separateurCreated with Sketch.

Czasem i w złych wieściach można znaleźć ziarno nadziei

kobieta stoi samotnie na pustej przestrzeni i spogląda na horyzont
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 12.01.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Zdecydowanie wolimy przekazywać dobre wiadomości. W tym przypadku możemy tylko – a może aż? – powiedzieć, że ludzie dobrej woli się nie poddają.

Szkockie prawo o strefach buforowych, analogiczne do tego jakie już wcześniej weszło w życie w Anglii, ogranicza pokojowe manifestacje i praktyki religijne w pobliżu klinik aborcyjnych. Na szczęście tym razem katoliccy biskupi nie milczą, ale krytykują ustawę jako nadużycie władzy państwa, zagrażające wolności sumienia i słowa.​

Pierwsze oskarżenie

Równocześnie prawo jest po prostu egzekwowane. Rose Docherty, 76-letnia aktywistka pro-life, stała się pierwszą osobą oskarżoną na mocy Abortion Services/Safe Access Zones. Zatrzymano ją w pobliżu Szpitala Uniwersyteckiego Królowej Elżbiety w Glasgow za trzymanie transparentu z napisem: „Przymus jest przestępstwem, jestem tu, by porozmawiać, tylko jeśli chcesz”. Kobieta podkreślała, że stała spokojnie, nie podchodząc do nikogo, i działała z miłością oraz współczuciem.​

Zakres stref buforowych

Ustawa, o której tu mówimy, wprowadza strefy ochronne do 200 metrów wokół placówek aborcyjnych, zakazując działań uznanych za „wpływanie” na decyzję o aborcji. Obejmuje to modlitwę na głos, ciche czuwania, a nawet aktywność w prywatnych domach w tych strefach, jak plakaty pro-life w oknach czy podsłuchane rozmowy. Autorka ustawy, posłanka Gillian Mackay, stwierdziła, że modlitwa przy oknie mogłaby być przestępstwem „w zależności od tego, kto przechodzi obok”.​

Stanowisko biskupów Szkocji

Katoliccy hierarchowie wydali oświadczenie, ostrzegając, że prawo eliminuje jedną stronę debaty i pozbawia kobiety w kryzysie ciąży wsparcia. Podkreślają, że Szkocja ma już skuteczne przepisy przeciw nękaniu i zakłóceniom porządku, a nowe regulacje to „bezprecedensowe” zagrożenie dla wolności religijnej. Biskupi sprzeciwiliby się podobnym strefom przy innych placówkach, jak centra dla uchodźców.​

Szerszy kontekst

Podobne przepisy działają – już wcześniej – w Anglii i Walii od października 2024 roku, gdzie zatrzymano aktywistów za jedynie wewnętrzną modlitwę, jak Isabel Vaughan-Spruce czy ks. Sean Gough. Kościół podkreśla dyskryminację i naruszenie prawa do publicznego świadectwa wiary. Bp John Sherrington nazwał to „nieproporcjonalnym” ograniczeniem wolności religijnej.

​Można by jednak zauważyć coś jeszcze. Tego rodzaju ograniczenia wyglądają jak bardzo specyficzna sakralizacja klinik aborcyjnych. Ma wokół nich panować zupełna cisza, nie powinien z nich dobiegać, także do Bożych uszu, żaden modlitewny szept, żadne wołanie o pomoc. Jeśli się nieco głębiej nad tym zastanowić, wydaje się to dość przerażające. Jednak sam fakt, że są ludzie, chrześcijanie, którzy gotowi są ryzykować osobiste konsekwencje dla większego dobra, jest czymś naprawdę budującym.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.