Aleteia rozmawiała z Paulą en el Bosque, artystką, która stworzyła pro-life’owy żłóbek zaprezentowany w Auli Pawła VI w Watykanie.
Czy wiesz, że w Watykanie nigdy wcześniej nie pokazano szopki bożonarodzeniowej, w której Najświętsza Maryja Panna byłaby ukazana jako brzemienna? Dopiero w 2025 roku, w pod koniec Jubileuszu Nadziei, zaprezentowano żłóbek, który zapisze się w historii jako głęboko poruszający serca.
Autorką tego niezwykłego dzieła jest Paula en el Bosque — artystka sakralna, która nazwała swoją pracę „Gaudium”, czyli „Radość”. W rozmowie z Aleteią opowiada o drodze twórczej, która zaprowadziła ją aż do Watykanu, by w czasie, gdy tak wielu ludzi traci sens życia, przypomnieć o nadziei.
— To pierwszy pro-life’owy żłóbek w historii Watykanu, pierwszy pobłogosławiony w czasie tego pontyfikatu i ten, który symbolicznie zamyka Jubileusz Nadziei — mówi.

Wszystko zaczęło się od Maryi
— Wszystko zaczęło się od Matki Bożej — opowiada Paula. — W 2021 albo 2022 roku zobaczyłam w telewizji, że Gwatemala ustawia swój żłóbek w Auli Pawła VI. Wydało mi się to czymś niezwykle pięknym. Dowiedziałam się, że był to pierwszy kraj Ameryki Środkowej, który tego dokonał — zazwyczaj robią to Włochy albo państwa sąsiednie.
Artystka wspomina rozmowę z ambasadorem, z którym łączyła ją już bliska relacja. To wtedy pojawiło się pytanie: czy Kostaryka mogłaby kiedyś mieć swój żłóbek w Watykanie?
— Jedno było dla mnie absolutnie jasne — zarówno w sercu, jak i w myślach. Chciałam, aby Maryja była ukazana jako brzemienna.

„Czułam, że tej historii czegoś brakuje”
— Tu pojawia się temat kluczowy: dzieciństwo — mówi Paula. — Dziś bardziej niż kiedykolwiek musimy chronić dzieci, uważnie przyglądać się temu, czego doświadczają, co widzą i czego się uczą.
Od najmłodszych lat oglądała żłóbki w domu i w kościele. Jako najstarsza z czworga rodzeństwa zadawała rodzicom pytania, które długo w niej dojrzewały.
— Zawsze pytałam: „Dlaczego w żłóbku nie ma jeszcze Dzieciątka Jezus i dlaczego Maryja nie jest w ciąży?”. Widząc moją mamę brzemienną, nie rozumiałam, dlaczego w szopce tego nie widać. Tłumaczono mi, że to Adwent i trzeba czekać na narodziny Jezusa. A jednak czułam, że tej historii czegoś brakuje.
To poczucie nie opuszczało jej przez lata.
— Z perspektywy ikonografii brakowało mi pełniejszego opowiedzenia tej historii — zwłaszcza w czasach naznaczonych aborcją i odczłowieczeniem.
Paula mówi wprost: Wcielenie nie jest ideą abstrakcyjną.
— Jezus rozwijał się w łonie Maryi. Miał pępowinę, odżywiał się Jej krwią, wzrastał w Niej. Maryja czuła Jego ruchy, trudy ciąży, doświadczała pełni macierzyństwa. Pomijanie tego w obrazie jest w pewnym sensie zaprzeczeniem Jej macierzyństwa.

„To było o wiele większe ode mnie”
Droga żłóbka do Watykanu nie była prosta.
— Dzięki pomocy ambasadora sprawa trafiła do Gubernatoratu. Usłyszeliśmy, że być może będzie to możliwe dopiero za wiele lat. Odpowiedziałam wtedy: „To nie ma znaczenia. Najważniejsze jest zrobić pierwszy krok”.
Poproszono ją o projekt. Zamiast szkicu postanowiła wykonać cały żłóbek w miniaturze i przywieźć go do Rzymu.
— Kiedy stanęłam w tej sali, pomyślałam: „Ja, artystka z Kostaryki, pośród inżynierów, architektów i ludzi sprawujących władzę… To wszystko jest o wiele większe ode mnie”.
Wyjaśniła kardynałowi i pozostałym, dlaczego jest to żłóbek pro-life.
— Od lat prowadzę stronę Paula en el Bosque – Arte en Defensa de la Vida, bo czułam, że brakuje pięknych, głęboko katolickich propozycji wizualnych w obronie życia. Chciałam pokazać Maryję brzemienną. Dzieciątko Jezus miało być ukazane osobno, a dwudziestego czwartego obraz miał zostać zmieniony na wizerunek Maryi adorującej. Najważniejsze było ukazanie Jej macierzyństwa — jako Matki nas wszystkich.
Paula przypomniała także, że tradycyjna ikonografia unikała dosłownego przedstawiania Maryi w ciąży. W ikonach bizantyjskich tajemnica była ukazywana symbolicznie.
— Dziś jednak, w tym konkretnym momencie historii, uznałam, że trzeba jasno i odważnie pokazać rzeczywistość Wcielenia.
Reakcja była poruszająca.
— Kardynał powiedział mi, że spośród wszystkich żłóbków, jakie otrzymał, ten zachowa w sercu na całe życie.

