separateurCreated with Sketch.

Rycerz, chłopiec i mysia cywilizacja. Opowieść o świecie, który nie wstydzi się sacrum [wywiad]

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 28.01.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Autor książki dla młodych czytelników opowiada, dlaczego fantastyka pozwala mówić najpoważniej o wierze, wspólnocie i porządku świata.

O niezwykłej książce dla dzieci (ale i dorosłych) "Opowieść o pochodzeniu Świętego Rzymskiego Cesarstwa Myszy" rozmawiamy z Jakubem Bednarzem, jej autorem.

W świecie Świętego Rzymskiego Cesarstwa Myszy rytuał jest najwyższym czynem społecznym. Skąd pomysł, by uczynić go centrum opowieści przygodowej dla młodego czytelnika?

Kiedy po raz pierwszy uczestniczyłem w uroczystej celebracji w paryskiej katedrze Notre Dame, uderzył mnie widok procesji z krucyfiksem pod łukami gotyckiej nawy. Zrozumiałem wtedy, że istnieje głębokie współgranie między przestrzenią, gestem i zamieszkującymi ją ludźmi. Katedra stała się dla mnie kluczem do zrozumienia rytuału, a rytuał kluczem do otaczającego go świata.

Podobnie, kiedy trafiłem na liturgię trydencką, odniosłem wrażenie, że wszystko nabiera nagle sensu, że znalazłem brakujący element układanki.

Z czasem doszedłem do przekonania, że rytuał jest tym, co spaja kulturę, że nie ma kultury bez cultusu. Gdy zanika lub staje się wadliwy, kultura rozpada się na przypadkowy zbiór elementów, nietworzących już całości. Stąd wzięło się pragnienie pokazania młodemu czytelnikowi integralnej wizji cywilizacji Zachodu – świata opartego na dziedzictwie, które jest jego własnością, choć często pozostaje nieznane lub trudne do odnalezienia.

Nie chciałem jednak pisać książki objaśniającej rytuał. Zależało mi na pokazaniu, jak porządek symboliczny wpływa na obyczaje, serca i sposób myślenia całego społeczeństwa.

Autor z książką

Dlaczego bohaterami uczynił Pan myszy?

Opowieść dawała możliwość zanurzenia czytelnika w świecie przedstawionym bez konieczności wykładania tez i argumentów. Fantastyczne postacie tworzą dystans, który pozwala uspokoić wewnętrzną dociekliwość wiarygodności i odkrywać świat krok po kroku, jakby mimochodem. W tej logice odbiorca zaczyna od niewiary w świat przedstawiony, a kończy na głębokim zaangażowaniu.

Myszy w kulturze popularnej zwykle żyją na marginesie, karmią się resztkami. Zadałem sobie pytanie, co by było, gdyby ludzie porzucili, to co prawdziwie wartościowe, pozostawiając myszom pełnię dziedzictwa, porządek i sens? Fantastyczna forma pozwalała mówić bardziej dosłownie o świecie, którego wielu odbiorców już nie zna.

Okładka książki wzbudziła kontrowersje. Jak Pan je odbiera?

Reakcje były dla mnie ciekawym źródłem rozmów. Konflikt, jaki się pojawił, miał wymiar estetyczny i teologiczny. Nie układał się jednak według prostych podziałów np. na tradycjonalistów i liberałów. Jedni nie widzieli problemu, inni formułowali bardzo pogłębione zastrzeżenia.

Myślę, że we współczesnym świecie pełnym profanacji, wyczuleni jesteśmy na możliwe zagrożenia, szczególnie w obszarze kultury dziecięcej. Historycznie jednak świat chrześcijański był pełen przedstawień zwierzęcych, fantastycznych, granicznych. Dawna wyobraźnia potrafiła pomieścić to, co dziwne i niejednoznaczne, bez poczucia zagrożenia dla sacrum. Od rewolucji protestanckiej te kwestie się skomplikowały. Podejrzliwość bywa zdrową reakcją obronną. Współcześnie, jej ceną jest fantastyczny skarbiec chrześcijańskiej wyobraźni ubiegłych wieków, który nie spełnił wymogów bezpieczeństwa. Mam jednak nadzieję, że nie wszystko z tego dawnego dziedzictwa zostało bezpowrotnie utracone.

Podkreśla Pan, że bohaterowie nie są prostymi alegoriami. Dlaczego to było ważne?

Nie zależało mi na dydaktyzmie. Bajkowy alegoryzm często upraszcza postaci do jednej cechy. Chciałem raczej pobudzić coś, co nazwałbym „katolicką wyobraźnią” – zdolność swobodnego poruszania się w świecie symboli, archetypów i znaczeń.

Moje postacie mają swoje życie, miejsce i sens. To niechciane dzieci Ewy, o kształtach, przyrównujących ich bestiom. Są podobne myszom, bo są brzydkie i obce. Ich małość i ukrycie przed światem są konsekwencją upadku. Choć są fantastyczne, traktowałem je z pełną powagą – podobną do tej, z jaką dzieci traktują swoje zabawy w naśladowanie rzeczywistości.

Czy „myszogłowi” są bardziej opowieścią o nich czy o nas samych?

Są ludem z krańca świata, radykalnie obcym. Brzydota w opowieści zaciera rozpoznawalne człowieczeństwo, stawia wyzwanie sumieniu. Myszogłowi zostają ukryci na peryferiach, ale jednocześnie są adresatami Dobrej Nowiny.

Można widzieć w nich zarówno tych, do których jesteśmy posłani, jak i siebie samych – ludzi żyjących na wygnaniu, w drodze powrotnej do centrum. Chrześcijaństwo jest religią spotkania z Innym: zarówno z drugim człowiekiem, jak i z Bogiem, który pozostaje nieskończenie odmienny, a zarazem bliski.

Dlaczego sięga Pan po język Biblii i legend?

Z utylitarnego punktu widzenia legendy są bezużyteczne.. A jednak to właśnie one pozostają po kulturach, które przeminęły. Dobra opowieść zanurza w prawdziwych archetypach i pozwala na nowo odkryć przez swój pryzmat świat rzeczywisty jako spójną narrację.

Im rzadziej obcujemy z takimi historiami, tym mniej czytelny staje się świat. Symboliczny język nie jest dodatkiem do rzeczywistości – on ją porządkuje i odsłania sens.

Rycerz jako przewodnik chłopca – dlaczego właśnie on?

Rycerze pozwalają na pełne ujawnienie cnót i wartości. Opowieść heroiczna jest uprzywilejowana, bo pokazuje rzeczywistość w jej najbardziej intensywnej formie. Podobnie jak w liturgii czy sztuce, czasem potrzeba złota i klejnotów, by objawić to, co niewidzialne.

Jedno zdanie dla wahających się czytelników?

Odwagi! Warto pozwolić sobie na zanurzenie się w świat myszy – zapraszam do tego dzieci i dorosłych. Może odkryją Państwo, dlaczego wśród mysiego ludu mawia się często “o wschodzie Pan porusza głębinami”.

Jakub Bednarz — urodzony w 1995 r. Mąż, rzymski katolik. Absolwent studiów licencjackich na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Sztuki Mediów oraz magisterskich na Gobelins, l'école de l’image w Paryżu na kierunku filmu animowanego.

Książkę polecamy dla dzieci i młodzieży w wieku 7-15 lat, choć książka może zainteresować również czytelników dorosłych.  Książkę można nabyć w Księgarni Wydawnictwa Dębogora.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.