separateurCreated with Sketch.

Kiedy kryzys powołań oznacza zbyt wielu księży

Celebration of the 1,700 years of St. John Lateran Basilica, with Cardinal Vicar Angelo De Donatis presiding over the Capitular Holy Mass.
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 05.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Katolicy w Polsce różnią się w wielu kwestiach, ale w tej są zgodni: mamy kryzys powołań. Bywa jednak, że objawem kryzysu jest zbyt wielu duchownych.

Klęska urodzaju

Św. Alfons de Liguori, patron polskiej edycji Aletei na 2026 r., świetny adwokat, zdecydował się zostać księdzem w Neapolu. Święcenia przyjął w 1726 r. i dołączył do ponad 50 000 księży (nie licząc zakonnych), którzy byli obywatelami Królestwa Neapolitańskiego, gdzie żyło wtedy ok. 4,7 mln ludzi.

Dla porównania: w Polsce, przy 37,5 mln mieszkańców, jest ok. 24 000 księży diecezjalnych.

W takim tłumie nie było pewnie za dużo do roboty, czyż nie? Alfonsowi brakowało jednak czasu! Zaczął głosić misje i rekolekcje, spowiadać i zakładać Kaplice Wieczorne, czyli małe wspólnoty dla robotników Neapolu, którzy tylko wieczorami mieli czas, by się spotkać, modlić i formować. Alfons zakładał takie grupy, a ich prowadzenie zostawiał świeckim, gdyż sam nie był w stanie ich obsługiwać. (Gdy umierał, działały 72 takie kaplice, z ponad 10 tysiącami członków).

W Neapolu, mimo tak wielu księży, panowała wielka bieda — zarówno duchowa, jak i materialna. Wielu duchownych bowiem nie zajmowało się ewangelizacją. Gros z nich było kapelanami kaplic w domach arystokracji, wyświęconymi ad solam missam, czyli tylko do sprawowania Mszy; nie mogli nawet głosić kazań!

Jeszcze większy dramat

Po czterech latach intensywnej pracy Alfons wyjechał do oddalonej od Neapolu Scali nad Zatoką Amalfi­tańską, by nieco odpocząć. Spotkał tam ludzi całkowicie pozbawionych opieki duchowej. Mimo tysięcy księży zabrakło tam nawet jednego, który sprawowałby dla nich sakramenty, choć z metropolii na wieś było zaledwie kilkadziesiąt kilometrów.

Poruszony tym doświadczeniem św. Alfons założył zgromadzenie redemptorystów, którzy mieli osiedlać się z dala od wielkich ośrodków miejskich, wśród wiosek, by sprawnie docierać do ludzi z Ewangelią, misjami i rekolekcjami.

Przykład z Wietnamu

Okazuje się, że kryzys zbyt wielu powołań nie jest niczym nowym! Niedawno przeczytałam, że Kościół w Wietnamie boryka się z podobnym problemem co XVIII-wieczny Neapol. Od lat wzrasta tam liczba księży i zakonników (sami redemptoryści najwięcej powołań mają właśnie w tym kraju). Obecnie jest tam ok. 6000 księży oraz 31 000 zakonników i zakonnic na 7 mln katolików. Jak stwierdza portal UCA News:

W wietnamskich ośrodkach miejskich często spotyka się dwóch lub trzech księży obsługujących jeden kościół parafialny. W tych „bezpiecznych strefach” życie kapłańskie często koncentruje się na zarządzaniu administracyjnym, posługach duszpasterskich, organizacji wystawnych świąt i nadzorze nad budową obiektów kościelnych.

Jednocześnie na peryferiach katolicy czekają czasami miesiącami na Mszę, aż ksiądz pokona setki kilometrów przez trudny teren, by do nich dotrzeć. Dla wielu duchownych, którzy wychowali się w komfortowych domach, przydzielenie do odległej stacji misyjnej jest często postrzegane nie jako łaska, lecz jako forma „wygnania” lub kary.

Współodpowiedzialność za Kościół

W Polsce od lat mówimy o spadającej liczbie powołań, coraz mniejszej liczbie księży i łączonych seminariach. Jednocześnie wielu duchownych wciąż pracuje jako dyrektorzy ośrodków rekolekcyjnych, ekonomiści, administratorzy różnych instytucji, dziennikarze itp. Być może większym kryzysem w naszym Kościele jest problem z tożsamością powołanych oraz współodpowiedzialnością za wspólnotę.

Niedawno opublikowaliśmy wywiad na temat SPA — Studium Parafialnej Aktywności w diecezji tarnowskiej. Wciąż jest tam wielu księży, ale organizatorzy są świadomi, że odpowiedzialność za misję Kościoła spoczywa na wszystkich: świeckich, konsekrowanych i duchownych.

Jeśli będzie w nas wzrastać świadomość tego, że jesteśmy uczniami-misjonarzami, unikniemy prawdziwej klęski powołań: zamknięcia się w wygodnym świecie lub oblężonej twierdzy strachu — i ruszymy z Dobrą Nowiną. Wszyscy.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.