separateurCreated with Sketch.

Marco Gallo – 17-latek, który wybrał Chrystusa zamiast łatwego życia

Marco Gallo
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 12.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Marco Gallo był zwyczajnym chłopakiem. Kochał sport, góry, ruch. Częste przeprowadzki nauczyły go otwartości na ludzi. Od dziecka pisał – wszędzie i na wszystkim.

Napis na ścianie

Na ścianie w jego pokoju, tuż obok krucyfiksu, pojawiło się zdanie zapisane markerem. Nikt nie zwrócił na nie uwagi od razu. Dopiero po jego śmierci rodzina odczyta pytanie z Ewangelii:

Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?

Marco Gallo miał siedemnaście lat. Rankiem 5 listopada 2011 roku wsiadł na motor i ruszył do szkoły. Zginął potrącony przez samochód. Jego życie się skończyło, ale jego historia ciągle trwa. Kościół rozpoczyna przygotowanie do beatyfikacji.

Marco Gallo
Słowa, które napisał marco przed swoją śmiercią: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?

Chłopak, który pisał wszędzie

Marco był zwyczajnym chłopakiem. Kochał sport, góry, ruch. Częste przeprowadzki nauczyły go otwartości na ludzi. Od dziecka pisał – wszędzie i na wszystkim. Zeszyty, luźne kartki, notatki powciskane między książki szkolne... Po jego śmierci rodzina odnalazła te zapiski – legendę do mapy jego serca.

Biskup Pawii, abp Corrado Sanguineti, pisząc przedmowę do książki poświęconej Marco, zauważył:

Każde życie, każda osoba ma w sobie coś jedynego i niepowtarzalnego i do tajemnicy obecnej w historii każdego człowieka powinniśmy zbliżać się z poczuciem czci, boso, jak Mojżesz przed płonącym krzewem.

I dodaje, że nie chodzi o analizę, lecz o spotkanie, „bo warto spotkać Marco”.

Marco Gallo

Od „sobotnich imprez” do wyboru Chrystusa

Jak wielu nastolatków, Marco przez pewien czas próbował odnaleźć szczęście tam, gdzie podpowiadał świat: w relacjach, w sobotnich imprezach, w byciu „jak inni”. Sam pisał, że jego równanie szczęścia było proste: przyjaciele, imprezy, dobra zabawa. Ale szybko zorientował się, że to za mało. Że pragnie czegoś większego, bardziej radykalnego.

Przełom przyszedł w ostatnim roku jego życia. 19 marca 2011 roku zapisał słowa, które nie pozostawiały miejsca na kompromis:

Odrzucając fałszywą lub drogę pośrednią: albo Chrystusa się odrzuca, albo staje się On punktem centralnym.

Chwilę później dodał:

Moim ideałem jest Chrystus: Jego prawdziwość wciąż mi się objawia.

„Teraz mogę cię kochać”

Ta decyzja zaczęła zmieniać wszystko – także jego relacje. Jednego wieczoru Marco nalegał, by cała rodzina obejrzała film o św. Franciszku. Patrzył na siostrę Franceskę – jak wspomina – tak, „jakby ofiarowywał jej cały świat”. Gdy film się skończył, usiadł bardzo blisko niej, wyraźnie zdenerwowany, i w końcu powiedział:

Fra, ja się zmieniłem, jestem inny, teraz mogę cię kochać. Ty jesteś moją siostrą.

Wiara Marco nie była zbiorem praktyk. Była doświadczeniem, które przenikało codzienność, rozmowy, przyjaźnie. Pod koniec życia mówił o Jezusie każdemu, z prostotą i swego rodzaju wewnętrznym przymusem. Nie potrafił milczeć o Tym, kogo odkrył jako odpowiedź na najgłębsze pragnienia.

Gotowość na spotkanie z Panem

Gdy po jego śmierci matka weszła do pokoju, zobaczyła napis na ścianie. Wiedziała, że to charakter pisma Marco. Te słowa stały się dla rodziny i przyjaciół drogowskazem. Pokazywały, gdzie patrzeć – i Kogo szukać.

Podczas pogrzebu ks. Pino Privitera powiedział:

Celem życia jest poznanie Chrystusa. W życiu Marco to się dokonało. (…) W jednej chwili zrealizował wszystko. Był gotowy.

Dla Kościoła, który rozeznaje świętość danej osoby, nagła śmierć utrudnia zbadanie heroiczności cnót. A jednak w historii Marco wielu widzi nie przerwanie drogi, lecz jej wypełnienie. Jak napisze abp Sanguineti, jego śmierć jawi się „nie jako epilog życia, ale jako dopełnienie drogi – prawdziwy dies natalis (dzień narodzin)”.

Historia nadal trwa

Każdego roku setki młodych ludzi pielgrzymują do sanktuarium na górze Montallegro, by modlić się i wspominać Marco. Nie przyciąga ich legenda. Przyciąga prawda o chłopaku, który nie zgodził się na połowiczne życie. Który uwierzył, że prawdziwe życie nie kryje się w „grobowcach” obietnic świata, ale w Kimś, kto żyje.

Źródło: eldebate.com, nieaktywna włoska edycja Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.