separateurCreated with Sketch.

„Płakałam”: powrót do tradycji mszy przy świecach w samym sercu Adwentu

"J’ai pleuré" : pourquoi les messes de l’aurore connaissent un véritable succès

Une messe de l'aurore dans l'église Saint-Sulpice, à Paris.

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 21.12.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Wielu wiernych we Francji, pragnących duchowego pokrzepienia w tym długim okresie Adwentu, uczestniczy w mszach przy świecach, zwanych również mszami Rorate. Są to chwile poza czasem, w ciszy i ciemności, które cieszą się ogromną popularnością.

Czwartek, 4 grudnia, godzina 7 rano. W kościele Notre-Dame des Champs (VI dzielnica Paryża), pogrążonym jeszcze w niemal całkowitej ciemności, pojawiają się małe grupki chórzystów, próbujących rozbudzić swoje zaspane głosy. Zakrystianie pośpiesznie zapalają idealnie ułożone świeczki, aby wyprowadzić budynek z nocy. Wierni przybywają z kolei, trzymając w rękach te same świece, które są używane podczas procesji maryjnych. Większość z nich przesunęła budzik o godzinę, aby uczestniczyć w mszach Rorate, czyli mszach przy świecach, tak charakterystycznych dla Adwentu, odprawianych zazwyczaj bardzo wcześnie rano. „To wyjątkowa chwila” – uśmiecha się Hélène, która przyszła śpiewać ze swoim chórem. „To dobry sposób, aby konkretnie zaangażować się w ten okres, nadać mu większy sens”.

Skąd wzięła się ta praktyka, która wydaje się zyskiwać na popularności wśród francuskich katolików? Zwyczaj ten, wywodzący się z krajów niemieckich, polega na odprawianiu mszy Rorate przed wschodem słońca, przy świetle samych świec. Dawniej wierni udawali się do kościoła z latarniami w rękach, pomimo zimowego chłodu. 

„Co oznacza słowo Rorate?” „Chciałbym zrozumieć znaczenie mszy przy świecach” – pyta wielu ciekawskich w komentarzach pod publikacjami parafii zapraszających wiernych w mediach społecznościowych do udziału w tych mszach. Nazwa Rorate pochodzi od introitu gregoriańskiego śpiewanego na początku mszy: „Niebiosa rosę spuśćcie nam z góry Sprawiedliwego wylejcie chmury”. W praktyce „jest to czas intensywnej modlitwy i skupienia, aby rozjaśnić nasze serca w oczekiwaniu na Boże Narodzenie” – wyjaśnia jedna z parafii.

Wydarzenie to, ze względu na swój „niezwykły” charakter, przyciąga uwagę. „Wczesna pora, noc na zewnątrz, migoczące światło świec, organy, śpiewy – było to wspaniałe” – podsumowuje Myriam, wierna mieszkająca w Szwajcarii. „Tego ranka przed sobą miałem około stu wiernych, z których połowa to byli młodzi ludzie” – dodaje ojciec Vincent Breynaert, proboszcz parafii Saint-Mandé i Saint-Louis w Vincennes. Dla jednej z młodych dziewcząt, znajdującej się w grupie osób nieochrzczonych, katechumenów i neofitów, była to nawet pierwsza msza święta. „To było wspaniałe!” – powiedziała mu. Marion, młoda aktywna zawodowo mieszkanka Paryża, udała się 10 grudnia do kościoła Saint-Sulpice (VI dzielnica). „W moim wagonie metra było tak wielu ludzi! Na zewnątrz czekał ogromny tłum zmierzający do kościoła. Wspaniale było widzieć ten entuzjazm, było nas kilkaset osób. Trzeba było prawie czekać, żeby wejść do środka”. Louis, trzydziestolatek mieszkający w Lyonie, udał się tam kilka dni temu, „ponieważ wstawanie rano jest dla mnie prawdziwym wysiłkiem”. Jego zdaniem „poświęcenie się dla Boga zawsze lepiej przygotowuje do otrzymania Jego łaski”. 

