Drzewa oddają chwałę Bogu
Najbardziej pospolite są ozdoby roślinne, wykonane z zielonych gałązek czy kwiatów, lub zrobione z nich wieńce. Miały one charakter dekoracyjny, chociaż były używane także w starożytnych obrzędach religijnych greckich, rzymskich, etiopskich, germańskich czy słowiańskich.
Ozdoby z drzew i gałązek pojawiały się także podczas uroczystości żydowskich. Przy okazji święta Namiotów (Sukkot) nagminnie wykorzystywano gałązki palm oraz innych drzew liściastych do sporządze do sporządzenia i dekoracji szałasów. W czasie święta Purim zielone gałązki towarzyszą tańcom, maskaradom i rozdawaniu prezentów. Kształt drzewa miał też siedmioramienny świecznik świątynny: wyobrażał pień, z którego wychodziło sześć gałęzi. Wystarczy też wspomnieć, że gdy prorok Izajasz zapowiadał przyszłą chwałę Jeruzalem, głosił, że ludy przyniosą do tego miasta najładniejsze drzewa, by przyozdobić Bożą świątynię i oddać jej chwałę: „jodłę i bukszpan, i sosnę” (według Biblii hebrajskiej) czy też „cyprys, sosnę i cedr” (według wersji greckiej). Prorok wyraźnie wymieniał drzewa, które miały być nie tylko ozdobą miejsca świętego, ale także wyrazem oddania chwały Bogu Izraela.
Nie jest więc dziwne, że odkąd na początku IV wieku pojawiło się święto narodzenia Jezusa, jego obchody uświetniały także ozdoby roślinne. Wymieniał je autor pierwszych hymnów na to święto, zwane wtedy jeszcze Epifanią, św. Efrem, wielki poeta syryjski połowy IV wieku. Obchodzimy wszak – pisał – wielką uroczystość chrześcijańską, jedną z najbardziej wzniosłych i radosnych. „Mury kościoła wydają się śpiewać i radują się dzieci” – nadszedł czas, by pojawiły się „wieńce na drzwiach” i „przysmaki dla ciał”. Syryjski diakon akceptował zatem zewnętrzne oznaki świętowania, chociaż zachęcał też, by świąteczna radość była przede wszystkim wewnętrzna: „w to święto każdy ma zawiesić wieńce na drzwiach swojego serca”. Mamy zatem pierwszą wyraźną wzmiankę o ozdabianiu domów elementami roślinnymi na święto narodzenia Jezusa, pochodzącą z samego początku tych obchodów. Jest ona wyrazem powszechnego zwyczaju, by podczas wielkich uroczystości zawieszać wieńce na drzwiach, bramach czy murach. Ona też potwierdza, że zawieszanie zielonych gałązek wawrzynu czy innych zielonych roślin albo uplecionych z nich wieńców stanowi powszechny znak świętowania. I że dekoracja jest po to, by podkreślać radość, wyrażać ją i współtworzyć. By nadać odpowiednio uroczysty charakter.
Komercja od pierwszych wieków
Chrześcijanie musieli jednak zachować ostrożność i umiar. Już autorzy pierwszych kazań na Boże Narodzenie dostrzegali niebezpieczeństwo w przygotowywaniu bogatych dekoracji świątecznych. Obawiali się, że zewnętrzna strona obchodów może przysłonić istotę uroczystości, a nadto upodobnić je do obrzędów pogańskich. Stąd Grzegorz z Nazjanzu w kazaniu, jakie wygłosił 25 grudnia 379 roku w Konstantynopolu, wzywał, by nie świętować na sposób pogański: „Nie wieńczmy przedsionków i drzwi, nie ustawiajmy chórów, nie ozdabiajmy ulic... Zostawmy to Hellenom [poganom] i helleńskiemu przepychowi i obchodom”. Był to także wyraz troski o zachowanie czystości wiary. Tym bardziej, że w tradycji rzymskiej dekorowanie bram czy drzwi elementami roślinnymi mogło być wyrazem kultu: wejścia do domu czy posiadłości były poświęcone różnym bóstwom i duchom, i także ku ich czci zawieszano w tych miejscach zielone gałązki czy laurowe wieńce. Dlatego też, jeszcze w VI wieku biskup Bragi Marcin wzywał, by w ogóle, przy żadnej okazji, nie „wieńczyć domów wawrzynem lub zielenią z drzew” (neque lauro aut viriditate arborum cingere domos), gdyż przypomina to obrzęd pogański.
