Ksiądz Valera nie założył żadnej organizacji ani nie napisał żadnych książek, ale stał się kowalem więzi w swoim mieście – Huércal-Overa. Pomimo trudności związanych z „byciem prorokiem we własnym kraju”, są tam ludzie, którzy mówią o nim tak, jakby wciąż żył i wciąż noszą jego zdjęcie w portfelu.
To andaluzyjskie miasto, w którym w 1816 roku urodził się Salvador Valera Parra, poświęciło swojemu ukochanemu proboszczowi tablice pamiątkowe, pomniki, popiersia, instytucje i wiele innych. Teraz z niecierpliwością oczekuje jego beatyfikacji 7 lutego. Kardynał Marcello Semeraro, prefekt Dykasterii ds. Kanonizacyjnych, uda się do tego hiszpańskiego miasta, aby przewodniczyć ceremonii.
„Hiszpański proboszcz z Ars”
„Był człowiekiem, który najwyraźniej nie dokonał niczego nadzwyczajnego” – piszą trzej biskupi w liście pasterskim poświęconym temu księdzu, którego niektórzy nazywają „hiszpańskim proboszczem z Ars”. Skoro nic nie napisał, niczego nie założył i żadne z jego kazań nie zostało zapamiętane, to skąd wzięła się u niego tak wielka wdzięczność wśród ludzi i tak wysokie instytucjonalne odznaczenia?
„Nie jest świętym intelektualistą, lecz człowiekiem pobożnym” – wyjaśnia Aletei José Juan Alarcón, delegat ds. kanonizacyjnych w Almerii. „To, co w nim jaśnieje, to świętość jego życia”. „Jego obecność, widoczna w zachowanych historiach, ukazuje go nam jako proboszcza oddanego swojemu ludowi, wiernego, pokornego i troszczącego się o swoich wiernych z miłością” – odpowiadają biskupi.
Pewnego razu ks. Valera doprowadził do zażegnania buntu w wieżieniu w Cartagenie. Ks. Salvador czasami odwiedzał podzielone rodziny i przynosił pokój swoim parafianom. Słuchał ich, poznawał ich, dzielił ich potrzeby i radości, modlił się i angażował w pomoc.
Dyskretna służba
Udzielał im pomocy duchowej i materialnej, dyskretnie i z prostotą. Czynił to w sytuacjach kryzysowych, takich jak trzęsienie ziemi czy pożar, a także w życiu codziennym, zostawiając monetę pod poduszką chorego, ofiarowując ubrania, żywność itp.
Ojciec Valera namówił świętą Teresę Jornet, założycielkę Małych Sióstr Ubogich, do otwarcia w swoim mieście domu opieki dla osób starszych.
Co najmniej dwukrotnie ryzykował życie, opiekując się chorymi podczas epidemii cholery w połowie XIX wieku.
Za to królowa Izabela II odznaczyła go Orderem Karola III (najwyższe cywilne odznaczenie Królestwa Hiszpanii ustanowione w 1771 przez króla Karola III), a rada miejska Huércal-Overa podarowała mu kielich, który obecnie znajduje się w jego kościele parafialnym.
Salvador spędzał godziny w konfesjonale i żarliwie kochał Eucharystię. Biskupi podkreślają, że „odprawiał Mszę Świętą z pobożnością, która poruszała wszystkich uczestników” i że zawsze dbał o to, by lampa przed Najświętszym Sakramentem płonęła jasno.
Pamięć o nim i przekonanie o jego świętości są żywe. Jego portrety wciąż zdobią ściany domów w jego rodzinnej wiosce. A skromny dom, w którym dorastał, jest zachowany i pełen pamiątek.
W trakcie procesu beatyfikacyjnego zebrano ponad tysiąc świadectw o jego świętości.
Wielu nadal powierza mu swoje potrzeby i prosi o drobne łaski i wielkie cuda, takie jak uzdrowienie dziecka w Stanach Zjednoczonych, które utorowało drogę do jego beatyfikacji.
Tłumaczenie z hiszpańskojęzycznej edycji Aletei.











