Metropolita Chalcedonu Emanuel Adamakis w wywiadzie dla greckiego dziennika „Katimerini” ostro skrytykował Rosyjski Kościół Prawosławny (RKP), określając go jako machinę propagandową Kremla, a nie autentyczną instytucję kościelną. Jego słowa są wyrazem kulminującego kryzysu w prawosławiu, gdzie polityczna zależność RKP od rosyjskiego państwa staje się coraz większym problemem dla jedności całego Kościołów prawosławia.
Oświadczenie rosyjskiego wywiadu jako punkt zwrotny
12 stycznia 2026 r. Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji wydała oświadczenie „Patriarcha Bartłomiej: Antychrystem z Konstantynopola”, atakując Patriarchę Ekumenicznego Bartłomieja I za uznawanie autokefalii ukraińskiej i działalność na krajach bałtyckich. Metropolita Emanuel nazwał to bezprecedensowym atakiem, potwierdzającym całkowitą identyfikację RKP z Kremlem i przekształcenie Kościoła w narzędzie politycznej propagandy.
Historyczny kontekst zależności RKP od państwa
Od 2013 r. Synod RKP kwestionuje prymat Konstantynopola, dążąc do dominacji w prawosławiu. Kluczowym momentem była decyzja z 2018 r. o autokefalii Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PCU), co doprowadziło do zerwania eucharystycznej komunii przez Moskwę. RKP, największy Kościół prawosławny, traci parafie na Ukrainie i w krajach bałtyckich, gdzie wierni odrzucają błogosławieństwo dla rosyjskiego agresora. Ta zależność od Kremla, widoczna szczególnie w czasach Putina i patriarchy Cyryla, czyni RKP częścią aparatu państwowego.
Konsekwencje dla jedności prawosławia
Polityzacja RKP prowadzi do sekularyzacji teologii i degeneracji dyskursu kościelnego, w którym Ewangelia podporządkowana zostaje niegodziwej polityce. Metropolita Emanuel podkreśla, że autokefalia Ukrainy jest nieodwracalna, a napięcia religijne w Estonii, Łotwie i Litwie pokazują erozję wpływów Moskwy. RKP próbuje zdominować inne patriarchaty i zdezawuuje nawet spotkania ekumeniczne, w których nie bierze udziału jak to między Bartłomiejem a papieżem Leonem XIV. Działania te jeszcze bardziej pogłębiają problemy prawosławia, które i tak jest mocno podzielone.
Nie ma jednego prawosławia
Z katolickiej perspektywy mówienie o prawosławiu, jako jednym bloku kościelnym staje się coraz bardziej problematyczne. Mamy dziś do czynienia z rozdrobnioną grupą Kościołów o zróżnicowanych stanowiskach wobec wielu ważnych religijnie kwestii. I tak też powinniśmy je traktować, bez idealizacji, która często towarzyszy stosunkowi katolików do prawosławia, ale też uczciwie, bez wrzucania wszystkich do jednego worka.












