separateurCreated with Sketch.

Sprzedana jak towar. Dziś mówi: „Jestem wolna”

De la traite sexuelle à la liberté : le parcours victorieux d'Amy

Née à Edo, au Nigeria, Amy a été trompée par une femme qui l'a forcée à se prostituer en Europe. Elle a réussi à s'en sortir grâce à l'association Aux captifs, la libération.

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Anna Ashkova - publikacja 16.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Zmuszana do prostytucji, zastraszana. Amy przeszła przez piekło handlu ludźmi. Dziś opowiada Aletei, jak odzyskała godność i nadzieję.

To nie było łatwe: uciec z ulicy, z prostytucji, z całej tej sieci… Potrzeba było czasu, zaufania, ostrożności, a czasem i ryzyka. Ale przede wszystkim woli, by się wyrwać – mówi dziś Amy. Dziś ma plany i marzenia. Jednak droga do wolności była długa i naznaczona cierpieniem. Amy urodziła się w stanie Edo w Nigerii. Jej dzieciństwo naznaczone było biedą i dramatem – była wykorzystywana seksualnie przez własnego ojca. Nigdy nikomu o tym nie powiedziała.

W 2016 r., gdy uczyła się zawodu piekarza, poznała kobietę, która obiecała jej nowe życie. Włochy, praca w dużej piekarni, znajomości „z ważnymi ludźmi”. – Byłam pracowita, zdolna, młoda. Mówiła, że mam talent i urodę, że mogę wiele osiągnąć – wspomina. Wszystko brzmiało wiarygodnie. Zgodziła się wyjechać.

35.000 euro i przeprawa przez piekło

Marzenie zamieniło się w koszmar jeszcze przed dotarciem do Europy. Okazało się, że koszt podróży wynosi 35.000 euro. Amy zobowiązała się odpracować tę kwotę po przyjeździe. Musiała złożyć przysięgę podczas tradycyjnego rytuału juju.

– Wtedy ta suma nic dla mnie nie znaczyła. Myślałam, że w Europie pieniądze mają inną wartość. Obiecałam posłuszeństwo i spłatę długu. Powiedziano mi, że jeśli złamię obietnicę, ucierpi moja rodzina.

Przez sześć miesięcy w Libii była zmuszana do prostytucji. Potem łodzią została przerzucona do Włoch. – To cud, że nie utonęłam – mówi.  – A kiedy myślałam, że najgorsze mam już za sobą, ta sama kobieta powiedziała mi, że pieniądze z prostytucji w Libii nie zaliczają się na poczet podróży… i nie mają nic wspólnego z ustaloną na początku kwotą… Że będę musiała dalej płacić.

Pilnowana i zastraszana nie miała innego wyjścia, jak tylko kontynuować prostytucję. W 2017 r. trafiła do Francji. Na ulicach Paryża doświadczała kradzieży, przemocy i manipulacji. Bała się iść na policję. Nie znała języka. Była sama.

– Nie mogłam nawet pójść na policję. Bałam się, że zostanę aresztowana albo odesłana do swojego kraju – wyznaje. Bez znajomości języka francuskiego i w sytuacji skrajnej podatności na zranienie czuła się samotna.

De la traite sexuelle à la liberté : le parcours victorieux d'Amy
Urodzona w Edo w Nigerii Amy została oszukana przez kobietę, która zmusiła ją do prostytucji w Europie. Udało jej się uciec dzięki Aux captifs, la libération.

Wyciągnięta dłoń i przywrócona godność

Przełom przyszedł wraz ze spotkaniem ze stowarzyszeniem Aux captifs, la libération, założonym w 1981 r. przez ojca Patricka Girosa. Organizacja wspiera osoby w skrajnej biedzie i kobiety uwikłane w prostytucję.

– Powiedzieli mi, że wszystko może się ułożyć, że mogę odzyskać normalne życie. Nie oceniali mnie, gdy mówiłam, że sprzedaję ciało, by zapłacić za jedzenie i rachunki. Dali mi poczucie, że mogę być chroniona – opowiada.

Zaczęło się od lekcji francuskiego i warsztatów komputerowych. Potem kurs szycia, wspólne wyjścia, wyjazd do Mont-Saint-Michel. Równolegle pomoc prawna i administracyjna, rozmowy, budowanie planów zawodowych.

– Dla sutenerów kobiety są portfelem. U nas odzyskują świadomość swojej godności – mówi Céline Weymann, dyrektor operacyjna programu ds. prostytucji i handlu ludźmi w stowarzyszeniu.

Artykuł pochodzi z francuskiej edycji Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.