„Dla Libańczyków ta wizyta papieża jest wielkim znakiem nadziei i pokoju” – wyjaśnia Marlène Hélou, była zastępczyni dyrektora szkoły katolickiej w aglomeracji Bejrutu, na kilka dni przed przybyciem papieża. Cały kraj mobilizuje się, aby godnie uhonorować jego wizytę. Wizerunek papieża zastąpił plakaty polityków na wielkich billboardach przy drogach, które na tę okazję naprawiono z niezwykłą jak na lokalne warunki skutecznością. „Przydałyby nam się jeszcze dwie lub trzy wizyty papieża, żeby wszystkie nasze drogi zostały wyasfaltowane” – żartują mieszkańcy stolicy z typowym dla siebie dystansem.
W głębszym sensie przyjazd Leona XIV stanowi zbawczy znak nadziei po mrocznych latach. W obliczu załamania finansowego i monetarnego, eksplozji w porcie w Bejrucie, która w 2020 r. zniszczyła znaczną część miasta, paraliżu administracji i instytucji państwowych przez ponad dwa lata bez prezydenta (od października 2022 do stycznia 2025), wojny w Syrii trwającej już blisko 15 lat oraz wznowionego w 2023 r. konfliktu między Izraelem a Hezbollahem – nieszczęścia nie przestawały się piętrzyć, a Libańczycy widzą swój kraj w obliczu egzystencjalnego zagrożenia. „Papież przyjeżdża, żeby udzielić nam ostatniego namaszczenia przed śmiercią” – ironizują niektórzy, mieszając humor z przygnębieniem.
„Ludzie się boją” – przyznaje Marlène Hélou, sama ciężko doświadczona ekonomicznie i zdrowotnie przez upadek instytucji oraz nieustannie zaniepokojona izraelskimi nalotami, które znów wstrząsnęły Bejrutem w ostatnią niedzielę, gdy izraelskie lotnictwo uderzyło w stolicę, aby wyeliminować jednego z dowódców wojskowych Hezbollahu. Pomimo obowiązującego od roku zawieszenia broni, stan wojny trwa i wywołuje ogromny stres w społeczeństwie. „Nieustannie słyszymy brzęczenie dronów nad głowami – to wyczerpujące” – tłumaczy.
Nadzieja na zmartwychwstanie
Tak jak w Credo Chrystus „zstąpił do piekieł” i „trzeciego dnia zmartwychwstał”, tak Libańczycy nie tracą nadziei na zmartwychwstanie swojego narodu, który zawsze potrafił dostrzec światło na końcu tunelu. „Jesteśmy narodem pełnym podziałów, ale też narodem, który umie się jednoczyć, bo Libańczycy kochają Boga” – wyznaje Libanka urodzona w 1975 r., na początku wojny domowej.
Szczególne znaczenie ma wspólna dla Libańczyków – także dla muzułmanów – pobożność maryjna. Z chęcią uczestniczą oni w obchodach maryjnych, a od 2010 r. Zwiastowanie Pańskie (25 marca) jest świętem narodowym, podkreślającym wspólnotę chrześcijan i muzułmanów. Ważną postacią dla całej ludności jest także św. Charbel (1818–1898), któremu przypisuje się liczne cuda. „Leon XIV będzie pierwszym papieżem, który odwiedzi jego grób – to ogromnie ważny znak dla wszystkich Libańczyków” – mówi Marlène Hélou.
Wyjątkowa odporność i nadzieja
Libańska odporność szczególnie ujawniła się w godzinach tuż po eksplozji w porcie w Bejrucie 4 sierpnia 2020 r. Straszliwy bilans – 235 zabitych i 6500 rannych – mógł być o wiele gorszy, gdyby nie niesamowita fala solidarności, jaka poruszyła mieszkańców. Niektórzy ciężko ranni, przewiezieni do szpitala przez nieznane osoby, mówili później, że mieli wrażenie, jakby „nieśli ich aniołowie”.
To właśnie ten Liban – głęboko wierzący i odporny – papież odwiedzi za kilka dni, idąc śladami Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI, a także trzy lata po odwołaniu wizyty papieża Franciszka, które wywołało duże rozczarowanie. W świecie roku 2025, w którym prawo międzynarodowe staje się coraz bardziej kruche, Melhem Khalaf, prawnik i deputowany prawosławnego wyznania, uważa, że „jedyną osobą, która dziś może wskazać kierunek i stanowić punkt odniesienia, jest papież”.
„Libańczycy potrzebują nadziei, szczególnie wobec drenażu siły życiowej narodu i masowej emigracji młodych, która jest zjawiskiem alarmującym” – podkreśla Khalaf. Od lat angażuje się w pracę z młodzieżą, a w latach 80., w czasie wojny domowej, współtworzył organizację Offrejoie, która działa na rzecz odbudowy pokoju społecznego, angażując młodych różnych wyznań we wspólne działania solidarnościowe. Ma nadzieję, że papież umocni Liban „w jego szczególnej misji jedności w różnorodności, którą politycy stopniowo wypaczyli swoim chaotycznym zachowaniem”.
Społeczeństwo jest bowiem bardzo rozczarowane swoimi przywódcami. W mediach społecznościowych szeroko rozpowszechniono wpis Hassana Ahmada Khalila, Libańczyka o muzułmańskich korzeniach, niezwiązanego jednak z instytucjami religijnymi. „Wasza Świątobliwość, błagam, skoncentrujcie się tylko na ludzie: na biednych, potrzebujących, chorych, sierotach i ofiarach zbrodni popełnionych przez niektórych z tych, którzy stoją w pierwszym rzędzie” – pisze pełen gniewu. „W ostatnim rzędzie może znajdziecie kilku pobożnych, czystych i gorliwych wiernych, ludzi uczciwych, którzy naprawdę czczą Chrystusa i Boga nie ze strachu czy terroru, ale z miłości, bo Bóg jest miłością” – dodaje w przejmującym przesłaniu.
Niezależnie od tych napięć, Libańczycy wszystkich wyznań oczekują papieża z głęboką nadzieją, nie martwiąc się o jego bezpieczeństwo. Marlène Hélou jest pewna: gdziekolwiek papież się uda na libańskiej ziemi, „Matka Boża będzie go chronić”.










![[NA ŻYWO] W Izniku Leon XIV wzywa do „przezwyciężenia skandalu podziałów”](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/11/pope-leo-xiv-plane-turkey-lebanon-afp-000_86GH643.jpg?resize=300,150&q=75)