separateurCreated with Sketch.

Najpierw ją wyśmiano, potem pokochano. Zmarła mimowolna autorka słynnego mema z Jezusem

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - publikacja 31.12.25
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Najpierw była fala śmiechu. Potem – tysiące pielgrzymów i turystów. A na końcu: cicha wdzięczność. W wieku dziewięćdziesięciu czterech lat zmarła Cecilia Giménez, autorka najsłynniejszej „nieudanej” renowacji świata.

„To była tylko dobra intencja”

Gdy w sierpniu 2012 roku w małym sanktuarium w Borja ktoś zauważył, że twarz Chrystusa na starym fresku wygląda… zupełnie inaczej niż wcześniej, podejrzenie było jedno: wandalizm. Delikatne, pełne bólu oblicze Jezusa zmierzającego ku ukrzyżowaniu zastąpiła forma, która stała się podstawą setek memów.

Szybko okazało się jednak, że sprawczynią nie kierowała ani chęć prowokacji, ani złośliwość. To Cecilia Giménez, seniorka z Borja, amatorka malarstwa i stała bywalczyni kościoła, próbowała ratować niszczejący fresk „Ecce Homo”. Wilgoć, odpadający tynk, brak fachowej konserwacji – obraz po prostu znikał na jej oczach. „Ksiądz o tym wiedział. Nie robiłam niczego w tajemnicy” – tłumaczyła później. Dodawała, że obraz nie był jeszcze w pełni odnowiony gdy ktoś mu zrobił zdjęcie.

Odpowiedzialna za powstanie jednego z najsłynniejszych memów internetowych, D. Cecília Gimenéz pomogła rozwinąć turystykę w mieście Borja w Hiszpanii.

Internet nie zna litości

Świat jednak nie chciał słuchać wyjaśnień. Zdjęcia „odnowionego” Chrystusa obiegły media społecznościowe, stając się jednym z pierwszych globalnych viralów epoki memów. Pojawiły się koszulki, kubki, przeróbki graficzne. Część zacietrzewionych internautów groziła nawet podjęciem kroków prawnych przeciwko starszej kobiecie.

Rodzina wspominała później, że Cecilia płakała, przestała jeść, była zdruzgotana. „Mówili, że jakaś zwariowana staruszka zniszczyła dzieło warte fortunę” – wyznała w rozmowie z dziennikarzami. A przecież pierwotny fresk, autorstwa Elías García Martínez, był skromnym, lokalnym dziełem z lat trzydziestych XX wieku, a nie bezcennym arcydziełem muzealnym.

Obraz stal się słynną atrakcją turystyczną.

Nieoczekiwane konsekwencje przypadkowej sławy

To, co wydarzyło się później, zaskoczyło wszystkich. Do Borja zaczęli przyjeżdżać ludzie z Japonii, Stanów Zjednoczonych, Brazylii. Jedno euro za wejście do kościoła, zabezpieczony fresk pod osłoną, zdjęcie na pamiątkę. W ciągu niespełna trzech lat miasteczko odwiedziło ponad sto pięćdziesiąt tysięcy osób.

Restauracje przestały upadać. Muzeum kolegiackie, dotąd niemal puste, zanotowało wielokrotny wzrost frekwencji. W okolicznych winnicach spierano się o prawo do umieszczania wizerunku Chrystusa z Borja na etykietach. W tym samym kościele wystawiono nawet… operę inspirowaną całą historią.

Pani Giménez, niegdyś wyśmiewana, stała się postacią popularną, wręczając nawet nagrody w konkursie dla młodych artystów, którzy namalowali własne wersje „Ecce Homo”. Co roku, 25 sierpnia, w dniu przemiany fresku była bohaterką uroczystości rocznicowej. Innymi słowy, jej przypadkowa sława obróciła się ku dobremu. Cecilia Giménez zmarła pod koniec grudnia 2025 roku, lecz zostawiła po sobie nieoczekiwaną spuściznę i wdzięczność ludzi.

Może warto skorzystać z pretekstu i jak tysiące innych podróżników wybrać się do Borja?

Internet komentuje to z wdzięcznością:

Zmarła Cecilia Giménez – autorka z przypadku najbardziej znanego katolickiego mema świata.

Wiecie, co się działo po tym, jak jej wpół odnowiony portret Jezusa stal się wiralem?

Przyszli turyści, miasteczko odżyło i wszyscy się zorientowali, że dla miasta stało się czymś czego nie wymyśliłby najlepszy marketingowiec.

Spoczywaj w pokoju, Cecilio – patronko mimowolnych viralów 🙏😇 [b]

fb/katolickie memy

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.