separateurCreated with Sketch.

Księża bliźniacy ewangelizują w sieci. Projekt „Oto idę”

Paweł i Karol Szlezinger – księża bliźniacy

Paweł i Karol Szlezingerowie – księża bliźniacy

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dorota Mazur - publikacja 11.01.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
O sercańskim projekcie „Oto idę” i powołaniu braci bliźniaków z ks. Pawłem Szlezingerem SCJ i Karolem Szlezingerem SCJ rozmawia Dorota Mazur OV.

Bracia bliźniacy i współbracia

Aleteia: Jak to się stało, że bracia bliźniacy w jednym czasie rozeznali takie samo powołanie i wstąpili do jednego zgromadzenia?

Paweł Szlezinger SCJ: Jest to dość długa i wielowątkowa historia. Do sercanów zdecydowaliśmy się wstąpić razem w 2015 roku, choć każdy z nas indywidualnie rozeznawał w sercu swoje powołanie. Jednak, z racji że bracia bliźniacy mają tzw. „bratnie dusze” (i tak rzeczywiście jest w naszym przypadku), łączą nas te same zainteresowania i pasje oraz że bardzo podobnie myślimy i mamy podobną wrażliwość, to każdego z nas ujął sercański charyzmat. Oczywiście, wiele rozmawialiśmy o powołaniu, jeździliśmy w różne duchowe miejsca (związane z rożnymi zgromadzeniami), aby w ciszy i na modlitwie rozeznać Bożą wolę. Duch Święty tak nas poprowadził, że Zgromadzenie Księży Sercanów stało się naszym domem. A dlaczego akurat sercanie spośród tak licznych możliwości? Ponieważ miłość jest fundamentem wiary i to ona nadaje sens życiu. Bóg ukochał nas nieskończoną miłością i tę miłość chcemy głosić innym.

Karol Szlezinger SCJ: Będąc braćmi bliźniakami jednojajowymi łączy nas silna więź, dlatego cieszymy się, że Pan Bóg dał nam łaskę przejścia drogi formacji zakonnej i kapłańskiej razem. Jest to wielkie i nieocenione wsparcie. Radość jest tym większa, że również dziś, będąc księżmi pracujemy razem. Dostrzegamy w tym ogromną łaskę Pana Boga. Jedynym minusem może być to, że nie wszyscy tę więź potrafią zrozumieć. My jednak staramy się wykorzystywać jej pozytywne strony. To, że tak świetnie się dogadujemy i współpracujemy zaowocowało m.in. powstaniem strony ewangelizacyjnej Oto idę.

„Oto idę”

Oto idę – logo

Projekt „Oto idę” powstał już w czasach formacji seminaryjnej?

PS: Pomysł na założenie strony „Oto idę” na Facebooku zrodził się tuż przed wstąpieniem do sercanów. Pierwszy post został opublikowany 8 lipca 2015 roku. Inicjatorem był oczywiście Pan Bóg, który dał mi natchnienie, aby ten pomysł urzeczywistnić. Pewnego dnia po adoracji Najświętszego Sakramentu przyszło silne pragnienie, aby dzielić się wiarą – ewangelizować. Tylko jak? Obaj wiele rozmawialiśmy na ten temat i uznaliśmy, że jedną z najlepszych form docierania do wielu ludzi jest internet. Wiemy, że nie zastąpi on żywego kontaktu z człowiekiem, natomiast widzimy, że relacje są dzisiaj bardzo utrudnione. Wielu ludzi nie przychodzi do kościoła, ponieważ nie mają wewnętrznej potrzeby. To my musimy wyjść do nich. Uważamy, że ewangelizacja poprzez media społecznościowe jest jedną z form wychodzenia z zakrystii, do czego zachęcał założyciel Księży Sercanów – czcigodny sługa Boży o. Leon Dehon.

KS: Staramy się to robić poprzez regularne publikowanie treści ewangelizacyjnych na Facebooku, Instagramie oraz Youtube. Są to grafiki z przeróżnymi cytatami świętych i nie tylko, opatrzone naszym komentarzem. Dodajemy również niedzielne komentarze do Ewangelii, piszemy artykuły, a od niedawna nagrywamy rolki i wideo. W styczniu tego roku rozpoczęliśmy nowy projekt: „Biblia – opowieść o nas”. Jest to próba wyjaśnienia tego, co Słowo Boże, począwszy od Księgi Rodzaju a kończąc na Apokalipsie, mówi nam, ludziom XXI wieku. Projekt „Oto idę” pozwala nam na większą skalę dzielić się wiarą i w ten sposób (mamy taką nadzieję) przybliżać innych do Boga.

