separateurCreated with Sketch.

WHO publikuje nowe wytyczne. Kontrowersje wokół „prawa do dziecka”

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 08.12.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła 27 listopada 2025 r. pierwsze globalne wytyczne dotyczące zapobiegania, diagnostyki i leczenia niepłodności, obejmujące 40 rekomendacji opartych na dowodach naukowych.

Dokument WHO podkreśla niepłodność jako problem dotykający 1 na 6 osób na świecie, niezależnie od dochodów kraju, i proponuje stopniowe terapie – od zarządzania oczekiwaniem, przez stymulowaną inseminację (IUI) z letrozolem lub klomifenem, po in vitro jako opcję trzeciej linii. Wytyczne akcentują też prewencję, jak unikanie palenia czy leczenie STI, oraz wsparcie psychologiczne.

„Prawo do rodzicielstwa” – brak podstaw etycznych?

Jednym z fundamentów dokumentu jest zasada, że „osoby i pary mają prawo decydować o liczbie, czasie i odstępach między narodzinami”, osadzona w kontekście praw człowieka. WHO wpisuje niepłodność w szerszy problem „praw reprodukcyjnych”, wzywając do równego dostępu do usług, w tym in vitro. Krytycy wskazują jednak, że takie sformułowanie implikuje nieistniejące „prawo do dziecka”, traktując je jak obiekt własności, co podważa godność osoby ludzkiej od poczęcia. Dziecko nie jest produktem na żądanie, lecz podmiotem z nieodłącznymi prawami – roszczenie do niego mogłoby oznaczać dominację nad jego losem, co etycznie jest nie do pogodzenia z zasadami bioetyki.

Dziecko w cieniu potrzeb dorosłych

Dokument skupia się na potrzebach pacjentów, pomijając niemal całkowicie perspektywę dziecka – głównego beneficjenta terapii. Brak odniesień do jego dobra rodzi pytania o dehumanizację: w procedurze in vitro dzieci w zarodkowej fazie życia są selekcjonowane i często eliminowane o czym wytyczne nie piszą bezpośrednio. WHO promuje in vitro, ale nie podnosi problemu konsekwencji tej procedury dla potomstwa, np. ryzyka zdrowotnego. To podejście, medycznie utylitarne, prowadzi do uprzedmiotowienia ludzkiego życia – dziecko staje się środkiem do celu satysfakcji dorosłych, a nie celem samym w sobie.​ Jest także taktowane jak ludzki materiał biologiczny, a nie żyjący podmiot.​

Równość dostępu – inkluzja czy redefinicja rodziny?

To jednak nie wszystkie problemy dokumentu. Wytyczne wzywając do uwzględnienia potrzeb „wszystkich osób”, w tym singli, par jednopłciowych i transpłciowych, poprzez dostosowanie usług do „preferencji płodnościowych”. W praktyce potwierdza złe trendy prawne rozwijające się w niektorych krajach, umożliwiające zapłodnienie in vitro singlom, parom jednopłciowym, czy innym parom z zaburzeniami tożsamości płciowej. Rodzi to pytania o model rodziny jaki promuje WHO. Czy brak matki/ojca nie wpływa na rozwój dziecka? WHO priorytetyzuje pragnienie dorosłych, ratyfikując „inkluzję”, ale bez głębszej analizy długoterminowych skutków społecznych. „Różnorodność” i „inkluzja” zdają się nie obejmować samych dzieci.​

Koniec praw dziecka?

Dokument WHO ma stanowić krok w kierunku standaryzacji leczenia niepłodności Jednak omawiane tu wytyczne, jak bardzo wiele innych dokumentów tej organizacji, wydają się implementować radykalne poglądy utylitarnych etyków, którzy de facto nie uznają istnienia praw dziecka. Zatem po raz kolejny trzeba zapytać czy równość w dokumencie WHO nie przeradza się w uprzedmiotowienie życia, a prawa pacjentów – w pominięcie praw dziecka? Praktyce należy się spodziewać, że większość państw na świecie zignoruje nieludzkie aspekty wskazań, jednak jest niepokojące, że WHO uparcie urabia globalną świadomość w kierunku nieludzkich rozwiązań.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Tags: