„Lepiej będzie, jeśli oddacie go do zakładu”.
Takie słowa padły na porodówce w Salt Lake City na początku lat 50. Kim przyszedł na świat 11 listopada 1951 roku z poważnymi wadami neurologicznymi: makrocefalią i brakiem ciała modzelowatego – struktury łączącej obie półkule mózgu. Rokowania były jednoznaczne: nie nauczy się czytać, nie będzie samodzielny, nie ma sensu liczyć na „normalne” życie.
Kim tych słów nie pamięta. Pamięta natomiast niemal wszystko, co wydarzyło się później – każde zdanie, każdą stronę, każdą historię, którą ktoś mu opowiedział.
Jego ojciec, Fran Peek, pamięta diagnozę doskonale. I właśnie wtedy podjął decyzję, która zmieniła bieg tej historii: syn zostaje w domu. Będzie się nim opiekował.
W ich domu było cicho, spokojnie i bardzo uważnie. Bez cudownego ozdrowienia. Za to z czytaniem na głos, dzień po dniu.
Książki zapamiętane na zawsze
Wszystko zaczęło się szybciej, niż ktokolwiek mógł to logicznie wytłumaczyć. Ojciec zaczął czytać małemu Kimowi na głos – bez planu, i ambicji „rozwojowych”. Ale już niedługo Kim zaczął czytać sam. Nie książki typu "Kicia Kocia". Encyklopedie. Pismo Święte. Poradniki.
Gdy chłopiec miał 16 miesięcy, w czasie gdy inne dzieci próbują zjadać gazety, Kim potrafił (według relacji ojca), przeczytać i powtórzyć z pamięci całe książki. I nie był to jednorazowy popis. Te słowa w nim zostawały. Dzień później, tydzień później – wciąż były tam, nienaruszone, zapisane na zawsze.
W wieku trzech lat znał setki stron encyklopedii i podręczników. I była to pamięć absolutna. Potrafił powtórzyć treść książek nawet w wiele lat później.
Umysł jak żywa biblioteka
Kim Peek był klasycznym przykładem sawanta – osoby z poważnymi ograniczeniami rozwojowymi i jednocześnie niezwykłymi zdolnościami w jednym obszarze. U Kima była to pamięć. Zapamiętywał każde słowo z przeczytanej książki, każdy szczegół mapy, każdą datę historyczną.
Czytał w sposób, który do dziś wydaje się niemal nieprawdopodobny: dwie strony jednocześnie – lewym okiem lewą, prawym okiem prawą. Każda strona zajmowała mu kilka sekund. A potem zostawała w nim na zawsze.
Przeczytane książki odkładał na półkę, do góry nogami. Bo już nigdy nie potrzebował do nich wracać.
Przez całe życie przeczytał i zapamiętał ponad 12 tysięcy książek. Bez trudu recytował dowolne fragmenty Biblii, Szekspira, encyklopedii, rozkłady jazdy pociągów, książki telefoniczne i kalendarze. Potrafił wskazać dzień tygodnia, patrona, ważne wydarzenia dla niemal każdej daty z ostatnich kilkuset lat.
A jednak ten niezwykły dar miał swoją cenę. Kim nie potrafił samodzielnie się ubrać, nie radził sobie z codziennymi czynnościami, nowe sytuacje wywoływały w nim lęk i dezorientację. Zaczął chodzić dopiero w wieku 4 lat. Wymagał stałej opieki. Przez całe życie zapewniał mu ją ojciec.
Człowiek, nie eksponat
Już jako dziecko Kim zaczął pojawiać się na spotkaniach, gdzie zadziwiał dorosłych swoją pamięcią. Z czasem wieść o nim rozniosła się po całych Stanach Zjednoczonych. Naukowcy zaczęli interesować się jego przypadkiem, media – jego historią.
Kim lubił ludzi. Lubił rozmowy, pytania, kontakt. Był pogodny, serdeczny, otwarty. Nie był zamknięty w sobie. I to właśnie ta cecha okaże się później kluczowa.
Hollywood zauważa geniusza
W 1984 roku Kim spotkał Barry’ego Morrowa, scenarzystę szukającego inspiracji do nowego filmu. Zafascynowany osobowością i zdolnościami Kima, stworzył postać Raymonda Babbitta – głównego bohatera filmu Rain Man.
Filmowa postać nie była jednak wierną kopią Kima. Raymondowi dodano autyzm – Kim autystykiem nie był. Wręcz przeciwnie: cenił relacje, lubił ludzi i rozmowę. Kino potrzebowało wycofania by dodać dramaturgii historii. Kim potrzebował obecności.
Film zdobył cztery Oscary i pokazał światu zjawisko sawantyzmu. A Kim Peek stał się jego najbardziej rozpoznawalnym symbolem.
Tajemnica, której wciąż nie umiemy wyjaśnić
Po premierze „Rain Mana” Kim i jego ojciec zaczęli podróżować po świecie. Występowali w szkołach, na uniwersytetach, konferencjach. Przez ponad 20 lat odwiedzili ponad 60 krajów i spotkali się z tysiącami ludzi. Kim dzielił się wiedzą, odpowiadał na pytania, cytował książki – zawsze z tą samą łagodnością.
W 2004 roku naukowcy z NASA Ames Research Center przeprowadzili szczegółowe badania jego mózgu. Potwierdzili brak ciała modzelowatego oraz innych struktur odpowiedzialnych za komunikację między półkulami. Zamiast nich odkryto nietypowe, alternatywne połączenia.
Jak dokładnie działał ten mózg? Tego nauka wciąż nie potrafi w pełni wyjaśnić. Przypadek Kima Peeka pozostaje jedną z największych tajemnic neurologii – dowodem na to, jak niewiele jeszcze wiemy o ludzkim umyśle.
Kim Peek zmarł 19 grudnia 2009 roku w wieku 58 lat na skutek zawału. Do końca życia pozostawał aktywny, ciekawy ludzi i świata.
Co zostaje po tej historii
Sawantów jest niewielu. Takich jak Kim – garstka. Pytanie brzmi – ilu z nich tak naprawdę dostało szansę?
Aborcja ze względu nawet nie na potwierdzone zaburzenia rozwojowe, a samo podejrzenie zaburzenia, jest powszechnym procederem na świecie. Ilu Kimów zostało zamordowanych w ten sposób?
Jednak brak szans to coś więcej. Ilu Kimów, którzy jednak się urodzili dostaje autorytarną etykietę lekarza: : „Z niego nic nie będzie”. Kim nie dostałby szansy, gdyby jego niezłomny ojciec, który go pokochał takim, jakim się urodził.
A my nigdy nie wiemy, kim może się stać ktoś, kogo uznaliśmy za „stracony przypadek”.










