separateurCreated with Sketch.

„Czy po wyjeździe papieża spadną na nas bomby?” Libańczycy modlą się o cud pokoju [reportaż]

pope-leo-xiv-youths-maronite-patriarchate-bkerke-beirut-lebanon
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Hugues Lefèvre - publikacja 02.12.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Wizyta papieża Leona XIV dała Libanowi chwilę radości. Jednak tuż pod jej powierzchnią drży lęk: czy wraz z odlotem Ojca Świętego wróci widmo wojny?

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.

Wesprzyj nasPrzekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Radość w Harissie i strach, który nie odpuszcza

W białej szarfie z logo papieskiej pielgrzymki, z watykańską flagą w dłoni, siostra Geneviève nie potrafi ukryć wzruszenia. W poniedziałek papież ma pojawić się w bazylice Matki Bożej Libanu w Harissie, a ona, podobnie jak ponad dwa tysiące libańskich księży i osób konsekrowanych, nie wyobrażała sobie, by mogło jej tu zabraknąć. „To radość, której nie da się opisać słowami” – mówi zakonnica ze wspólnoty Sióstr Różańca Jezusowego.

Mieszka i pracuje w Saidzie, na południu kraju, gdzie wraz z jedną współsiostrą prowadzi szkołę liczącą trzystu trzydziestu uczniów. Jej modlitwa – i jej największa nadzieja związana z papieską wizytą – jest niezwykle prosta: „Prawo do życia w pokoju”.

Wspomnienie zeszłego roku nadal ją ściska za gardło. „Musieliśmy zamknąć szkołę na trzy miesiące z powodu izraelskich bombardowań” – opowiada.

SOEUR-GENEVIEVE
Sœur Geneviève.

Cień wojny: porozumienie kruche jak szkło

Po ataku Hamasu na Izrael siedem października dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku walki między Izraelem a Hezbollahem rozgorzały na nowo. Partia-milicja, powstała po izraelskiej inwazji na Liban w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym drugim roku, ma na południu kraju ogromne wpływy. Szkoła siostry Geneviève przyjmuje zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów. „Wszyscy modlą się razem. A gdy przypadają wielkie święta muzułmańskie, również je wspólnie obchodzimy” – mówi zakonnica. Nie ukrywa jednak, że wielu jej uczniów wychowuje się w rodzinach związanych z Hezbollahem.

Mimo rozejmu zawartego w listopadzie dwa tysiące dwudziestego czwartego roku szkoła musiała zamknąć się jeszcze na dwa dni, gdy w okolicy znów rozległy się wybuchy. „Wojna może wybuchnąć ponownie. Izrael domaga się całkowitego rozbrojenia Hezbollahu. Dla nas ta wizyta papieża była jak tarcza, która chroniła kruchy rozejm” – wyznaje. „A teraz? Co będzie dalej?”. Zawiesza głos. „Potrzebny byłby cud”.

Viaje del Papa León XIV a Líbano

„To wojna z Hezbollahem, nie z nami” – młodzi Libańczycy próbują wierzyć w przyszłość

Wieczorem, w siedzibie patriarchy maronickiego, gromadzi się ponad piętnaście tysięcy młodych ludzi. Chcą modlić się i świętować obecność papieża Leona XIV. Atmosfera jest wyjątkowa, niemal festiwalowa. A jednak nikt nie zapomina, że następne dni mogą przynieść tragiczne wiadomości.

„Mamy tylko jedno pragnienie: żeby po tej wizycie wreszcie nastał pokój z Izraelem” – mówi osiemnastoletni Augustin z Jounieh. „Media przesadzają. Wyobrażam sobie, że Izrael znowu wystrzeli rakiety, jak wcześniej, ale cały kraj nie będzie celem”.

Niedaleko niego stoi Peter, dwudziestodwulatek w mundurze libańskiego skauta. Właśnie ukończył studia w zakresie biznesu międzynarodowego. „Ta wojna nie dotyczy nas, chrześcijan. To konflikt z Hezbollahem” – mówi spokojnie. Zamierza zostać jeszcze kilka lat w Libanie, choć nie wie, na jak długo starczy mu nadziei. „Widać to dziś bardzo wyraźnie: jeśli młodzi wyjadą, Liban przestanie istnieć”.

PETER-SCOUT-LIBAN
Peter, scout du Liban.

„Modlimy się… robimy wszystko, co możemy”

Blisko sceny, na której za chwilę pojawi się papież, siostra Claudine pozwala sobie na chwilę wzruszenia. Od dwóch miesięcy pracuje przy organizacji tego spotkania, które przypomina małe Światowe Dni Młodzieży. „Kiedy patrzę na tych młodych, mam łzy w oczach” – przyznaje.

Jednak zakonnica ze Zgromadzenia Antonianów nie ukrywa, że po euforii przychodzi lęk. „Oby słowa papieża poruszyły sumienia naszych polityków” – szepcze.

A wojna? „Tak, boimy się jej. Modlimy się… naprawdę modlimy się, robimy wszystko, co możemy!”. Po chwili dodaje z delikatnym uśmiechem: „A w środę zobaczymy, co będzie dalej”.

SOEUR-CLAUDINE
Sœur Claudine.
Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!