Zacznijmy od podstaw. Kryzysy są naturalną częścią rozwoju człowieka. Erik Homburger Erikson już w połowie ubiegłego wieku mówił o kryzysach rozwojowych pojawiających się u dorosłych ludzi, związanych np. z odpowiedzią na pytanie o dorobek życia, o umiejętność życia nie tylko w skoncentrowaniu na sobie ale i dla innych. Victor Frankl mówił o konieczności nadawania swojemu życiu sensu nawet w przypadku doświadczenia cierpienia. To wszystko znamy.
Ale czy księża są bardziej narażeni na kryzysy? I tak i nie. Podstawa wyłaniająca się z coraz liczniejszych badań dotyczących tej grupy społecznej pokazuje jasno: ciężaru kryzysu nie da się nieść w pojedynkę. Potrzeba braterstwa, mądrej struktury i Kościoła, który rzeczywiście bierze odpowiedzialność za swoich duszpasterzy.
Gdy powołanie zaczyna ciążyć
Od kilkunastu lat psychologowie i psychiatrzy coraz uważniej przyglądają się kondycji duchownych. W wielu analizach powraca podobny obraz: przeciążenie, chroniczny stres, symptomy wypalenia, depresji i zaburzeń lękowych u coraz większej grupy duchownych.
Księża opisują funkcjonowanie w trybie nieustannej dostępności, w związku z rosnącą liczbą obowiązków przy malejącej liczbie współpracowników, napięciami wewnątrz wspólnoty kościelnej, narastającym antyklerykalizmem społeczeństwa oraz dotkliwą samotnością i opuszczeniem, gdy pojawia się problem.
Przykład? Ksiądz, trzeźwy alkoholik w depresji, który na prośbę odsunięcia od posługi i udania się na leczenie usłyszał od biskupa, że nie ma nikogo na zastępstwo i ma się wziąć w garść. Rezultat? Ucieczka z kapłaństwa.
W takim klimacie dojrzewa kryzys. Najczęściej pojawia się w tzw. połowie życia – około czterdziestego roku życia, gdy pierwszy entuzjazm osłabł, a codzienność przestaje odpowiadać wyobrażeniom z lepszych czasów. Pewnych rzeczy nie da się zrobić. Bo biskup, bo ludzie, bo kliki wewnątrz parafii, próbujące rządzić nią wbrew proboszczowi…
Narasta zmęczenie, pojawia się poczucie pustki, czasem myśli o odejściu. Zdarza się ucieczka w alkohol, pracoholizm, albo podwójne życie, które jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się nie do pomyślenia.
Co naprawdę chroni
Badania oraz doświadczenie duszpasterskie pokazują, że nie chodzi o spektakularne rozwiązania. Największą siłę mają podstawy. Pierwszą z nich jest żywa relacja z Bogiem, pielęgnowana w modlitwie i Eucharystii. Kapłani, którzy nie rezygnują z codziennego stawania przed Panem z prawdą o własnej słabości, lepiej radzą sobie z presją i rozczarowaniem. Modlitwa, adoracja, nie bieganie z fakturami za nierzetelnymi wykonawcami remontu drzwi kościelnych.
Księża, którzy delegują świeckie zadania związane z parafią świeckim pomocnikom radzą sobie lepiej.
Drugim filarem jest dojrzała tożsamość. Ksiądz świadomy swoich ograniczeń, potrafiący rozpoznawać i nazywać emocje, świadom prawideł rozwoju psychologicznego osoby dorosłej rzadziej szuka ucieczki w iluzjach.
Brak formacji psychologicznej, nieumiejętność pracy z gniewem, lękiem czy samotnością istotnie zwiększają ryzyko wypalenia i poważnych zaburzeń.
Znaczenie ma również styl życia. Sen, regularny odpoczynek, ruch fizyczny, pasja nie są luksusem. Bez nich organizm i psychika nie wytrzymują napięcia wieloletniej posługi.
Relacja z biskupem – czynnik często decydujący
W dużych, przekrojowych badaniach dotyczących dobrostanu duchownych powraca jeden wątek, który bywa pomijany w publicznych dyskusjach: jakość relacji z przełożonym. Zła relacja z biskupem – oparta na braku zaufania, poczuciu niesprawiedliwości czy doświadczeniu upokorzenia – należy do najsilniejszych czynników sprzyjających kryzysowi.
