20 lutego, w 1. piątek Wielkiego Postu odbędzie się w całej Polsce Dzień modltiwy i solidarności z osobami skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym. Więcej na ten temat na stronie www.wspolnotazezranionymi.pl.
Duszpasterz osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym
Aleteia: Kiedy spotkał ksiądz po raz piewrszy osoby skrzywdzone i jakie wywarło to na Księdzu wrażenie?
Ks. Sebastian Łagódka*: Pierwszy kontakt z osobą skrzywdzoną miałem w 2001 r., na początku mojej drogi kapłańskiej, kiedy ten temat był mi zupełnie obcy i nie miałem pojęcia, jak z taką osobą rozmawiać. Pierwszą reakcją było niedowierzanie, ponieważ miałem wyidealizowany obraz kapłaństwa (kobieta opowiedziała mi podczas rozmowy telefonicznej, że była wykorzystana przez księdza). Niewiele pamiętam z tamtego czasu, ale popełniłem wiele błędów w tej rozmowie, ponieważ wspomniana kobieta zerwała ze mną kontakt. Dziś zdecydowanie inaczej bym poprowadził tę rozmowę.
Dlaczego został ksiądz duszpasterzem osób skrzywdzonych?
O objęcie posługi duszpasterza osób skrzywdzonych poprosił mnie mój przyjaciel, który przez kilka lat był jedyną osobą zaangażowaną w system ochrony w diecezji. Rozmawialiśmy na ten temat i stwierdził, że z jednej strony jest taki wymóg i potrzeba, a z drugiej nadaję się do tego (znamy się od wielu lat, a ja mu ufam).
Co ksiądz dla nich robi?
Przede wszystkim jestem do dyspozycji. Dalej, szkolę się regularnie, żeby podnosić kompetencje. Dużo się za nich modlę i staram zachować głęboką empatię, w związku z tym, co ich spotkało.
Owoców nie widać
Dlaczego osoby skrzywdzone w Kościele, przychodzą do człowieka Kościoła po pomoc?
Tak do końca, to nie wiem. Myślę, że odpowiedź jest złożona. Z tego co zauważyłem, przychodzą po taką pomoc tylko ci, którzy przed krzywdą byli związani z Kościołem, a to traumatyczne doświadczenie nie zniszczyło ich więzi z tą wspólnotą, choć bardzo zraniło. Pomimo krzywdy nadal chcą w tej wspólnocie być, a także czynić ją bezpieczniejszą.
Czy widzi ksiądz owoce i sens tej posługi?
Owoców nie widzę, ale nie muszę. Natomiast co do sensu jestem głęboko przekonany, że jest ona potrzebna.
Za dużo o skrzywdzonych?
Czy mówimy o zranionych za dużo? Czy nie powinniśmy kłaść nacisk na dobro, które dzieje się w Kościele?
Ani przez moment nie miałem poczucia, że mówimy za dużo o zranionych. Wręcz przeciwnie, słysząc o nowych przypadkach wykorzystania oraz patrząc na młody wiek i staż księży (mówię o wspólnocie Kościoła, bo ciągle mało wiemy o wykorzystaniu w innych wspólnotach) widzę potrzebę dalszego działania. Po pierwsze chodzi o dobro ludzi skrzywdzonych, tzn. chodzi o to, że uznanie ich krzywdy i wskazanie sprawcy jest bardzo ważne w procesie uzdrawiania. Zresztą zwykła sprawiedliwość i przyzwoitość się tego domagają.
Po drugie, mówienie o tych osobach i ich krzywdzie ma również działanie prewencyjne i uwrażliwiające na problem. Co do kładzenia nacisku na dobro, nie stawiałbym tych dwóch spraw w takiej relacji. Jeśli w kościele mamy iść drogą prawdy, która jest koniecznym warunkiem wolności i dojrzałości, trzeba trzymać się tej prawdy w każdych okolicznościach – dobrych i chwalebnych oraz złych i bolesnych.
Co zrobić, gdy ktoś atakuje Kościół?
Co zrobić, gdy w naszym otoczeniu spotkamy osobę, która atakuje Kościół w kontekście przestępstwa seksualnych?
Pozwolić jej na wyrzucenie słusznego gniewu. Jeśli jest możliwość, dać przestrzeń do rozmowy. Na pewno nie okopywać się za barykadą argumentów, że gdzie indziej jest gorzej – nigdy nie wiemy, czy nie mamy do czynienia z osoba skrzywdzoną lub blisko związaną z taką. Choć zabrzmi to smutno, trzeba wziąć tę odpowiedzialność za zbrodnie innych na własne barki, przynajmniej w tej emocjonalnej sytuacji. Jako ludzie wierzący, żyjący w przyjaźni z Chrystusem, zanośmy ten krzyk, ból i sprzeciw na rozmowę z Mistrzem, który może nam podpowiedzieć, co z tym zrobić i jak to znieść.
* prezbiter diecezji kaliskiej od 2000 roku. Duszpasterz osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym i ich rodzin. Proboszcz parafii Chrystusa Króla w Marszałkach.











