separateurCreated with Sketch.

„Witamy w klubie”. ważne przesłanie Bear Gryllsa dla wszystkich, którzy zmagają się z wiarą

Bear-Grylls-Chief-Ambassador-of-World-Scouting-AFP
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Miriam Wysocka - publikacja 06.12.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Słynny podróżnik i były komandos Bear Grylls mówi wprost to, co większość z nas boi się wypowiedzieć na głos: wiara i wątpliwości idą razem. A Bóg się tym nie gorszy – On nas w tym właśnie spotyka.

Siedzi przed kamerą bez fajerwerków, bez survivalowego sprzętu, bez ryku helikopterów w tle. Tylko Bear Grylls – człowiek, który wspinał się na najwyższe szczyty świata, pływał w lodowatych rzekach i wychodził cało z sytuacji, w których większość z nas nie zaryzykowałaby postawienia stopy. A jednak tu nie opowiada o żadnej ekstremalnej przygodzie. Opowiada o czymś trudniejszym.

O wątpliwościach.

„Zmagania są w porządku. Wątpliwości też”

Grylls dostaje pytanie: Jeśli mógłbyś dać jedną radę młodemu chrześcijaninowi, który zmaga się z wiarą – co by to było?

Zamyśla się na moment. I padają słowa, które można by oprawić w ramkę.

„Myślę, że zmagania są w porządku. Myślę, że wątpliwości też są w porządku. Wiesz… to część wiary, prawda? Dwie strony tej samej monety – wiara i wątpliwości. Nie musisz mieć wszystkiego poukładanego”.

Kiedy mówi „w porządku”, nie ma na myśli przyzwolenia na duchowe lenistwo. Chodzi o oddech, uspokojenie. Uznanie realności. Wspólne doświadczenie ludzi, którzy naprawdę wierzą, a nie tylko powtarzają formułki.

Wiara jako kręgosłup

Potem pada pytanie: Czym właściwie jest wiara? Bear nie filozofuje.

„Wiara jest takim kręgosłupem, który prowadzi przez życie. Przynosi światło, siłę, wspólnotę, wizję, poczucie bezpieczeństwa, zaufanie. A jednocześnie… to jest podróż. I tak, będzie miała swoje wzloty i upadki”.

To zdanie trafia w sedno. Wiara nie jest linią prostą. Nie jest wykresem, który cały czas rośnie. Jest drogą, która raz prowadzi przez słońce, raz przez mgłę, raz w górę, raz w dół.

Potrzebujemy siebie nawzajem

Grylls wie, że samotność jest jednym z największych wrogów wiary. Dlatego podkreśla:

„Znaj wartość ludzi wokół siebie – przyjaciół, wspólnot. Kościół też ma tu swoją rolę: dodawać otuchy i trzymać nas razem. To jak z żarem w ognisku – wyjmiesz jeden, a zaraz zaczyna gasnąć. Potrzebujemy siebie nawzajem”.

To prosta metafora, a jednak trafia głęboko. Bo każdy, kto choć raz odsunął się od wspólnoty, wie, jak szybko płomień wiary zaczyna słabnąć.

„Jeśli się zmagasz – dołącz do klubu”

Na końcu pojawia się zdanie, które słucha się z wdzięcznością:

„A jeśli się zmagasz, powiem ci jedno: dołącz do klubu. To jest w porządku. Na szczęście nasza wiara nie zależy od tego, jacy my jesteśmy. Wiara mówi, że jesteśmy kochani, trzymani. Że jesteśmy w Jego ramionach – niezależnie od wszystkiego. Umocnieni. Uzdalniani. Dasz radę. Masz to w sobie”.

Kiedy to mówi, nie brzmi jak celebryta udzielający złotej rady. Brzmi jak ktoś, kto naprawdę uwierzył, że Bóg nie jest zaskoczony naszymi pytaniami. Że nie odwraca wzroku, gdy nasze serce drży. Że nie wycofuje miłości, gdy my się potykamy.

I dlatego te słowa są takie ważne

Jeśli dziś masz słabszy dzień. Jeśli twoje modlitwy brzmią jak pukanie do drzwi, za którymi nikogo nie ma. Jeśli czujesz się winny, że masz wątpliwości – Bear Grylls zostawia ci prosty przekaz:

Twoje pytania nie oddalają cię od Boga. One mogą być miejscem, w którym On właśnie chce cię spotkać.

Obejrzyj: szczere i poruszające przesłanie Beara Gryllsa dla tych, którzy walczą o swoją wiarę ( w języku angielskim):

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.