separateurCreated with Sketch.

Co robi puszka sardynki wśród skarbów Watykanu?

JOSEF BERAN,ARCHBISHOP PRAGUE
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Paulo Teixeira - publikacja 18.12.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Z czułością patrzymy na szopkę bożonarodzeniową i wyobrażamy sobie, jak trudne musiało być dla Maryi i Józefa położenie własnego Syna, Jezusa, na słomie w stajni. Żłóbek, miejsce, z którego jedzą zwierzęta, stał się kolebką Tego, który karmi cały świat.

W szopkach w naszych domach i kościołach umieszczamy przynajmniej kawałek tkaniny pod figurką Dzieciątka Jezus na znak szacunku i czci. Podczas celebracji Mszy Świętej okazujemy wielki szacunek i cześć obecności Jezusa w Eucharystii. Naczynia liturgiczne, tkaniny, świece – wszystko, nawet w prostocie, odsyła do wielkości Jezusa.

Jezus, który narodził się pośród zwierząt i został położony w żłobie, zgodziłby się również być obecny w Eucharystii w puszce po sardynkach. Brzmi to bardzo dziwnie, ale świadectwo kardynała Josefa Berana skłania nas do refleksji nad prostotą i głębią wiary.

Skarb Jezusa

Aby zrozumieć związek między żłóbkiem a puszką sardynki, przenieśmy się do papieskiej zakrystii w Watykanie. To z pewnością miejsce zamknięte, niedostępne dla zwiedzających, wypełnione kielichami i historycznymi naczyniami liturgicznymi o nieocenionej wartości.

Tam, w tym zamkniętym na klucz i strzeżonym miejscu, pośród złotych i kryształowych przedmiotów, znajduje się także puszka po sardynkach, przy użyciu której kardynał Josef Beran odprawiał Mszę Świętą w więzieniu.

Ta zużyta i otwarta puszka po sardynkach przechowywana jest jako cenny skarb Watykanu, ponieważ należała do kardynała Josefa Berana. Aresztowany przez nazistów, a później więziony przez komunistów, kardynał Beran był arcybiskupem, który nie zgodził się na uciszenie. Pośród mroku więzienia jego godność i wiara objawiły się w jednym z najprostszych, a zarazem najpotężniejszych aktów liturgicznych w historii Kościoła XX wieku.

Kardynał Josef Beran

Życie Josefa Berana, urodzonego w 1888 roku w Czechach, nie było zapisane na jedwabnym papierze, lecz na żelaznych kratach. Jego droga, jeszcze zanim został arcybiskupem Pragi i kardynałem, była świadectwem niezłomnego oporu wobec totalitarnych ideologii, które spustoszyły Czechosłowację. Historycy nazywali go „arcybiskupem, który odmówił milczenia”. Karą za tę odwagę było więzienie – najpierw z rąk Gestapo, a potem, przez jeszcze dłuższy i bardziej opresyjny okres, ze strony reżimu komunistycznego.

Łącznie Beran spędził 17 lat swojego życia za murami więzień i w miejscach izolacji. Przeżył nazistowski obóz koncentracyjny Dachau, z którego został uwolniony przez wojska amerykańskie w 1945 roku. Po powrocie do Pragi został odznaczony jako Bohater Ruchu Oporu. Jednak pokój trwał krótko. W 1949 roku nowo mianowany arcybiskup został ponownie aresztowany przez nowy reżim komunistyczny, który widział w jego moralnym przywództwie niebezpieczne ognisko oporu.

Właśnie w tym kontekście mroku i pozbawienia wszystkiego wyłania się jeden z najbardziej poruszających i symbolicznych rozdziałów jego życia: tajne sprawowanie Mszy Świętej w więzieniu. W miejscach, gdzie wiara była zakazana, a godność ludzka deptana, kardynał Beran musiał wykazać się kreatywnością i odwagą, by podtrzymać to, co uważał za najistotniejsze – ofiarę eucharystyczną.

Wobec braku świętego kielicha, ołtarza i szat liturgicznych, wiara znalazła drogę poprzez pokorę. W ukrytym kącie, na kolanach i w absolutnej ciszy, przemieniał to, co zwyczajne, w to, co święte. Jego kielich do konsekracji wina nie był ze złota, lecz był zwykłą, małą puszką po sardynkach. Puszka, pusta i czysta, była świadkiem skrajnego ubóstwa, ale także nieskończonej tajemnicy, która się tam odnawiała.

Ten przedmiot, jednorazowa puszka po podstawowym pożywieniu, stawał się naczyniem Ciała i Krwi Chrystusa. Gest ten streszcza teologię cierpienia i nadziei: wiara nie tkwi w bogactwie świątyni, lecz w czystości serca i ważności samego aktu. Dla nielicznych więźniów, którzy mogli dzielić ten ryzykowny moment, puszka po sardynkach była latarnią. Reprezentowała obecność Boga tam, gdzie człowiek próbował Go wygnać.

Prześladowania komunistyczne izolowały Berana przez 14 lat, zmuszając go do życia pod ścisłą kontrolą i uniemożliwiając mu pełnienie posługi biskupiej. Dopiero w 1965 roku, po skomplikowanych negocjacjach między Watykanem a rządem czechosłowackim, został uwolniony i – na narzuconym wygnaniu – udał się do Rzymu.

„Nie chcą go u siebie, dam mu miejsce wśród papieży”

Gdy tylko przybył do Wiecznego Miasta, niosąc świadectwo oporu oraz puszkę, papież Paweł VI wyniósł go do godności kardynalskiej. Gest ten ambasador czechosłowacki przy Watykanie, Pavel Vosalik, opisał po latach jako „policzek wymierzony reżimowi czeskiemu. Papież powiedział im: ‘Nie chcą go u siebie, dam mu miejsce wśród papieży’”.

Kardynał Beran uczestniczył w ostatniej sesji Soboru Watykańskiego II, podczas której wygłosił swoje słynne przemówienie o wolności religijnej.

Dożył 80 lat, zmarł w 1969 roku. Ten, który został pochowany w krypcie Bazyliki św. Piotra w Rzymie, obok papieży, doczekał się spełnienia swojego ostatniego pragnienia w 2018 roku: jego doczesne szczątki zostały sprowadzone do Pragi, gdzie spoczywają w katedrze św. Wita jako wieczny symbol czeskiego oporu wobec tyranii.

Proces beatyfikacyjny, rozpoczęty w 1998 roku, tylko utrwala pamięć o pasterzu, który nawet przy pomocy zwykłej puszki po sardynkach potrafił zachować i głosić Ewangelię w najgłębszym zniewoleniu. Jego życie jest surowym przypomnieniem, że godność i istota wiary są niezniszczalne, nawet gdy zostają ogołocone z wszelkiego materialnego splendoru.

Przyjęcie Jezusa

Papież Paweł VI polecił, aby puszka po sardynkach, przy użyciu której kardynał odprawiał Mszę Świętą, była przechowywana wśród papieskich naczyń liturgicznych. Dokładniej – znajduje się ona pomiędzy kielichem użytym podczas Mszy ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu przez Piusa IX w 1854 roku a cennym kryształowym kielichem, który papież Paweł VI otrzymał w darze. Cenniejsze niż szlachetne materiały kielichów jest świadectwo kardynała Berana.

A Ty – jaki żłóbek przygotowujesz w swoim życiu, by przyjąć Jezusa? Czy masz także swoją „relikwię” prostoty i wiary? Jakiś przedmiot, który wyraża szacunek i wiarę?

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.