Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.
Powitanie z honorami: Liban stawia na pełny ceremoniał
Minimalistyczne powitanie, jakie w czwartek otrzymał papież Leon XIV w Ankarze, wydaje się teraz bardzo odległe. Tym razem papież nie zdążył jeszcze postawić stopy na libańskiej ziemi, gdy dwa wojskowe samoloty eskortowały Airbusa A320 na znak powitania.

Gdy drzwi maszyny wreszcie otworzyły się tego popołudnia, potężne salwy artyleryjskie sprawiły, że papieska delegacja podskoczyła, a dzwony kościołów rozbrzmiały w całym kraju. Papież dotarł do kraju cedrów — wreszcie!
Na płycie lotniska rozstawiono dużą konstrukcję namiotową, aby w uroczystej oprawie powitać głowę Kościoła katolickiego. O wadze chwili świadczyła obecność najważniejszych przywódców państwa: maronickiego prezydenta Republiki Josepha Aouna, sunnickiego premiera Nawafa Salama oraz szyickiego przewodniczącego parlamentu Nabiha Berriego. Oczywiście przybył również patriarcha maronitów Béchara Raï, tak jak w roku 2012, kiedy witał Benedykta XVI, ostatniego papieża, który odwiedził Liban.

Od Bejrutu po Baabdę: papieski konwój przemierza podzielony kraj
Zaraz po zakończeniu uroczystego powitania długi konwój ruszył w stronę pałacu prezydenckiego w Baabda. Wzdłuż trasy zawisły wielkie plakaty z wizerunkiem papieża.
Przemierzając południowe przedmieścia Bejrutu, jego podobizna sąsiadowała z dużymi portretami Hassana Nasrallaha, emblematycznej postaci Hezbollahu, zabitego w izraelskim nalocie we wrześniu 2024 roku. Organizacja szyicka, co do której Izrael deklaruje chęć zmiecenia z powierzchni ziemi, powitała papieża. W sobotę wydała nawet list, w którym wyraziła nadzieję na jego wsparcie w odrzuceniu „niesprawiedliwości i ataków” izraelskich.
Na trasie młodzi skauci powiązani z Hezbollahem wybijali rytm na bębnach — jak donosi dziennik „L’Orient Le Jour”.

Ulewa nad stolicą: strugi deszczu i białe parasole
Pod koniec popołudnia niebo nagle pociemniało, pogrążając stolicę w mroku. Deszcz wisiał w powietrzu — i w końcu spadł gwałtownie. Na szczęście papamobile wybrane na tę wizytę było zamknięte, co wynikało z wymogów bezpieczeństwa.
Tego wieczoru w Bejrucie dach pojazdu uchronił papieża przed przemoknięciem. Za pancernymi szybami biskup Rzymu pozdrawiał setki osób kryjących się pod białymi parasolami. Niedaleko pałacu jeźdźcy z powiewającymi flagami Libanu i Stolicy Apostolskiej otwierali drogę konwojowi.
Ani ulewa, ani chłód nie ostudziły zapału tancerzy dabké. W tradycyjnych arabskich strojach skakali i rozpryskiwali wodę wokół siebie, niczym w orientalnej wersji „Deszczowej piosenki”.

Drive-in po libańsku: pokaz światła i dźwięku dla papieża
Wreszcie papamobile zatrzymała się. W stylu amerykańskich drive-in — kin samochodowych wynalezionych w latach trzydziestych — papież ze Stanów Zjednoczonych obejrzał imponujący pokaz światła i dźwięku wyświetlony na fasadzie pałacu Baabda.

Wewnątrz czekali na niego przedstawiciele władz państwowych, społeczeństwa obywatelskiego i korpusu dyplomatycznego. W swoim wcześniejszym, przygotowanym w Rzymie przemówieniu papież trafnie ocenił sytuację:
„Jesteście narodem, który kocha muzykę, a ona w dni święta staje się tańcem, językiem radości i jedności” — powiedział w zakończeniu.
W Libanie wyczerpanym latami kryzysu Leon XIV podkreślił:
„Ten, kto tańczy, posuwa się naprzód z lekkością, nie depcząc ziemi, harmonizując swe kroki z krokami innych. Taka jest pokój: wędrowanie prowadzone przez Ducha, który otwiera serce na słuchanie i czyni je bardziej uważnym i pełnym szacunku wobec drugiego”.










![[NA ŻYWO] W Izniku Leon XIV wzywa do „przezwyciężenia skandalu podziałów”](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/11/pope-leo-xiv-plane-turkey-lebanon-afp-000_86GH643.jpg?resize=300,150&q=75)
