separateurCreated with Sketch.

Najważniejsze wnioski płynące z bożonarodzeniowych listów Tolkiena

J.R.R. Tolkien's 'Letters from Father Christmas' and portrait
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Michael Rennier - publikacja 26.12.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Jeśli Tolkien poświęcał energię swojej karierze pisarskiej, to jeszcze więcej poświęcał swoim dzieciom.

W Wigilię Bożego Narodzenia 1920 roku pisarz J.R.R. Tolkien napisał list do swojego trzyletniego syna, podpisując go „Święty Mikołaj”. Tak rozpoczęła się długoletnia tradycja listów od Świętego Mikołaja do dzieci Tolkiena. Z biegiem lat listy te przekształciły się z prostych notatek w prawdziwe opowiadania z ilustracjami, wymyślonymi językami i autentycznymi znaczkami pocztowymi z Bieguna Północnego.

Stworzenie rozbudowanej bajki nie tylko jest całkowicie spodziewane w przypadku profesjonalnego pisarza, jakim był Tolkien, ale stanowi również urokliwy przykład ojcostwa. Joseph Pearce twierdzi, że Tolkien był „przede wszystkim głową rodziny”. Jeśli poświęcał energię swojej karierze pisarskiej, to jeszcze więcej poświęcał swoim dzieciom.

Philip Kosloski, pisarz Aleteia, idąc za przykładem Tolkiena, pisze własne listy do swoich dzieci. Nie poszedłem w jego ślady, ale całkowicie popieram ten pomysł. Myślę, że ważne nie jest to, jaka to tradycja, ale to, aby jako rodzic włożyć pewien wysiłek w stworzenie jakiejś tradycji rodzinnej. Nie możemy pozwolić, aby inne sprawy wyparły czas spędzany z rodziną.

Przyznaję, że nie jestem zbyt dobry w stosowaniu się do własnych rad. Ale moja żona tak.

Każdego ranka w okresie adwentu nasze dzieci budzą się z błyskiem w oczach i od razu pędzą na dół, aby otworzyć swoje adwentowe pudełka. W nocy ich mama wypełnia każde pudełko czekoladkami, które są natychmiast plądrowane. Nierzadko zdarza się, że przed świtem przygotowuję kawę w kuchni, a jedna z naszych młodszych córek wchodzi do niej z połową czekoladki nadal rozsmarowaną na buzi. To naprawdę prosta tradycja, ale wydaje się, że pobudza wyobraźnię dzieci. (Dla dziecka nie ma nic bardziej luksusowego niż słodycze przed śniadaniem). Pierwszego wieczoru adwentu nasza siedmioletnia córka dobrowolnie położyła się spać o 19:30, aby „obudzić się wcześniej” i dostać się do swojego pudełka.

Dorastając, moja rodzina również miała swoje małe tradycje. Pamiętam na przykład nasze rodzinne mistrzostwa w koszykówce jeden na jednego, które obejmowały niekończące się rundy meczów na podjeździe, wyszukane ceremonie i mnóstwo przechwałek. Najczęściej zwycięzcą był nasz tata, ale czasami któryś z nas, chłopców, miał szczęście i odbierał mu tytuł. W okresie świątecznym, w każdą Wigilię, chodziliśmy do kościoła, a potem zwiedzaliśmy lokalną okolicę, aby obejrzeć świąteczne dekoracje, a następnie udawaliśmy się do naszych dziadków, gdzie mój oszczędny dziadek ostrożnie rozpakowywał każdy prezent, będąc całkowicie przekonanym, że ponownie wykorzysta papier. Następnego dnia zawsze odbywała się wielka uroczystość z udziałem całej rodziny, podczas której wszyscy kuzyni oglądali Gwiezdne Wojny, a mój dziadek spalał (tak, naprawdę) ten sam papier do pakowania prezentów z poprzedniego wieczoru w kominku.

Nie powiedziałbym, że nasza rodzina miała najbardziej wyszukane tradycje, ale były one niezawodne i były nasze. Dla mnie były one więcej niż wystarczające. Czas mija, rodziny się zmieniają, starzeją i powiększają. Niektóre z tych tradycji już nie istnieją. Zrobiłbym wszystko, aby je przywrócić.

Wgląd w życie wewnętrzne

Nawet jeśli pewne tradycje są powszechne, sposób, w jaki są one realizowane w każdej rodzinie, jest wyjątkowy. Należy wyłącznie do nich. Myślę, że właśnie dlatego są dla nas tak wyjątkowe. Zawierają one wiedzę niemal mityczną, zbiór zwyczajów i nawyków, które ujawniają coś z życia wewnętrznego rodziny. Czas, osobowość i miłość są ściśle związane z naszymi tradycjami.

Dla dorosłych może to nie wydawać się niczym wielkim. Nie jest trudno włożyć cukierka do pudełka, ale dla mojego siedmioletniego dziecka to wielkie wydarzenie. Mój tata może nawet nie pamiętać, jak budował z nami samochody z drewna sosnowego lub uczył nas grać w koszykówkę, ale ja na pewno pamiętam. Mój dziadek prawdopodobnie nigdy nie zdawał sobie sprawy, jak ciepły i przytulny był jego dom i jak widok jego osoby palącej fajkę na tylnym ganku podczas grillowania świątecznego indyka był dla mnie niemal corocznym rytuałem przejścia. Był symbolem tego, że minął dobry rok.

Jako ojciec potrzebowałem zaskakująco dużo czasu, aby zdać sobie sprawę, jak ważne są małe tradycje, które stworzyliśmy w naszym domu. Obserwowanie reakcji moich dzieci na powrót pudełek adwentowych było dla mnie silnym przypomnieniem.

Dzisiaj listy, które Tolkien napisał do swoich dzieci, zostały zebrane i opublikowane.

Tolkien jednak nigdy nie pisał ich z myślą o publikacji. Pisał je dla swoich dzieci. Dla niego to wystarczało. Stworzenie małej rodzinnej tradycji, coś tak prostego jak list z rysunkiem – kto wie, ile to znaczyło dla jego dzieci? Kto wie, ile razy przeczytały te listy po jego śmierci?

Mam nadzieję, że kiedyś moje dzieci będą pamiętać, jak bardzo ich mama starała się, żeby nasz dom był pełen kreatywności i radości. Duże czy małe, dawne czy obecne, nasze tradycje zawsze będą wyjątkowym skarbem rodziny, żywą pamięcią o miłości, którą się dzielimy.

Artykuł jest tłumaczeniem z amerykańskiego wydania Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.