Oxford University Press ogłosił właśnie swoje Słowo Roku: rage bait. Definiuje się je jako „treści internetowe celowo tworzone po to, by wywoływać złość lub oburzenie, poprzez bycie frustrującymi, prowokacyjnymi albo obraźliwymi”. Termin ten może brzmieć aż nazbyt znajomo dla każdego, kto spędził w tym roku choć pięć minut na scrollowaniu. Według danych Oxfordu użycie tego określenia potroiło się w ciągu ostatnich 12 miesięcy — i niestety, wcale nas to nie dziwi.
Od ostrych komentarzy w mediach społecznościowych po manipulacyjne nagłówki — internet potrafi sprawiać wrażenie, jakby szturchał twoją duszę kijem. Wiele z tego dzieje się celowo: oburzenie przyciąga kliknięcia. Wściekłość napędza zaangażowanie. A bądźmy szczerzy: łatwiej jest się zezłościć, niż okazać życzliwość, zwłaszcza kiedy jesteśmy zmęczeni lub się boimy.
Ale jest dobra wiadomość: tutaj nie znajdziesz rage baitu. Wręcz przeciwnie — możesz znaleźć jego przeciwieństwo.
Aleteia, co po grecku oznacza „prawdę”, opiera się na zupełnie innej zasadzie: że dobro jest warte dzielenia się nim. Że wiara zasługuje na piękno. Że prawdę można przekazywać bez toksyczności.
Tak, piszemy o świecie — jego napięciach, tragediach i prawdziwych zmaganiach — ale staramy się robić to bez podsycania podziałów. Zamiast clickbaitu celujemy w to, co porusza serce. Zamiast rage baitu chcemy oferować grace bait — przebłyski tego, co boskie, które zapraszają, podnoszą na duchu i przywracają nadzieję.
I to nie tylko dla ciebie. To dla nas wszystkich.
Bo to, co czytamy, nas zmienia. To, co publikujemy, ma znaczenie. Każde udostępnienie jest jak ziarno. Możemy wypełnić cyfrowy świat większym hałasem albo pomóc zasiewać pokój.
Jak przypomina nam św. Paweł: „Wszystko, co prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe… — tym się zajmujcie” (Flp 4,8).
To nie oznacza ignorowania bólu świata — lecz wybór, by nie powiększać go bez promyka nadziei.
Więc gdy następnym razem poczujesz, że podnosi ci się ciśnienie od jakiegoś nagłówka czy viralowego posta, zatrzymaj się. Weź oddech. Zapytaj siebie, czy ta treść wzywa cię do czegoś wyższego… czy po prostu próbuje cię rozdrażnić.
A jeśli potrzebujesz miejsca, by się zresetować — jesteśmy tutaj. Bez rage baitu. Tylko prawda — i ciche przekonanie, że światło wciąż świeci w ciemności, a ciemność go nie ogarnęła.
A tak przy okazji — zeszłoroczne słowo to brain rot. I nawet papież o nim wspominał.










