Smartfon lub tablet jako darmowa niania to dzisiaj standard. Nowe badanie opublikowane pod koniec 2025 roku pokazuje, że ten „chwilowy spokój” ma długofalową cenę - niszczy mózg dziecka prowadząc do zaburzeń rozwojowych.
Ekran w rączce niemowlęcia to nie jest niewinna zabawka
Na początek nuta osobista. O szkodliwości przedwczesnego kontaktu z ekranami piszę i mówię od lat. A jednak typowa reakcja rodzica z reguły to: "oj, tam oj tam, trochę bajeczek nie zaszkodzi". Jednocześnie to "trochę bajeczek" to często po kilka godzin dziennie - rozłożonych na jazdę wózkiem, oglądanie przy jedzeniu, siedzenie na nocniczku. Można kupić nawet specjalne uchtyty na smartfon montowane w wózku czy bujaku. Właśnie pojawiło się badanie, które cytują wszyscy od prawa do lewa, nagle odkrywając, że może to nie technofobia i luddyzm, a realny problem.
Mózg niemowlęcia nie jest pomniejszoną wersją mózgu dorosłego, lecz organem w fazie intensywnego budowania połączeń, które powstają w odpowiedzi na realne bodźce: dotyk, ruch, kontakt wzrokowy, mimikę, głos...
Badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie EBioMedicine pokazuje, że czas ekranowy w wieku od pierwszego do drugiego roku życia zostawia bardzo konkretny, mierzalny i dodatkowo niszczycielski ślad w rozwoju sieci neuronalnych dziecka .
Co dokładnie odkryli naukowcy?
Zespół badaczy przeanalizował dane dzieci obserwowanych od niemowlęctwa aż do wieku trzynastu lat w ramach singapurskiego badania kohortowego GUSTO. Nie opierano się tu na deklaracjach czy ankietach, a na twardych danych: neuroobrazowaniu mózgu, testach decyzyjnych oraz standaryzowanych skalach lęku.
Wynik jest niepokojąco spójny. Im więcej czasu przed ekranem w niemowlęctwie, tym bardziej zaburzony rozwój sieci odpowiedzialnych za integrację bodźców wzrokowych i kontrolę poznawczą w wieku przedszkolnym. A to dopiero początek problemów.
Mózg „dojrzewa” szybciej – ale w złym kierunku
Badacze opisują zjawisko „przyspieszonej topologicznej dojrzałości” sieci mózgowych. Brzmi technicznie, ale sens jest prosty i alarmujący: mózg dziecka, bombardowany intensywnymi bodźcami wizualnymi, reorganizuje się zbyt wcześnie.
Ktoś może pomyśleć, że to "lepszy start", przewaga ewolucyjna, przystosowanie. Nie. To skrócenie etapu, w którym dziecko powinno uczyć się powolnego przetwarzania bodźców, regulowania pobudzenia i integrowania doświadczeń sensorycznych z emocjami.
Efekt? Dziecko w wieku ośmiu–dziewięciu lat potrzebuje więcej czasu na podjęcie decyzji, dłużej się waha, trudniej mu ocenić ryzyko. W rezultacie często tej decyzji nie porafi podjąć i czeka aż zdesperowany dorosły zrobi to za nie.
Jak pokazuje badanie – prowadzi to później do wyższego poziomu lęku w wieku nastoletnim
„Ale moje dziecko tylko patrzy…”
To jeden z najczęstszych argumentów rodziców. Tyle że patrzenie u niemowlęcia nie jest bierne. To proces intensywnego uczenia się mózgu: co jest ważne, co można zignorować, jak łączyć obraz z emocją i ruchem.
Autorzy badania wprost wskazują na możliwe zaburzenia przetwarzania sensorycznego jako kluczowy mechanizm tego zjawiska. Znaliśmy to. Polscy badacze, m.in. prof. Jagoda Cieszyńska od lat ostrzegają przez technowypaleniem mózgu małego dziecka.
Pisze o tym praktyk, dr psychiatrii Victoria Dunckley, autorka książki "Wymieć śmieci z mózgów dzieci", która ukuła termin "Zespołu Stresu Elektronicznego" na opisanie degeneracji rzeb0dźcowanego mózgu dziecka.
Jednak wreszcie mamy tego niepodważalny dowód w postaci badań podłużnych (prowadzonych przez wiele lat z tej samej grupie badanych) i pomiarów za pomocą obiektywnych testów opartych między innymi o neuroobrazowanie mózgu.
To jest moment na decyzję
Nie wiem, czego jeszcze potrzebujemy by zacząć traktować smartfon w rączce niemowlaka lub małego dziecka jak butelkę wódki lub papieros. Bo jest to dla mózgu dziecka używka równie szkodliwa.
Pierwsze lata życia nie są czasem na eksperymentowanie z mózgiem dziecka w imię własnej wygody. "Bo nic się nie stanie, odrobina bajeczek przecież nie zaszkodzi".
Tym bardziej, że wielu rodziców nie łączy później obserwowanych zaburzeń rozwojowych dziecka z przedwczesnym kontaktem z ekranami. Dlatego trzeba o tym mówić coraz więcej i coraz głośniej. Aż do uzyskania momentu powszechnej świadomości problemu. Proszę. Wyślij ten artykuł wszystkim znajomym rodzicom małych dzieci, niech wiedzą, że mogą prosto zapobiec tragedii. Jak? Zero kontaktu z ekranami do momentu ukończenia przez dziecko drugiego roku życia. A potem ścisły limit czasu oglądania bajek - do 6 roku życia maksimum godzina dziennie, na dużym ekranie.
Opisywane badanie:
Huang, P., Chan, S. Y., Zhou, K. X., Chuah, J., Manahan, A. M. A., Law, E. C. N., Shorey, S., Zhou, H. J., Fortier, M. V., Chong, Y. S., Meaney, M. J., & Tan, A. P. (2025). Neurobehavioural links from infant screen time to anxiety. EBioMedicine, 106093. Advance online publication. https://doi.org/10.1016/j.ebiom.2025.106093










