separateurCreated with Sketch.

Zima zatrzymała rzeki. Rzadki widok lodu na polskich wodach

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 02.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
W Polsce przyzwyczajonej do łagodnych zim i niepewnej pogody, styczeń 2026 roku przyniósł zjawisko niemal zapomniane. Silne mrozy skuły lodem największe polskie rzeki – od Motławy w sercu Gdańska, przez Wisłę i Odrę, aż po Wartę, Bug i Narew. Dla wielu był to widok zachwycający, dla hydrologów i służb – sygnał do czujności. Dla wszystkich zaś: przypomnienie, że natura wciąż potrafi zaskakiwać.

Motława – zamarznięte serce Gdańska
Na przełomie stycznia i lutego Motława pokryła się zwartą warstwą lodu. Temperatura spadała nocami poniżej –20°C, a nabrzeża Starego Miasta wypełniły się spacerowiczami, fotografami i rodzinami z dziećmi. Choć służby apelowały o ostrożność, wielu nie mogło oprzeć się pokusie wejścia na zamarzniętą rzekę.
To zjawisko niezwykle rzadkie. W XXI wieku Motława zamarzała jedynie sporadycznie – ostatnio w 2018 i 2011 roku. Regulacja koryta rzeki oraz postępujące ocieplenie klimatu sprawiły, że takie obrazy należały raczej do archiwalnych fotografii niż codzienności.

Wisła i Odra – lodowe krajobrazy wielkich rzek
Równie niezwykłe sceny rozgrywały się nad Wisłą. W styczniu 2026 roku rzeka zamarzła miejscami w Krakowie oraz w Kazimierzu Dolnym – po raz pierwszy od 2012 roku i odpowiednio od 2010 roku. WOPR i strażacy przypominali, że nawet gruba warstwa lodu nie gwarantuje bezpieczeństwa, a nurt wielkiej rzeki pozostaje nieprzewidywalny.
Odra natomiast pokryła się lodem we Wrocławiu i Szczecinie. Wstrzymano żeglugę śródlądową, a w dolnym biegu rzeki uruchomiono lodołamacze, by zapobiec groźnym zatorom. To działania znane z dawnych, surowych zim, dziś stosowane coraz rzadziej.

Warta, Bug i Narew – cisza skutej wody
23 stycznia Warta w Gorzowie Wielkopolskim zamarzła niemal całkowicie. Po raz pierwszy od 2018 roku poziom wody wyraźnie się podniósł, a miejskie bulwary zostały czasowo zamknięte. Na wschodzie kraju Bug skuł się lodem w dolnym dorzeczu, tworząc lokalne zatory, uważnie monitorowane przez Wody Polskie. Ostatni raz podobna sytuacja miała miejsce w 2018 roku.
Częściowo zamarzła również Narew – pod Warszawą i w Pułtusku grubość lodu sięgała miejscami 15 centymetrów. Tym razem obyło się bez poważniejszych zagrożeń, ale służby podkreślały, że największe ryzyko pojawia się nie podczas mrozu, lecz w czasie nagłej odwilży.

Bałtyk i pamięć dawnych zim
Zima 2026 roku przywołała także wspomnienia z przeszłości. Bałtyk zamarzał częściowo w Zatoce Gdańskiej jeszcze w 2021 i 2018 roku, jednak pełne zlodowacenie morza, które sparaliżowało porty, pamiętają już tylko kroniki z zim 1941/42 i 1924.
Eksperci są zgodni: obecne mrozy nie oznaczają odwrócenia trendów klimatycznych. Raczej przypominają, że zmieniający się klimat przynosi coraz więcej ekstremów – zarówno ciepła, jak i zimna.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.