separateurCreated with Sketch.

Zaczęło się niewinnie. Od książki, którą czytali wszyscy

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Miriam Wysocka - publikacja 02.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Egzorcyści przestrzegają: Harry Potter niesie za sobą realne zagrożenie duchowe, moja rodzina tego doświadczyła

Na początku byłam spokojna. Harry Potter leżał na półce w księgarni obok „Ani z Zielonego Wzgórza” i „Opowieści z Narnii”. Polecany w szkole. Chwalony przez nauczycieli. „To tylko fantazja” – słyszałam z każdej strony. Owszem, niektórzy księża przestrzegali przed lekturą.

"Histerycy"  – myślałam.

Moja najmłodsza córka miała jedenaście lat. Czytała zachłannie. Cieszyłam się, że zamiast siedzenia w Internecie wybiera książki. Nie widziałam zagrożenia. W końcu – przygoda, przyjaźń, walka dobra ze złem. Magia? Jak w Hobbicie, czy opowieściach z Narni. Brzmiało bezpiecznie.

Dziś wiem, że to był moment, w którym zabrakło mi czujności.

Zwykła nastolatkowa fascynacja?

Harry Potter był nie tylko serią książek. Był światem, do którego moje dziecko się przeprowadziło. Plakaty na ścianach, gadżety z motywem HP, ba, nawet ubrania… Wszystko eleganckie, estetyczne, dopracowane...

Każdy jako nastolatek przeżywa jakiś element fascynacji pop kulturą, prawda? Świat HP wydawał się bardzo na plus w porównaniu z alternatywami. Tyle, że to było coś więcej.

Z czasem zauważyłam zmianę. Moja córka zaczęła interesować się „prawdziwymi zaklęciami”. Szukała znaczeń słów. Pytała o symbole. O „energię”. O rytuały. A gdy mówiłam - zaklęcia, wróżby, okultyzm są realnie groźne odpowiadała: „Przecież to tylko zabawa”.

Teraz ja wychodziłam na histeryczkę.

Choć plakaty z czasem poszły do kosza, miałam poczucie, że córka oddaliła się ode mnie w sposób nienaturalny. To było coś więcej, niż nastolatkowy bunt.

Starsze rodzeństwo też miało swoje bunty, ale zawsze mimo różnicy zdań byliśmy blisko, ufaliśmy sobie.

Harry Potter zrobił mojej córce coś jeszcze: pokazał świat, w którym dorośli są niekompetentni albo podejrzani, a dzieci muszą radzić sobie same. Autorytet nie chroni – przeszkadza. Dziś widzę, jak bardzo ten przekaz utkwił w jej myśleniu.

„To więcej niż fikcja literacka” – wykład, który mną wstrząsnął

Prawdziwy przełom przyszedł dużo później.

Gdy moja córka miała 16 lat, trafiłam na nagranie wykładu ojca Chada Rippergera – kapłana, teologa i egzorcysty.

Słuchałam z niedowierzaniem.

Mówił spokojnie. Z  perspektywy kogoś, kto od lat potyka się z ludźmi realnie uwikłanymi w okultyzm.

Powiedział, że około 60 procent imion pojawiających się w książkach o Harrym Potterze odpowiada imionom demonów, z którymi zetknął się podczas egzorcyzmów. On i inni księża egzorcyści.

Opowiadał o przypadkach dzieci i młodzieży, u których zainteresowanie okultyzmem zaczynało się „niewinnie” – od właśnie takich książek i filmów. O tym, że niektóre formuły i imiona obecne w popkulturze nie są neutralnymi dźwiękami, lecz mają konkretne znaczenie w okultyzmie. Że te zaklęcia to coś więcej niż tylko fikcja literacka.

Zastrzegał wyraźnie: to nie jest poszukiwanie taniej sensacji, lecz ostrzeżenie dla rodziców.

Słuchałam i miałam wrażenie, że opisuje fragment mojej własnej historii.

Cena, której nie widać od razu

Moja córka nie doświadczyła opętania.  Nie wydarzyło się nic spektakularnego. Ale coś pękło po cichu. Zanikła wrażliwość duchowa.

Zaufanie do Kościoła zostało zastąpione podejrzliwością. Uznała, że katolicyzm jest sztywny, a mówienie o zagrożeniach duchowych to "histeria". Szeptuchy, pogańskie rytuały - dla niej to dziś po prostu "piękna duchowa tradycja". Nosi czerwoną nitkę na ręce. I uważa, że wszystko jest ok.

Dopiero teraz zaczęliśmy rozumieć, jak głęboko pewne treści potrafią przeorać wyobraźnię dziecka.

Nie piszę tego z gniewem.

Piszę z żalem. Bo to też moja osobista porażka.

Dziś, gdy ktoś mnie pyta o Harry’ego Pottera, mówię po prostu  –  zobacz, dokąd to doprowadziło w naszym domu.

I przypominam słowa egzorcystów – ludzi, którzy widzą skutki duchowego chaosu.

Ich ostrzeżenia są niewygodne. I właśnie dlatego warto ich posłuchać.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.