Zwyciężała jednak zasada, że święta nie powinny być pozbawione stosownej oprawy zewnętrznej. Nawet jeśli pojawiały się koncepcje, że wiara ma być przede wszystkim uwewnętrzniona, duchowa, umysłowa, a jej zewnętrzne wyrazy jak procesje, obrazy i zwyczaje zagrażają istocie religii, zbliżają ją do zabobonu, jednak przeważało podejście, że wiara potrzebuje także znaku, obrazu, procesji i dekoracji. Te zewnętrzne formy również stanowią wyraz wiary i mogą zbliżać do Boga. Bez nich wiara byłaby sterylna, oderwana od świata i życia człowieka.
Ozdoby roślinne nabrały osobnego znaczenia w późnym średniowieczu, zwłaszcza w regionach położonych na północ od Alp. Często pełniły one rolę zwykłej dekoracji, na przykład podczas wielkich przyjęć, zawodów rycerskich czy innych uroczystości publicznych. Rozpowszechniły się jednak dwa zwyczaje związane z okresem Bożego Narodzenia. Jednym z nich było przynoszenie na te obchody do domów czy do kościołów zielonych gałązek. Zwyczaj ten musiał być znaczący, gdyż jedynie przed tymi świętami ustanawiano specjalnych strażników leśnych, by nadzorowali wycinkę „zieleniny”. Najwięcej zapisów o takich strażnikach z okresu XIII–XVI wieku zachowało się w regionach po obu stronach Renu, zwłaszcza w Alzacji i na całym obszarze między francuskimi Wogezami a niemieckim Schwarzwaldem.
Zielone gałązki
Zachowane krótkie zapisy nie pozwalają określić, jakie było zastosowanie tych zielonych gałązek. Można się domyślać, że przynoszono je do domów i przywiązywano do drzwi, zawieszano u sufi tu czy na ścianach. Chodziło nie tylko o to, by ożywić atmosferę w domu w zimowym okresie uśpienia przyrody. Motywacja była związana ze świętem, które nabierało coraz większego znaczenia nie tylko religijnego, ale także rodzinnego i społecznego. Potwierdza to fakt, że nieraz na długo przed Świętami przynoszono do domów rośliny, które można było wstawić do wody, by mogły zakwitnąć na 25 grudnia. Zdarzało się także, że na samo święto posadzki kościołów wykładano zielonymi gałązkami. Zawsze do tych dekoracji używano „zieleniny”, czyli roślin nieustannie żywych, zachowujących kolor także w okresie największych mrozów i śniegów. W Anglii mógł to być bukszpan, ostrokrzew czy jemioła, a w regionach bogatych w lasy iglaste – w Niemczech i innych krajach położonych na północ od Alp – zielone gałązki iglastych drzew: jodeł, świerków lub sosen.
Tym się odróżniał świąteczny okres od czasu zwykłego: przypadały wtedy specjalne nabożeństwa w kościołach, częściej też uczęszczane, odbywały się uroczyste posiłki w domach, a atmosferę współtworzyły swoiste dekoracje z żywej zieleni.
W późnym średniowieczu, na podobnych terenach po obu stronach Renu, rozwinął się także drugi oryginalny zwyczaj, którego początk i rozwój są znacznie trudniejsze do określenia. Mianowicie, poza zielonymi dekoracjami, tworzono tak zwane stroiki, czyli gałązki lub małe drzewka, nieraz ozdabiane kwiatami, na których zawieszano owoce i ciastka czy inne słodycze. Obnoszono je po domach i ulicach, by składać życzenia, jak dzisiaj w Polsce czynią to grupy kolędnicze z gwiazdą czy turoniem.
