Jednak lecę do Ziemi Świętej. Mimo że na Ukrainie wojna. Cztery dni po mojej ostatecznej decyzji, o piątej rano jesteśmy na Mszy Świętej w miejscu największego zaufania w historii. W grocie Narodzenia Jezusa! I jest nas tam garstka. Nie ma żadnej kolejki. Mogę się modlić do woli! Dziękuję Mu, że to On najpierw nam zaufał. Kiedy tak przyszedł bezbronny i nagi na świat. Jakby każdemu z nas mówił:
Ufam ci, Mario. Ufam tobie, Józefie. Ufam ci, pasterzu. Ufam ci, królu i mędrcu.
Ufam tobie… kiedy czytasz te słowa. Że przyjmiesz moją miłość. Że pozwolisz Mi być dla siebie dobry i miłosierny. I przebaczyć Ci, nawet jeśli TY nie potrafisz przebaczyć sobie.
Na niebie wstają pierwsze zorze. A my ruszamy busikiem sióstr elżbietanek z Betlejem. Na północ. Taką trasę pokonała pewnie ciocia Dziunia, zanim zamknęły się za nią kraty Karmelu Pater.
Przypadek. Przez duże B.
I znowu nikt nam nie sprawdza paszportów przy wyjeździe z Palestyny do Izraela... I jak to jest, że tym razem nie jadę, jak zawsze, sama? Że mam wokół siebie przyjaciół i nie muszę się przesiadać z ciężką walizką, z autobusu na autobus do Galilei?
– A może to wszystko przypadek?
Może. A może jednak nie? Ja myślę, że przypadek pisze się przez duże B. Bo to pseudonim Boga, kiedy nie chce się podpisać.
W niecałe dwie godziny jesteśmy w Nazarecie. Odwiedzamy dom rodzinny Marii. Tu zaczęło się największe love story w historii świata. Maria, Duch Święty i Józef... To dopiero jest zaufanie. Po ludzku – nie do zrozumienia. A po Bożemu – nieprawdopodobne, a jednak możliwe.
Tutaj zawsze tak tłoczno. A teraz taka cisza. Jesteśmy zupełnie sami. Kamienny mur pokoju... schody. Co bym zrobiła, kiedy na moich schodach w domu zobaczyłabym Anioła?
Fragment książki Moniki Górskiej: Zaufaj i puść.








![ALE rozmowy: Zaufaj, puść i kochaj – przepis na życie Moniki Górskiej [wywiad]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/02/monika-gorska.jpg?resize=300,150&q=75)
