Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.
Jeśli świecki może wyrazić swoją opinię na temat ars celebrandi, nie będąc od razu uznanym za zwykłego oszusta, ani kogoś, kto tylko narzeka, to skierujemy do duchownych bardzo prostą prośbę: proszę, bez tabletów! Praktyka ta wydaje się nadal dość rzadka, ale sam fakt, że najwyraźniej nie wywołuje ona żadnych wcześniejszych refleksji, sugeruje, że może się łatwo rozprzestrzenić. Wiele osób nie widzi nic złego w tym nowym rozszerzeniu dziedziny technologii. Twierdząc, że tablet jest tylko narzędziem, nie odróżniają go od mikrofonu, ani od elektronicznej skrzynki na karty kredytowe, zbawiennego remedium na niedobór monet i banknotów w kieszeniach wiernych. Tak już jest na świecie, powie się, trzeba żyć z duchem czasu i tylko „technofobowie” mogą trzymać się przy starych zasadach.
Istotna rola mszału
Oczywiście, ale podczas gdy mikrofon ryzykuje zniekształcenie głosu tylko po to, aby go wzmocnić, tablet zastępuje książkę, której grubość, walory wizualne i symboliczne znaczenie nie mogą być lekceważone bez szkody. W swoim pięknym eseju Les Raisons de la liturgie (Éd. de l’Œuvre) Grégory Solari dobrze pokazał zasadnicze znaczenie mszału w liturgii, przypominając, że pierwsze sakramentalia różniły się od innych książek typografią, zdobieniami, papierem i okładką.
Książka szczególnie nadaje się do rozważań nad Wcieleniem, ponieważ ma początek i koniec, a jednocześnie odnosi się do całości.
Nie jest ponadto bez znaczenia, że po zwoju liturgicznym synagogi pojawił się „kodeks, którego istnienie wyznacza granicę między starym a nowym przymierzem”. Książka ta jest szczególnie dostosowana do Wcielenia, ponieważ ma początek i koniec oraz odnosi się jednocześnie do całości: postępuje się w niej liniowo, wiedząc, że Bóg objawia się w niej w całości w każdym zdaniu. Jak przypomina Solari, jest to sens nieco zapomnianego obrzędu trydenckiego: pod koniec mszy mszał „musi być zamknięty przodem do ołtarza, tak jakby został przeczytany w całości”. Sugeruje to, że „każda szczególna celebracja liturgiczna jest celebracją całej tajemnicy Chrystusa”. Gregory Solari podsumowuje, nie zważając nawet na tablety służące do odprawiania mszy, których zapewne jeszcze nie widział: „Na ekranach naszych komputerów przewijają się teksty: po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa powróciliśmy do cywilizacji zwojów”. I to wszystko kosztem Wcielenia!
Banalizacja tajemnicy
Ogólniej rzecz biorąc, jeśli, jak przypomniał Benedykt XVI w Sacramentum caritatis, „ars celebrandi powinno sprzyjać poczuciu sacrum i stosowaniu zewnętrznych form, które takie poczucie kształtują, takich jak harmonia obrzędu, szaty liturgiczne, wyposażenie i miejsce święte”, to jest nie do pomyślenia, aby materialny nośnik Słowa Bożego lub słów konsekracji był czymś obojętnym. Poza szczególnymi okolicznościami, które tylko zła wiara mogłaby wysunąć, czy można twierdzić, że pojemnik plastikowy i złoty kielich są całkowicie równoważne, jeśli chodzi o przyjmowanie krwi Chrystusa? Czy można zatem twierdzić, że nie ma najmniejszej różnicy między celebrowaniem w ornacie a celebrowaniem w dżinsach, a nawet w samej bieliźnie?
Jeśli dodamy do tych istotnych argumentów fakt, że mszał, nawet w swojej najzwyklejszej formie materialnej, ma zawsze tę zaletę, że jest przeznaczony wyłącznie do liturgii, podczas gdy tablet służy zarówno do przeglądania aktualności, płacenia za mandaty, jak i zamawiania pizzy, można stwierdzić, że zastąpienie książki tabletem nieuchronnie przyczynia się do banalizacji tajemnicy... chyba że jest to wręcz przeciwnie – uświęcenie technologii.
Artykuł jest tłumaczeniem z francuskiego wydania Aletei.








![Msza Święta trydencka wraca do Bazyliki św. Piotra [reportaż]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/10/cardinal-raymond-burke-celebratessolemn-pontifical-traditional-latin-mass-17.jpg?resize=300,150&q=75)