Stroiki na mikołajki
Należy dodać, że takie zielone stroiki, zwłaszcza wśród katolików, były częścią tradycji nie tylko Bożego Narodzenia, ale także dnia św. Mikołaja 6 grudnia – rozdawane w tym dniu podarki pojmowano często jako przedświąteczne, stąd obie te tradycje ze sobą się łączyły. Krakowski kaznodzieja ks. Antoni Łapczyński w 1720 roku stwierdzał, że „w Niemczech, ba i w Prusach naszych” dzieciom na kolędę albo Gwiazdkę kupują różdżki „malowane złociste i różnymi świecidłami i czaczkami [zabawkami] ozdobione”. Natomiast szwajcarski rytownik David Herrliberger około 1750 roku wśród „zawodów mieszkańców Zurychu”, umieścił wizerunek sprzedawcy małych jodełek, określonych jako „drzewka św. Mikołaja”. W Krakowie w XIX wieku przed Bożym Narodzeniem można było kupić na świątecznym targu, jak pisze Maria Estreicherówna, „złocone jabłka na sosnowej gałązce”, które różniły się od gałązek, jakie dzieci otrzymywały od św. Mikołaja w innym terminie: „Pod kościołem Mariackim sprzedawano w okolicy 6 grudnia złocone rózgi”.
Ciekawe są także badania etnograficzne, folklorystyczne czy religioznawcze tych zwyczajów, prowadzone od XIX wieku. Jednak zbyt łatwo uogólnia się wnioski z tych badań prowadzące do twierdzenia, że przynoszenie zieleniny na Boże Narodzenie jest przejawem dawnego kultu drzew czy reliktem innych pogańskich rytuałów, odprawianych w innych okresach roku. W duchu tej teorii były przerabiane nawet dawne źródła historyczne. Na przykład, według żywota św. Bonifacego z VIII wieku, ten biskup misyjny na terenie Hesji (dziś północne Niemcy) w 723 roku ściął dąb w lesie, gdzie odprawiano pogańskie obrzędy. W końcu XIX wieku pojawiła się jednak literacka wersja tej historii, według której dąb ścięto w noc Bożego Narodzenia i już wtedy (!) pogański kult zastąpiła jodełka, która cudownie pojawiła się na pniu ściętego dębu i przyniesiona do domu stała się drzewkiem bożonarodzeniowym.
Podobnie zbyt łatwo utożsamia się nadreńskie bożonarodzeniowe stroiki z innym ludowym obrzędem, praktykowanym zwłaszcza z okazji nadejścia wiosny lub zakończenia żniw, polegającym na tym, że na placu ustawiano drzewo lub słup i wokół nich odbywały się tańce, uczty i inne zabawy. Mimo pewnych analogii zewnętrznych, zwyczaje wigilijne były ściśle związane z Bożym Narodzeniem, powstały z powodu tego święta i wyrażały jego ducha.
Dochodzimy do choinki
Należy jednak przyznać, że powszechna potrzeba świątecznej dekoracji, a także dwa zwyczaje, jakie szczególnie rozwinęły się w północnej Europie w późnym średniowieczu: przynoszenie zieleniny na Boże Narodzenie do domów, a może i do kościołów oraz świąteczne stroiki znalazły swój najpełniejszy wyraz w tradycji dekorowania zielonego drzewka na Boże Narodzenie. Były też jedną z dróg prowadzących do powstania tej tradycji.
Jednak choinka od początku miała wiele specyficznych znaczeń, które można wyjaśnić jedynie z chrześcijańskiego punktu widzenia, co potwierdził szwedzki profesor filologii klasycznej z uniwersytetu w Lund, Martin P. Nilsson, znakomity znawca wierzeń, kultów i zwyczajów starożytnych Greków i Rzymian.

Fragment książki ks. Józefa Naumowicza, „Choinka. 2000 lat tradycji Bożego Narodzenia”, wyd. Biały Kruk.
Śródtytuły i tytuł artykułu pochodzą od redakcji Aletei.








![{"rendered":"[GALERIA] Bo\u017ce Narodzenie w malarstwie. Wyprawa po choink\u0119, pierwsza gwiazdka, kol\u0119dnicy\u2026"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2022/12/tadeusz-popiel-pierwsza-gwiazdka.jpg?w=431&h=310&crop=1?resize=620,310&q=75)


