Wrażliwość serca, charyzma i wielka otwartość Ani Golędzinowskiej, towarzyszy spotkaniom w związku z publikacją jej najnowszej książki: „Twarzą w twarz z diabłem”, opublikowaną we Włoszech, a teraz w Ojczyźnie, w Polsce. Rozmawiamy z Anią, specjalnie dla czytelników Aletei.

Aleteia: Aniu, nie można przejść obojętnie nad historią Twojego życia, które jest świadectwem, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Ania Golędzinowska: To prawda — moja historia sama w sobie nie jest „wyjątkowa”, ale to, co Bóg z nią zrobił, już tak. Gdy patrzę wstecz, widzę jedynie ruiny, zagubienie i ogrom ran. A jednak właśnie tam On mnie znalazł. Dziś wiem jedno: dla Boga naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych — ani przeszłość, ani słabości, ani grzech, ani ludzkie etykiety nie są dla Niego przeszkodą. On nie wybiera „doskonałych”. On uzdrawia tych, którzy pozwolą się odnaleźć.
Kiedy po raz pierwszy przyjechałaś do Medjugorie, przełomowym momentem na Górze Križevac była dla Ciebie refleksja: "Przebacz wszystkim". Słowa, które mogą zmienić wszystko. Ale dla wielu jest to trudne: wybaczyć krzywdę..
AG: Tak, na Križevacu usłyszałam trzy słowa, które przewróciły moje życie: „Przebacz wszystkim.” Wtedy pierwszy raz zrozumiałam, że przebaczenie nie jest uczuciem — tylko decyzją. To nie znaczy: „zapomnę”, „udaję, że nic się nie stało”, albo „usprawiedliwiam krzywdę”. To znaczy: przerywam więź z bólem, który mnie niszczy. Przebaczenie leczy serce osoby, która wybacza — nie tej, która zraniła. I dopiero wtedy życie zaczyna oddychać na nowo.

W Twojej najnowszej książce "Twarzą w twarz z diabłem" szczerze, z wielką prostotą opisujesz m.in. sześcioletnią, ciężką walkę duchową, w czasie której byłaś wielokrotnie egzorcyzmowana. Dlaczego w XXI wieku egzorcyzmy wzbudzają tak wiele emocji?
AG: Egzorcyzmy budzą emocje, bo dotykają czegoś, czego współczesny świat wolałby nie widzieć: że zło istnieje realnie, nie tylko jako psychologiczna metafora. My żyjemy w epoce, w której wszystko musi być „racjonalne”, „kontrolowane”, „udowodnione”. A egzorcyzm jest momentem, w którym maski opadają — i widać różnicę między chorobą psychiczną, a działaniem duchowym. To, czego doświadczyłam, nie jest teorią — ale rzeczywistością, którą nagrywano, dokumentowano i której świadkami byli kapłani, egzorcyści i lekarze. Nie piszę o demonie, żeby straszyć — tylko, żeby pokazać, że Jezus jest silniejszy.
W czasie premiery filmu dokumentalnego "Fortunata" i Twojej książki w Gdańsku, powiedziałaś, że "Młodzież w Polsce jest światłem dla całej Europy".. Dlaczego?
AG: Powiedziałam, to z pełnym przekonaniem.
W Polsce widzę młodych, którzy nie boją się pytać, szukać i żyć wartościami – nawet jeśli cały świat mówi, że to „niemodne”. Widzę w nich ogień, którego brakuje w wielu krajach Zachodu: odwagę wiary. Wrażliwość i pragnienie prawdy. To właśnie dlatego wierzę, że młodzież w Polsce ma misję – być światłem, które przypomina Europie, że duchowość, rodzina i wolność nie są wstydem, ale darem.

Aniu, jakie najważniejsze przesłanie chciałbyś przekazać czytelnikom ALETEIA?
AG: Chciałabym zostawić czytelnikom jedno zdanie: Nie bój się prawdy o sobie — bo Bóg nigdy nie brzydzi się Twoimi ranami. To właśnie w nich zaczyna swoją pracę. Jeśli moje świadectwo może pomóc choć jednej osobie odzyskać nadzieję — to wszystko miało sens.
Dziękujemy za rozmowę!






![Twórca „Dilberta” Scott Adams umiera na raka: przed śmiercią nawrócił się na chrześcijaństwo [aktualizacja]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2026/01/scott-adams-klepsydra.jpg?resize=75,75&q=25)



