Rozmowę w imieniu Aletei przeprowadziła pani Magdalena Czarnik (Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dziec; Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły).
Aleteia: W planach Ministerstwa Edukacji na przyszły rok „edukacja zdrowotna” ma stać się przedmiotem obowiązkowym. Po fali sprzeciwu rodziców ministerstwo się cofnęło, ale temat wraca. Chcemy porozmawiać nie tylko o krytyce podstawy programowej, lecz także o tym, jak taki przedmiot mógłby realnie służyć młodzieży i rodzinom. Panie Profesorze, samo pojęcie „edukacja zdrowotna” – co powinno znaczyć w polskiej szkole?
Prof. Bogdan Chazan: Ucieszyłem się, gdy zapowiedziano w szkołach edukację zdrowotną. Zdrowy uczeń – fizycznie, psychicznie i duchowo – lepiej się uczy, a inwestowanie w dobre nawyki naprawdę się opłaca. Nadzieje osłabły, gdy zobaczyliśmy, jaką formę przyjął projekt. Liczę, że dalsza dyskusja doprowadzi do wersji do zaakceptowania – takiej, która rzeczywiście poprawi zdrowie młodzieży i całego społeczeństwa.
ALETEIA:W zaprezentowanej podstawie widzimy elementy antyrodzinne i seksualizujące. Brakuje tam troski o dojrzewanie do małżeństwa i rodziny. Jak Pan rozumie nieobecne w dokumencie „zdrowie prokreacyjne”?
BCh: To zdrowotne aspekty płodności u obu płci: zachowana zdolność poczęcia i donoszenia ciąży, poród, karmienie naturalne, prawidłowe funkcjonowanie organizmu kobiety i mężczyzny w kontekście prokreacji. Tego w programie zabrakło, podobnie jak przygotowania do rodzicielstwa, rozmowy o miłości i małżeństwie. Tymczasem to w okresie dojrzewania kształtują się nawyki wpływające na całe dorosłe życie – również ryzyka: choroby przenoszone drogą płciową, używki, brak snu.
ALETEIA:Co z przekazem o zachowaniach seksualnych?
BCh: Najlepszą profilaktyką pierwotną w wieku nastoletnim jest wstrzemięźliwość aż do małżeństwa. Program promuje podejście skupione na technicznej „wiedzy” bez odniesienia do emocji i systemu wartości, przez co przygotowanie do rodzicielstwa de facto nie działa. Co gorsza, w dokumencie sugeruje się, że „wystarczy zgoda obu stron” – a konsekwencje zdrowotne i psychiczne są marginalizowane.
ALETEIA:Pojawia się też wątek depresji u młodych i wczesnej inicjacji.
BCh: Wczesne kontakty seksualne, podejmowane z pobudek egoistycznych, łatwo ranią i obniżają poczucie własnej wartości. To łączy się z nasileniem problemów psychicznych. Nie da się wyłącznie na sposób techniczny zarządzać sferą seksualności człowieka.
ALETEIA:W podstawie są liczne treści o antykoncepcji – już w szkole podstawowej – ale bez informacji o działaniach niepożądanych.
BCh: Tak. Mówi się nawet o „antykoncepcji naturalnej”, co jest nieporozumieniem – metody rozpoznawania płodności służą również poczęciu. Tymczasem o możliwych powikłaniach po antykoncepcji hormonalnej (zaburzenia krzepnięcia, udary, nowotwory, potencjalny wpływ na płodność) program milczy. Powstaje wrażenie, że szkolna edukacja seksualna chce szybko zrobić z uczniów klientelę koncernów: najpierw „zapobieganie ciąży za wszelką cenę”, a później – w panice po trzydziestce – kosztowne terapie niepłodności.
ALETEIA:Dostrzega Pan także niebezpieczne wątki dotyczące tożsamości płciowej?
BCh: Tak. Widać przyzwolenie na szerzenie wątpliwości co do własnej płci u nastolatków. Zbyt wczesne „terapie afirmujące” prowadzą do trwałych następstw: niepłodności, zaburzeń metabolicznych, ryzyka depresji – zamiast cierpliwego wsparcia i leczenia zaburzeń, które często mijają.
ALETEIA:Zwraca Pan uwagę na sposób mówienia o kobiecym ciele.
BCh: Menstruacja przedstawiana jest jako kłopot, nie jako pozytywny znak dojrzewania i zdrowia. Brakuje nauki obserwacji cyklu jako „lustra” ogólnego zdrowia. Podobnie macierzyństwo bywa opisywane głównie przez pryzmat problemów – zniechęca się do niego zamiast dowartościować i wspierać.
