separateurCreated with Sketch.

Otwarte przez Franciszka, zamknięte przez Leona XIV. Niezwykły Jubileusz 2025

pope-leo-xiv-epiphany-closes-holy-door-jubilee2025
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Anna Kurian - publikacja 07.01.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Wielki Jubileusz Roku 2025 dobiegł końca. We wtorek, 6 stycznia 2026 roku, Święte Drzwi bazyliki św. Piotra zostały zamknięte i zapieczętowane na siedem lat. Ten Jubileusz Nadziei — bogaty w wydarzenia i pełen niespodziewanych zwrotów — został otwarty przez jednego papieża, a zamknięty przez innego. Oto kronika Roku Świętego, który odmienił oblicze Wiecznego Miasta.

Rzym od lat przygotowywał się na to wyjątkowe wydarzenie. Według szacunków miał w ciągu jednego roku przyjąć około 30 milionów pielgrzymów. W miesiącach poprzedzających inaugurację miasto stało się wielkim placem budowy: rusztowania, dźwigi, ogrodzenia i maszyny budowlane pojawiły się niemal wszędzie. Liczne place i zabytki przeszły gruntowną modernizację, poszerzono przestrzenie dla pieszych i przebudowano układ komunikacyjny. Uruchomiono dodatkowe linie autobusowe, a hotele i pensjonaty szybko się zapełniły — ku zadowoleniu branży turystycznej, która wreszcie odżyła pięć lat po pandemii COVID-19. Również okolice Watykanu uległy głębokiej przemianie. Jubileusz pozostawił w centrum Rzymu trwały, widoczny ślad. Trudno było przejść ulicami, nie natrafiając na sklepy z jubileuszowymi pamiątkami czy nie utknąć w „korytarzu” przy via della Conciliazione, wyznaczonym dla grup pielgrzymkowych. Dzięki zaangażowaniu ponad 50 tysięcy wolontariuszy obrony cywilnej Rok Święty stał się rytmem codziennego życia wokół bazyliki św. Piotra.

Na ten moment przygotowywał się także cały Kościół katolicki, pod przewodnictwem papieża Franciszka. To on wybrał temat Nadziei, ogłosił bullę jubileuszową i zatwierdził program opracowany przez Dykasterię ds. Ewangelizacji, obejmujący m.in. sobotnie audiencje jubileuszowe. Nadając Jubileuszowi swój charakterystyczny rys, papież „z peryferii” postanowił także otworzyć Święte Drzwi w rzymskim więzieniu Rebibbia. Gdy więc 24 grudnia 2024 roku otwierał Święte Drzwi bazyliki św. Piotra — najbardziej symboliczne ze wszystkich — spodziewano się dwunastu miesięcy intensywnych spotkań i wystąpień niestrudzonego papieża, znanego z improwizacji i mocnych gestów. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Jubileusz ledwie się rozpoczął, gdy 88-letni papież, od dawna zmagający się z problemami oddechowymi, musiał ograniczyć swoją aktywność. Zapalenie oskrzeli uniemożliwiało mu samodzielne odczytywanie homilii i rozważań, a poruszający się na wózku Franciszek coraz częściej odwoływał zaplanowane spotkania.

Zdrowie papieża wstrząsa Jubileuszem

14 lutego Watykan poinformował nagle o hospitalizacji papieża w klinice Gemelli. Dla Jubileuszu był to poważny cios. Przez 38 dni pobytu Franciszka w szpitalu, w trakcie których komunikaty medyczne mówiły o zapaleniu płuc i ciężkich kryzysach oddechowych, program jubileuszowy został znacząco ograniczony, a część pielgrzymek odwołana. W środku zimy nad Rokiem Świętym zawisła niepewność, a jego dynamika wyraźnie osłabła. Choć przejście przez Święte Drzwi pozostaje centralnym aktem pielgrzymki, dla wielu wiernych równie ważna była obecność Następcy Piotra. Gdy 23 marca Franciszek opuścił szpital — wyraźnie osłabiony i nadal wymagający wsparcia oddechowego — nie powrócił do przewodniczenia celebracjom, lecz rozpoczął długą rekonwalescencję. Jubileusz trwał dalej w atmosferze niemal zawieszenia, bez papieża, który pozostawał odizolowany w swojej rezydencji. Punktem zwrotnym okazał się 21 kwietnia, gdy w czasie Wielkiego Tygodnia nadeszła wiadomość o śmierci Franciszka. Wstrząs był ogromny. Wśród pielgrzymów znajdowały się tysiące nastolatków, przybyłych na swój jubileusz, którzy niespodziewanie stali się świadkami historycznego wydarzenia — pogrzebu 266. papieża.

Rok Jubileuszowy zbiegł się wówczas z wakatem Stolicy Apostolskiej, potęgując emocje i napięcie w Kościele. Pielgrzymi, turyści i mieszkańcy Rzymu tłumnie gromadzili się na placu św. Piotra, oczekując białego dymu i radosnego „Habemus Papam”, ogłoszonego 8 maja. Nowo wybrany papież Leon XIV, ukazując się na loggii bazyliki i wzywając do pokoju, przejął odpowiedzialność za Jubileusz, kontynuując dzieło swego poprzednika i wielowiekowej tradycji Kościoła. Niespełna trzy miesiące po wyborze papież amerykańsko-peruwiański przewodniczył kulminacyjnemu wydarzeniu Jubileuszu — spotkaniu młodzieży w Rzymie. Ten tydzień, przypominający Światowe Dni Młodzieży, wystawił miasto na ciężką próbę organizacyjną: zawiodła logistyka, a tysiące młodych pielgrzymów pozostało bez zakwaterowania. Pojawiły się również głosy krytyczne, wskazujące na zbyt włoski, a zbyt mało międzynarodowy charakter niektórych inicjatyw.

Do zobaczenia za siedem lat

Mimo trudności Jubileusz nie stracił swojego rozmachu. Jesienią plac św. Piotra znów wypełnił się tłumami, a kolejki do bazyliki były długie. Pod koniec roku abp Rino Fisichella, proprefekt Dykasterii ds. Ewangelizacji, mówił o „niespotykanych dotąd szczytach frekwencji”. W rozmowie z telewizją Rai1 poinformował, że liczba pielgrzymów przekroczyła 32 miliony. Jego zdaniem ten sukces pokazuje jasno, że nawet w coraz bardziej zsekularyzowanym świecie w ludziach pozostaje głębokie pragnienie Boga i duchowości. „Im bardziej technologia dominuje w naszym życiu, tym silniejsza staje się tęsknota za autentycznym doświadczeniem duchowym” — zauważył. Papież Leon XIV podkreślił z kolei w Boże Narodzenie, że owoce Jubileuszu pozostaną trwałe: „Święte Drzwi zostaną zamknięte, ale Chrystus, nasza nadzieja, pozostanie zawsze z nami”. O wyjątkowości tego „zwyczajnego” Jubileuszu stanowił także fakt, że przypadł on pomiędzy dwa Jubileusze nadzwyczajne: Rok Miłosierdzia w 2016 roku oraz zaplanowany na 2033 rok jubileusz dwutysięcznej rocznicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. A zatem — do zobaczenia za siedem lat.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.