separateurCreated with Sketch.

Dlaczego pręgowane koty mają na czole literę „M”?

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 17.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
W Dniu Kota przypominamy historię, która rozgrywa się w betlejemskiej stajence. Mały Jezus drży z zimna, a Maryja robi wszystko, by Go ogrzać. I wtedy dzieje się coś, czego nie ma w Ewangelii, ale co od średniowiecza opowiadają sobie chrześcijanie.

Mały, szarobury bohater z Betlejem

W stajence było zimno. Dzieciątko płakało, a Maryja próbowała je otulić tym, co miała pod ręką. Według starej ludowej opowieści właśnie wtedy do żłóbka podszedł zwykły, pręgowany kot. Wskoczył, ułożył się przy Jezusie i ogrzał Go swoim futerkiem. A potem zaczął mruczeć, aż Dzieciątko zasnęło.

Maryja miała pogłaskać kota po czole. I wtedy na jego futrze pojawiła się litera „M”. Znak wdzięczności. Błogosławieństwo. Obietnica, że odtąd wszystkie pręgowane koty będą nosić ten ślad, w nagrodę za dobre serce okazane Świętej Rodzinie.

Tak narodziły się „maryjne koty”. Legenda o literze „M” na czole kotów tabby krąży w chrześcijańskiej kulturze od wieków. Pojawia się w opowieściach ludowych, w bajkach, czasem nawet w sztuce sakralnej, gdzie przy Maryi czuwa cichy, czujny kot.

A może to tylko genetyka?

Oczywiście biolog powie spokojnie: wzór przypominający literę „M” to efekt genu tabby i innych genów odpowiedzialnych za pręgi, cętki czy wiry na futrze. To umaszczenie najbliższe dzikim przodkom kotów nubijskich, obecne u większości kotów pręgowanych – niezależnie od rasy. Jaśniejsze obramówki oczu i uszu tworzą naturalny kamuflaż.

I to wszystko prawda. Ale czy naprawdę musimy wybierać między genetyką a legendą? Czasem pozwalamy sobie wierzyć w opowieść, bo jest piękna. Bo mówi coś o świecie, w którym nawet małe stworzenie może stać się nośnikiem dobra.

Kot z nozdrzy lwa

Koty mają w ludzkiej wyobraźni więcej ról niż tylko tę betlejemską. Jedna z okołobiblijnych legend mówi, że na Arce Noego myszy zaczęły niszczyć zapasy. Noe modlił się o pomoc. Wtedy z nozdrzy śpiącego lwa – albo z jego kichnięcia – powstał kot, który natychmiast rozprawił się z gryzoniami.

Opowieść podkreśla coś bardzo prostego: Boża opatrzność działa czasem w sposób zaskakujący.

Kocia armia św. Heleny

W IV w., gdy Cypr nawiedziła plaga jadowitych węży, św. Helena – matka cesarza Konstantyna – miała sprowadzić na wyspę statkami setki kotów z Egiptu i Palestyny. Zwierzęta rozmnożyły się i zaczęły tępić gady, chroniąc mieszkańców. Do dziś klasztor św. Mikołaja na Akrotiri kojarzony jest z „kocią armią”.

Święci i ich mruczący towarzysze

Koty były ważne też dla innych świętych. Św. Gertruda z Nivelles, benedyktyńska opatka z VII w., walczyła z plagą myszy niszczących zbiory. Tu także koty odegrały kluczową rolę i ocaliły klasztor przed śmiercią głodową. W ikonografii Św. Gertrudzie często towarzysz koty, i stała się ich nieoficjalną patronką.

Także pustelnica Julianna z Norwich miała wedle podań ludowych  kota jako jedynego towarzysza w celi przy kościele św. Juliana. Wchodził do niej przez małe okienko.

Z kolei dominikanin św. Marcin de Porres opiekował się bezdomnymi zwierzętami i – jak głosi tradycja – potrafił modlitwą nakłonić myszy do opuszczenia klasztoru. Bywa przedstawiany z kotem, psem i ptakami u stóp.

Dlaczego te historie wciąż żyją?

Koty mają niezwykłą zdolność zdobywania ludzkiej przychylności. Badania pokazują, że ich mruczenie wykształciło się z czasem, jako odpowiedź na życie z ludźmi i ma częstotliwość zbliżoną do gaworzenia niemowląt. Dlatego przemawiają do naszego instynktu opiekuńczego. Koty potrafią nawiązać bliską więź ze swoimi opiekunami i wysyłają sygnały świadczące o przywiązaniu. A choć większość kotów nie spełnia już roli domowego tępiciela gryzoni są nadal naszymi towarzyszami.

W dzień kota 17 lutego wielu z nas pogłaszcze swojego pupila po czole. Może nawet przyjrzy się, czy nie ma tam delikatnego „M”. Współcześnie koty mogą nas uczyć, że czasem wystarczy ciepła obecność i czułe przytulenie, by  kogoś pocieszyć i dodać otuchy.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.