Wszystko oddane w ręce Opatrzności
Początkowo zakładano, że żłóbek mógłby stanąć w Watykanie dopiero w 2027 roku.
— Oddałam to w ręce świętego Józefa. Nie mieliśmy pieniędzy. Wszystko zależało od serc wiernych — wspomina artystka.
Zorganizowano zbiórkę, wspieraną przez Autonomiczny Uniwersytet Ameryki Środkowej. I wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego: termin przyspieszono o dwa lata. Żłóbek miał stanąć z okazji Jubileuszu Nadziei.
— Na dwa miesiące przed wyjazdem nie mieliśmy ani jednego euro. Ale Bóg znów otworzył drogę.
We Włoszech spotkali Giacoma — scenografa, czciciela Ojca Pio, który zgodził się obniżyć koszty jako dar dla Ojca Świętego.
— Wszystko było czystą Opatrznością.
Pracowali na odległość, dopracowując każdy szczegół. Paula przyjechała dziesięć dni wcześniej, by osobiście wykończyć dzieło: złocenia, wstążki, montaż.
— Ręka Boga była obecna na każdym etapie.

Żłóbek, który opowiada historię
Zamiast słomy w żłóbku znajdują się satynowe wstążki w kolorze słomy. Każda z nich symbolizuje jedno uratowane przed aborcją życie.
— Ruch „40 Dni dla Życia” prowadzi oficjalne statystyki istnień ocalonych dzięki modlitwie i postowi — to ponad dwadzieścia sześć tysięcy. Do tego dołączyły dwie instytucje z Kostaryki wspierające kobiety w trudnej ciąży. W sumie dwadzieścia osiem tysięcy istnień, symbolicznie obecnych w postaci wstążek.
Jest też bardzo osobisty akcent.
— W Kostaryce, przed Narodowym Szpitalem Dziecięcym, co roku w Boże Narodzenie rozświetla się ogromne drzewo. Jako dziecko nie widziałam jednak drzewa. Widziałam chore dzieci w oknach — z kroplówkami, w szpitalnych piżamach, a mimo to uśmiechnięte.
Dziś w kołysce Dzieciątka Jezus znajduje się czterysta dwadzieścia wstążek z intencjami zapisanymi przez chore dzieci.
— One nie proszą o zabawki. Modlą się za lekarzy, za mamy, za rodzeństwo. W cierpieniu jest odkupienie. To właśnie ten ból ogrzewa tę kołyskę.
— Ten żłóbek nie jest dekoracją — podkreśla artystka. — On opowiada historię. Przypomina, że ofiarowane cierpienie jest płodne i że nadzieja nigdy nie gaśnie.
„Nigdy nie traćcie nadziei”
Na koniec Paula mówi spokojnie, bez patosu:
— Chciałabym, aby każdy, kto zobaczy ten żłóbek, odzyskał nadzieję. Aby przypomniał sobie, że Bóg się troszczy, że Maryja jest Matką i że życie zawsze ma wartość. I żeby nigdy — nigdy — nie tracił nadziei.
Artykuł pochodzi z hiszpańskojęzycznej edycji Aleteia.






![Twórca „Dilberta” Scott Adams umiera na raka: przed śmiercią nawrócił się na chrześcijaństwo [aktualizacja]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2026/01/scott-adams-klepsydra.jpg?resize=75,75&q=25)



![Tam, gdzie słońce znika na dwa miesiące. Polak proboszczem na końcu świata [wywiad]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/10/Ks-Rafal-Ochojski-012.jpg?resize=300,150&q=75)