"J’ai pleuré" : pourquoi les messes de l’aurore connaissent un véritable succès
Msza święta przy świecach odprawiona w kościele Notre-Dame des Champs.Louis de La Houplière

Intrygująca atmosfera

Co sprawia, że wierni skracają swoją noc, aby zasiąść na zimnych ławkach kościelnych? Bez wątpienia „estetyka”, przyznaje Marion. „Świece tworzą atmosferę półmroku” – przyznaje ojciec Gaël Raucoules, proboszcz parafii Saint-Michel w Gaillac. „Dzięki tej grze naturalnego światła odnajdujemy prywatny charakter mszy”. „Nic nie podkreśla lepiej czasu oczekiwania na Boże Narodzenie niż te nocne msze przy świecach, podczas których wspólnie, w radości, czekamy na przyjście Chrystusa” – zachwyca się Louis. 

„Myślę, że to jeden z moich ulubionych momentów adwentu: wszystko jest ciche, delikatne, jasne” – mówi wierna kościoła Niepokalanego Poczęcia w Béziers. „Doświadczamy tu wspólnotowej radości” – zgadza się ojciec Vincent. „To lud Boży, który spotyka się w ciemności i skromności, aby wspólnie przejść etap radości Bożego Narodzenia”. „To budzi coś w nas, nie jesteśmy sami” – dodaje Marion. „To stara tradycja, która powraca dzisiaj” – kontynuuje ojciec Vincent Breynaert. „Święta Bożego Narodzenia są piękne, gdy się do nich przygotowujemy. Te msze są jedną z tych małych rzeczy, które wyrywają nas z codzienności. Musimy nadać rytm naszemu życiu duchowemu. Ta mała ofiara w postaci godziny snu mniej jest tym, czego potrzebuje nasza dusza, aby wyruszyć w drogę”.

„Poświęć” swój dzień

Nieuchronnie młodzież, która licznie uczestniczyła w mszy świętej w Popielec w 2025 roku, „jest niezwykle obecna” podczas tych „międzypokoleniowych” mszy świętych, wspomina ksiądz z Vincennes. Podczas jednej z takich mszy spotkał młodego człowieka, który chciał „poświęcić” swój dzień Bogu, mimo że rano czekał go egzamin próbny na Sorbonie. „Jest w tym coś przyciągającego i fascynującego, co podoba się młodym ludziom” – twierdzi ojciec Gaël de Raucoules. Kilka lat temu, będąc kapelanem w szkole w Albi, uczestniczył wraz z uczniami i nauczycielami w tych porannych mszach. „Było więcej osób niż zwykle. Wielu chciało zobaczyć, jak to wygląda” – mówi. „Wiara jest zmysłowa. Nasze zmysły potrzebują wrażeń, a to pokolenie, które pragnie odnaleźć piękno i transcendencję, wyraża to szczególnie mocno”.

Słońce prześwieca przez witraże kościoła Notre-Dame des Champs. Po mszy członkowie chóru spotykają się w kawiarni, aby zjeść śniadanie i spędzić miło czas. Wielu wiernych pędzi już do pracy. „Dzięki tej mszy zaczynasz dzień z dobrego startu” – mówi Marion, która ma wrażenie, że otrzymuje tu „wiele łask”. To uczucie podziela wierna z Béziers, która została przemieniona przez tę chwilę: „Jak to często bywa, płakałam. Modlę się za osoby, które są dla mnie ważne, za tych, których kocham, za tych, którzy przechodzą trudne chwile. Zdaję sobie sprawę, jak bardzo Bóg przemienia moje życie, dzień po dniu. Nie ma to nic wspólnego z życiem, które prowadziłam wcześniej. Wszystko jest bardziej prawdziwe, solidniejsze, a także łagodniejsze”.

Artykuł jest tłumaczeniem z francuskiego wydania Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.