Co dalej?

A jakie plany na przyszłość?

PS: Obaj jesteśmy wikariuszami, dlatego nasze pierwsze zadanie to praca duszpasterska oraz katechetyczna. Nie mniej jednak wolny czas staramy się w miarę możliwości wykorzystywać na prowadzenie „Oto idę”. A że jest nas dwóch, łatwiej zadbać o regularne pojawianie się treści. W naszych głowach jest wiele pomysłów, które chcemy zrealizować. Mamy w planach stworzenie cyklu o Mszy Świętej – krótki przewodnik jak ją owocnie przeżywać. Chcielibyśmy również nagrywać komentarze do niedzielnej Ewangelii i przeróżne filmiki poruszające tematy wiary.  

Społeczność „Oto idę”

Kto jest najczęściej odbiorcą publikowanych przez was treści i czy są to osoby, do których rzeczywiście chcieliście trafić?

PS: Obecnie na samym Facebooku obserwuje nas już ponad 31 tysięcy osób i liczba ta stale wzrasta, co nas bardzo cieszy. Nasz profil cechuje się spójnością. Jak wspominaliśmy, mamy ten sam światopogląd i identyczne spojrzenie na wiele kwestii. Jest to atut tego profilu. Nasza społeczność obejmuje dosłownie wszystkich: od nastolatków do seniorów. Treści, które publikujemy są dla wszystkich i każdy, niezależnie od wieku, może z nich coś zaczerpnąć. Patrząc jednak na statystyki, widzimy że najliczniejsza grupa wiekowa to osoby między 35 a 44 rokiem życia. Jesteśmy zżyci z naszą społecznością. Wiele osób zostawia komentarze, polubienia, a nawet poruszające osobiste świadectwa. Jakiś czas temu pod filmikiem poruszającym temat śmierci klinicznej, wiele osób w komentarzach potwierdziło prawdziwość tego doświadczenia dzieląc się swoim osobistym świadectwem. Na „Oto idę” nierzadko toczą się dyskusje. Treści te docierają nie tylko do osób wierzących, ale również do poszukujących lub wojujących. Jest to okazja do dialogu i dawania świadectwa. Dlatego czasem czujemy się niczym Apostoł Paweł na Areopagu.

Co dla was jest największą radością i przeszkodą w tego rodzaju działaniu?

KS: Najbardziej cieszymy się kiedy społeczność „Oto idę” nie tylko czerpie coś dla siebie, ale również dzieli się tym z innymi poprzez udostępnianie. W ten sposób wszyscy razem ewangelizujemy i docieramy z Dobrą Nowiną dalej – tam, gdzie sami nie bylibyśmy w stanie dotrzeć. 

PS: Jednak społeczność „Oto idę”, to nie tylko głoszenie, ale również modlitwa. Każdy publikowany post jest poprzedzony modlitwą, w której prosimy Boga, aby każdy kto się z nim zetknie został dotknięty łaską Bożą. Modlimy się za całą społeczność, a za tych, którzy nas wpierają finansowo sprawujemy raz w miesiącu Eucharystię – o czym wcześniej informujemy. Ofiary, które otrzymujemy w 100% są przeznaczane na zakup sprzętu do nagrywania, oprogramowania i potrzebne licencje (np. muzyka, zdjęcia). Jeśli poprzez „Oto idę” choć jedna osoba przybliży się do Boga, to jest to dla nas ogromna radość. Mamy poczucie, że głoszenie Słowa to misja, którą powierza nam Bóg. Ewangelizując wyobrażamy sobie, że Pan Bóg zakłada nam fartuchy i mówi: „Pieczcie ten Chleb Słowa i dawajcie Go ludziom”. A ludzie są dzisiaj bardzo głodni i potrzebują usłyszeć, że jest Ktoś, kto ukochał ich największą miłością.

Życzymy wam zatem jak największych zasięgów i sił do przekazywania na łączach internetowych prawdy o Bożej miłości.

Więcej o projekcie „Oto idę” TUTAJ.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.