny: książeczka wojskowa i pierwsze donacje w armii. Później przyszła sytuacja, która nadała temu rytmowi osobisty wymiar. Gdy urodziła się jego córka – wcześniaczka – potrzebna była krew. „To mnie jeszcze bardziej zmobilizowało do regularnego oddawania” – wspomina pan Antoni. Przez 50 lat oddał ponad 200 litrów krwi!
Z biegiem lat donacje stały się dla niego naturalną częścią życia. Oddawał krew i płytki nawet pięć lat dłużej, niż dopuszczają standardy dla honorowych dawców – jego wyniki badań na to pozwalały. A dziś mówi po prostu: „Cieszę się, że mogłem pomóc”. Do krwiodawstwa zachęcił całą rodzinę: dzieci, zięciów, synową, a nawet wnuki.
Mimo zakończenia donacji zapowiedział, że w centrum będzie bywał nadal – już nie jako dawca, ale znajomy. „Dla mnie wszyscy są tu jak rodzina”.
Medale, łzy i rekord
W dniu ostatniej donacji pan Antoni otrzymał dwa pamiątkowe medale – każdy za oddanie stu litrów krwi. „To bohater” – mówi Bartosz Szutkiewicz z RCKiK. – „Prawdopodobnie uratował więcej istnień niż niejedna załoga karetki. A przy tym zawsze był skromny, cichy i punktualny”.
Niektórzy pracownicy płakali ze wzruszenia. Dyrektor centrum, prof. Piotr Radziwon, nazwał to wydarzenie historycznym: „To ewenement na skalę kraju”.
Lekarze podkreślają, że tak imponujący wynik jest możliwy nie tylko dzięki determinacji pana Antoniego, ale i predyspozycjom organizmu. „Nie każdy mógłby oddać tyle donacji. Nasze normy są po to, by chronić zdrowie dawcy” – tłumaczy dr Tomasz Wasiluk.
Źródło: dobre.info, fakt.pl, radio.bialystok.pl







![Twórca „Dilberta” Scott Adams umiera na raka: przed śmiercią nawrócił się na chrześcijaństwo [aktualizacja]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2026/01/scott-adams-klepsydra.jpg?resize=75,75&q=25)


