Kościół — rozumiany nie tylko jako martwy budynek, lecz przebywania w tabernakulum Pana Jezusa — stał się celem agresji. To doświadczenie nie jest obce chrześcijaństwu. Historia wiary od samego początku naznaczona jest przykładami niechęci do Boga i Jego Kościoła, pragnieniem dobra a buntem przeciwko niemu.
W takich momentach łatwo ulec gniewowi lub pokusie odwetu. Ewangelia prowadzi jednak inną drogą.
Nie gniew, lecz współczucie
Pierwszą chrześcijańską reakcją nie powinna być złość. Nie dlatego, że zło należy bagatelizować, ale dlatego, że gniew — choć zrozumiały — rzadko prowadzi do dobrych owoców. Osoby, które decydują się na profanację miejsc świętych, często noszą w sobie głębokie wewnętrzne zagubienie, a może i nawet poważne duchowe rany. Współczucie nie oznacza usprawiedliwiania czynu, lecz uznanie, że za agresją kryje się dramat człowieka, który utracił nadzieję, który z powodu wewnętrznego cierpienia lub złych doświadczeń utracił zaufanie do Boga i Kościoła.
Chrystus na krzyżu nie odpowiadał nienawiścią. Modlił się za tych, którzy Go krzywdzili. To perspektywa trudna, ale właśnie ona odróżnia chrześcijaństwo od logiki odwetu.
Modlitwa jako realna odpowiedź
Drugim, równie ważnym krokiem, jest modlitwa — nie tylko o ochronę świątyni czy poczucie bezpieczeństwa, lecz także za sprawców. Modlitwa za tych, którzy niszczą, jest jednym z najbardziej wymagających gestów wiary, ale też jednym z najbardziej ewangelicznych. To prośba o przemianę serca, o światło tam, gdzie pojawił się mrok.
Modlitwa nie jest ucieczką od rzeczywistości. Jest aktem duchowego realizmu — uznaniem, że prawdziwa walka toczy się głębiej niż na murach budynków.
Sprawiedliwość nie sprzeciwia się miłosierdziu
Trzecim wymiarem reakcji powinna być odpowiedzialność obywatelska. Zgłoszenie sprawy odpowiednim organom i dążenie do wyjaśnienia zdarzenia — zwłaszcza jeśli miało ono charakter ideologiczny — nie stoi w sprzeczności z chrześcijańskim miłosierdziem. Przeciwnie: troska o sprawiedliwość jest także troską o dobro wspólne, ale też społeczny szacunek dla Boga i ludzi wierzących.
Chrześcijaństwo nie neguje prawa ani konsekwencji czynów. Miłosierdzie nie polega na rezygnacji z prawdy, lecz na tym, by prawda była połączona z nadzieją na przemianę.
Świadectwo w czasach próby
Wydarzenia takie jak to w Poznaniu są próbą — nie tylko dla jednej parafii, ale dla całej wspólnoty wierzących. To moment, w którym chrześcijanie mogą dać świadectwo: nie odwetu, lecz łagodności; nie strachu, lecz zaufania; nie nienawiści, lecz wiary, że nawet ze złych doświadczeń Bóg potrafi wyprowadzić dobro.










