To właśnie jego współcześni magicy obrali swoim patronem, a jego metoda… do dziś inspiruje katolickich iluzjonistów na całym świecie.
Święty Jan Bosko. Znamy go wszyscy, ale jak dokładnie?
Jan Bosko (1815–1888) był włoskim księdzem, wychowawcą młodzieży i założycielem zgromadzenia salezjanów, a Kościół czci go przede wszystkim jako patrona młodzieży, uczniów, wychowawców i katechetów. Dorastał w ubogiej wiejskiej rodzinie w Piemoncie, a doświadczenie biedy i osamotnienia z dzieciństwa zaważyło na jego późniejszym, niesamowicie wrażliwym podejściu do chłopców z ulic Turynu.
Jednak, o czym rzadziej się mówi, bo może nie przystaje to do obrazu katolickiego świętego - od młodych lat wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale też niezwykłym talentem do zabawy i widowiska – potrafił przyciągnąć do siebie rówieśników grą, opowieściami, dowcipem i pokazami.
Z czasem całe to „artystyczne” bogactwo stało się jednym z narzędzi jego kapłańskiej misji, prowadzącej do powstania słynnego Oratorium na Valdocco, gdzie tysiące chłopców znalazło dom, szkołę, wiarę i radość.
Święty linoskoczek, kuglarz i mistrz trików
Biografowie podkreślają, że młody Jan był linoskoczkiem i iluzjonistą, a obok zwinności fizycznej miał wyjątkowy talent narracyjny. Gdy był młodzieńcem organizował dla swoich kolegów całe „programy” podczas których powtarzał im kazanie z niedzielnej mszy świętej (miał doskonałą pamięć) , a potem popisy na linie, sztuczki kuglarskie i iluzje.
Doświadczenia dzieciństwa pozostawiły w nim trwały ślad - Bosko rozumiał, że serce człowieka otwiera się przez zachwyt, uśmiech i zaufanie – a wtedy słowa o Bogu trafiają głębiej. Stąd jego słynne zdanie: „smutny święty to marny święty”.
Dlaczego iluzjoniści obrali go za patrona?
31 stycznia, w rocznicę śmierci św. Jana Bosko, na całym świecie obchodzony jest Dzień Iluzjonisty – data została świadomie związana z osobą księdza z Valdocco. W 2002 roku setki magików i iluzjonistów wręczyło Janowi Pawłowi II petycję z prośbą o ogłoszenie Jana Bosko ich patronem.
Uzasadnienie było proste: Bosko sam był linoskoczkiem i iluzjonistą, a swoje zręcznościowe talenty traktował jako narzędzie wychowania i ewangelizacji. Iluzjoniści dostrzegli w nim kogoś, kto pokazuje, że sztuka iluzji może być nie tylko rozrywką, ale i drogą do dobra – budowania relacji, uczenia uczciwej zabawy, rozpalania w dzieciach marzeń.
Choć formalne ogłoszenie patronatu w sensie kanonicznym nie zostało dotąd ogłoszone jako osobny dokument, w środowisku magików i w licznych publikacjach katolickich św. Jan Bosko funkcjonuje już powszechnie jako patron iluzjonistów i scenicznych magików. Coraz częściej mówi się, że ten patronat ma charakter „oddolny” – zrodzony z samej praktyki Kościoła i świata sztuki.
Katoliccy iluzjoniści: sztuczka staje się świadectwem
„Mago Sales” – ksiądz który wręczył różdżkę Św. Janowi Pawłowi II
Jednym z najbardziej znanych współczesnych katolickich iluzjonistów jest don Silvio Mantelli, salezjanin, znany pod pseudonimem „Mago Sales”. Należy do prestiżowych środowisk magików, m.in. Society of American Magicians, Catholic Magicians’ Guild i londyńskiego Magic Circle.
To właśnie on w 2002 roku wręczył św. Janowi Pawłowi II różdżkę i poprosił go o ogłoszenie św. Jana Bosko patronem scenicznych magików, na co papież odpowiedział pół żartem, pół serio, że „trzeba wielu różdżek, by zmienić świat – zacznijmy od tej jednej”.
Mantelli prowadzi także akcję „magic tricks for guns”: dzieci, które oddają zabawkowe pistolety, dostają w zamian zestaw do sztuczek magicznych – to jego sposób na promocję pokoju i kreatywnej zabawy bez przemocy.
Angelo Stagnaro – magik i katecheta
Angelo Stagnaro, znany także jako Erasmus, jest przewodniczącym Catholic Magicians’ Guild i świeckim franciszkaninem trzeciego zakonu. Łączy działalność iluzjonisty z pisaniem artykułów teologicznych oraz książek, m.in. „The Catechist’s Magic Kit”, w której pokazuje, jak sztuczki mogą stać się pomocą w katechezie.
W jego wizji iluzja nie jest konkurencją dla wiary, ale narzędziem, które ma prowadzić do prawdy – paradoksalnie, poprzez pokazanie, że to, co „niemożliwe” na scenie, jest w gruncie rzeczy zręczną, uczciwą sztuczką. Taka postawa chroni przed zabobonnym myśleniem, a jednocześnie zostawia miejsce na prawdziwy cud, którego autorem jest Bóg, a nie człowiek.

Giancarlo Bernini – „Apostoł magii”
Giancarlo Bernini, młody iluzjonista z Teksasu, nazywany bywa „Apostołem magii”. Występował m.in. w programie „Penn & Teller: Fool Us”, a jednocześnie jasno mówi o swojej katolickiej wierze i traktuje scenę jako przestrzeń świadectwa.
Sam przyznaje, że po krótkim odejściu od Kościoła wrócił dzięki apologetyce, dlatego elementy wyjaśniania wiary często pojawiają się w jego show. Dla Berniniego iluzja ma wywołać nie tylko „wow”, ale też pytanie: „A jeśli to nie jest prawdziwy cud, to czym będzie prawdziwe spotkanie z Bogiem?”.
Co iluzjonista może podpatrzeć u św. Jana Bosko?
Św. Jan Bosko pokazuje współczesnym iluzjonistom – wierzącym i niewierzącym – kilka bardzo aktualnych intuicji.
Po pierwsze, talent sceniczny nie jest przeciwieństwem świętości: może stać się drogą do Boga dla innych, jeśli jest używany z miłością do ludzi, zwłaszcza najmłodszych.
Po drugie, dobra iluzja wymaga uczciwości – widz ma prawo wiedzieć, że ogląda sztuczkę, a nie „moc tajemną”; to właśnie uczciwość odróżnia magika od manipulatora.
Po trzecie, radość nie jest dodatkiem, ale sercem chrześcijańskiego świadectwa: Bosko ewangelizował śmiechem, zabawą, zachwytem – i dlatego jego metoda pozostaje fascynującą inspiracją dla wszystkich, którzy próbują mówić o Bogu w kulturze rozrywki.