ALETEIA:Wielu znawców tematu rodziców łączy to z szerszym planem depopulacji poprzez wywołany spadek dzietności.
BCh: Program deprecjonuje wartość dziecka i małżeństwa, co wprost uderza w płodność społeczną. Dane pokazują, że najwięcej dzieci rodzi się w trwałych małżeństwach; religijność i stabilne więzi sprzyjają dzietności, dłuższemu życiu, mniejszej przestępczości. Są też badania, że osoby czekające z inicjacją do małżeństwa po latach lepiej funkcjonują zawodowo.
ALETEIA:Pada zarzut, że ta szkolna edukacja zdrowotna marginalizuje rodzinę wzmacniając wpływ szkoły i państwa kosztem rodziców.
BCh: Program mówi o prawach dziecka i obowiązkach rodziców, ale nie o prawach rodziców. Zachęca uczniów do tropienia „manipulacji w środowisku domowym”, de facto wprowadzając szkołę między dziecko a rodzinę. Do tego dochodzą „standardy ochrony małoletnich” wykorzystywane jako narzędzie inwigilacji, podające dzieciom numery interwencyjne zamiast najpierw wzmacniać więź domową. To przypomina rozwiązania znane z krajów, gdzie państwo przejęło już władzę rodzicielską.
ALETEIA:A język dokumentu?
BCh: Chłodny, technokratyczny, chwilami kuriozalny. Zamiast realnej pomocy w rozpoznawaniu dolegliwości prokreacyjnych, znajdziemy egzotyczne przykłady w rodzaju „złamania prącia” – statystycznego niezmiernie rzadkiego zdarzenia – czy osobliwe akcenty na „mięśnie dna miednicy”. Taki ton nie zachęca nauczycieli, raczej zniechęca.
ALETEIA:Co w takim razie robić? Jak wyglądałby dobry przedmiot?
BCh: Zacząłbym od powrotu do najlepszych doświadczeń „Wychowania do życia w rodzinie”, ale z aktualizacją pod dzisiejszą młodzież. Potrzebny jest zespół z udziałem lekarzy – także pediatry – psychologów, pedagogów i rodziców. Treści: zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe; zdrowie prokreacyjne; dojrzewanie emocjonalne; relacje, miłość i małżeństwo; profilaktyka uzależnień i chorób przenoszonych drogą płciową; higiena snu i odpoczynku; realne wsparcie rodziny. W centrum – godność osoby i prymat rodziców w wychowaniu.
ALETEIA:Czy widzi Pan szansę na korektę kursu w resorcie?
BCh: Chciałbym, ale na razie nie widać sygnałów. To nie jest tylko pomysł jednej minister – podobieństwa do dokumentów WHO są oczywiste. Tym bardziej musimy przygotować alternatywę: gotowy, spójny program naprawdę pro-zdrowotny, który będzie można wdrożyć, gdy pojawi się przestrzeń.
ALETEIA:W naszej Koalicji już pracujemy nad takimi treściami. Czy możemy liczyć na Pana udział?
BCh: Z przyjemnością. Trzeba „z żywymi naprzód iść” – odświeżyć to, co dobre, i zaproponować młodym coś, co naprawdę będzie służyć zdrowiu i rodzinie.
ALETEIA:Dziękuję za rozmowę.
BCh: Dziękuję.
Magdalena Czarnik jest prezesem Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci – organizacji zarejestrowanej w 2016 roku, której celem jest m.in. ochrona praw rodziny, propagowanie modelu rodziny opartej na trwałym małżeństwie kobiety i mężczyzny .
Prof. Bogdan Chazan urodził się 27 października 1944 roku w Krościeniewiczach koło Białej Podlaskiej.Ukończył studia lekarskie w latach 1962-1968 na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie. Specjalizuje się w ginekologii i położnictwie. W 1990 roku uzyskał stopień doktora habilitowanego, a 2 lipca 1998 roku – tytuł profesora nauk medycznych.
W latach 2004–2014 był dyrektorem Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny w Warszawie w Warszawie. Prof. Chazan jest autorem licznych publikacji naukowych z zakresu medycyny perinatalnej i prokreacyjnej oraz aktywnym działaczem pro-life.







![Twórca „Dilberta” Scott Adams umiera na raka: przed śmiercią nawrócił się na chrześcijaństwo [aktualizacja]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2026/01/scott-adams-klepsydra.jpg?resize=75,75&q=25)


