Nie są to oczywiście sprawy, które powodują, że Eucharystia jest nieważna lub niegodna, ale uderzają w harmonię i spójność liturgii. Oto one.
Błędy podczas Mszy Świętej
1Kielich na ołtarz, czyli jak zyskać 30 sekund
Może to znacie: ledwo rozpocznie się modlitwa wiernych, a ministrant już rozkłada kielich na ołtarzu. Można to opisać inaczej: gdy trwa jeszcze liturgia słowa, ministrant rozpoczyna liturgię eucharystyczną. To trochę jakby w trakcie „Ojcze nasz” zacząć rozdawać Komunię, by skrócić całość Mszy.
Po pierwsze modlitwa wiernych, która kończy liturgię słowa, i przygotowanie darów (bo tym jest owo rozkładanie kielicha) to dwa obrzędy, których nie można łączyć.
Po drugie przygotowanie darów: rozkładanie kielicha, przynoszenie wody i wina, a podczas uroczystych Mszy Świętych – procesja z darami, to czas, gdy w sposób duchowy składamy na ołtarzu to, z czym przychodzimy na Eucharystię. Co więcej, trwa wtedy zbiórka na tacę, która jest wyrazem naszej współodpowiedzialności za Kościół. (Swoją drogą taca powinna się zakończyć przed słowami „Módlcie się, aby moją i waszą Ofiarę przyjął Bóg, Ojciec wszechmogący”).
Łączenie modlitwy powszechnej i przygotowania darów skraca Mszę o 30 sekund, ale też o przestrzeń do świadomego w nią wejścia.
2Przekażmy, idźmy, módlmy…
Są w trakcie Mszy momenty, gdy przewodniczący liturgii wypowiada pewne nakazy:
- „Módlcie się, aby moją i waszą Ofiarę przyjął Bóg, Ojciec wszechmogący”;
- „Przekażcie sobie znak pokoju”;
- „Idźcie w pokoju Chrystusa”.
Często słyszę, jak ksiądz zamienia to na „Módlmy się”, „Przekażmy”, „Idźmy”. Rozumiem, że chce w ten sposób wyrazić swoją jedność ze zgromadzonymi, ale pomija ważny fakt: w czasie liturgii występuje in persona Christi i te mszalne „nakazy” są wypowiadane w Jego autorytecie.
- To Chrystus składa ofiarę, w którą włącza się Kościół.
- To Chrystus obdarza pokojem.
- To Chrystus posyła swój lud do świata.
3„Pomódlmy się jeszcze…” Gdy Eucharystia jest za słaba
Chodzi o dokładanie modlitw w różnych intencjach przed końcem Eucharystii. W skrajnych sytuacjach możemy nawet usłyszeć (to autentyk sprzed kilku tygodni):
Na koniec pomódlmy się jeszcze za śp. Janinę, za którą sprawowana była ta Msza, za nasze rodziny, papieża, naszą ojczyznę. Pomódlmy się do św. Marcina, którego dziś wspominamy: Pod Twoją obronę, uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko…
Wygląda na to, że Msza nie jest modlitwą i trzeba się jeszcze na niej pomodlić za tych, za których jest sprawowana. Tak jakby Ofiara Jezusa była niewystarczająca.
Po drugie cała Eucharystia jest skomponowana tak, że modlimy się do Ojca, przez Jezusa, w Duchu Świętym. Nawet gdy wspominamy jakiegoś świętego, to nie modlimy się do niego w jej trakcie. Na to może być miejsce po Eucharystii.
Po trzecie na wszelkie prośby za naszych bliskich, Polskę i świat cały jest miejsce w trakcie modlitwy wiernych.