Tam, gdzie ksiądz ma poczucie, że jego głos się liczy, że może rozmawiać o trudnościach bez lęku przed karą czy etykietą „problematycznego”, poziom stresu znacząco spada. Natomiast doświadczenie osamotnienia wobec decyzji przełożonych i brak ochrony w sytuacjach konfliktowych potęgują bezradność. Nie mówiąc już o ekstremalnych sytuacjach, gdy "problematyczny" ksiądz zostaje celowo za karę zesłany na szczególnie trudną parafię.
Wspólnota ma znaczenie. Zakonnicy radzą sobie lepiej
Porównawcze analizy pokazują również różnicę między duchownymi diecezjalnymi a zakonnikami. Ci drudzy, dzięki codziennemu życiu we wspólnocie, wyraźnie lepiej radzą sobie z kryzysami. Stała obecność współbraci, wspólna modlitwa i rozmowa zmniejszają ryzyko izolacji.
Ksiądz diecezjalny często mieszka i pracuje samotnie. Jeśli nie ma realnego wsparcia innych ludzi, łatwo zostaje ze swoimi zmaganiami bez świadków. Właśnie dlatego regularne spotkania w małych grupach, relacje braterstwa i odpowiedzialności okazują się jednym z najskuteczniejszych czynników ochronnych.
Głód bliskości i ryzykowne „leczenie” bólu
W czasie kryzysu szczególnie silne staje się pragnienie bycia zauważonym i przyjętym. Jeżeli brakuje zdrowego, męskiego wsparcia, ciężar samotności bywa przenoszony na jedną, wyjątkową relację z kobietą.
Taka "pseudobezpieczna" więź może doraźnie działać jak środek przeciwbólowy. Przynosi ulgę, daje poczucie wyjątkowości. Nie rozwiązuje jednak zasadniczych napięć związanych z tożsamością i sposobem przeżywania powołania. Gdy przekracza granice, prowadzi do konfliktu sumienia, kłamstw, cudzołóstwa i dalszego pogłębienia kryzysu. Rani także kobietę, wciągniętą w niemoralną sytuację. (Bywa, że przeżywaną przez księdza w kryzysie jako "wolę Bożą i wyraźny Boży znak", co jeszcze bardziej rani tę relację).
Problem pogłębia też skracanie dystansu przez samych świeckich, często zupełnie nieświadomych problemu. To nawet dla niektórych może być miłe, czy nawet nobilitujące – być z księdzem na "ty", jednak to tykanie sprzyja przekraczaniu granic, szczególnie w relacjach z kobietami.
Ksiądz to nie zawód, który można zmienić
W kulturze, w której niemal wszystko można zmienić, pokusa potraktowania kapłaństwa jak kolejnej profesji jest silna. Tymczasem święcenia pozostawiają niezatarty znak.
Decyzje o odejściu zapadają często w stanie skrajnego wyczerpania czy depresji, gdy perspektywa jest zawężona, a ocena konsekwencji utrudniona. To zwykle sygnał, że system wsparcia zawiódł.
Dojrzałość oznacza coś innego: gotowość, by nazwać kryzys, przyjąć pomoc, podjąć terapię, skorzystać z czasu odpoczynku, zmiany zakresu posługi. Kryzys można przepracować dojrzalej, jeśli człowiek nie zostaje z nim sam.
Odpowiedzialność całej wspólnoty
Kondycja kapłanów nie jest wyłącznie ich prywatną sprawą. Dotyczy całego Kościoła. Wiernych, którzy modlą się za swoich duszpasterzy i potrafią stanąć po ich stronie. Współbraci, którzy reagują, gdy widzą narastające zmęczenie. Przełożonych, którzy budują realne, a nie deklaratywne struktury wsparcia.
Kryzys może stać się początkiem uzdrowienia. Pod warunkiem, że usłyszymy go jako wołanie o bardziej ludzkie przeżywanie kapłaństwa – w braterstwie, odpowiedzialności i prawdzie.
Najważniejsza bibliografia:
Ruiz-Prada, M., Fernández-Salinero, S., García-Ael, C., & Topa, G. (2021). Occupational Stress and Catholic Priests: A Scoping Review of the Literature. Journal of religion and health, 60(6), 3807–3870. https://doi.org/10.1007/s10943-021-01352-0
Picornell-Gallar, D., & González-Fraile, E. (2024). Burnout Syndrome Among Catholic Clergy: A Systematic Review. Journal of religion and health, 63(3), 1830–1848. https://doi.org/10.1007/s10943-023-01883-8
Molina-Moore, T. (2024). Social support as a moderator of the relationship between stress and burnout among Catholic priests (Doctoral dissertation, Walden University). Walden University ScholarWorks
Kalita, K., Leszczak, J., Czenczek-Lewandowska, E., & Mazur, A. (2023). Assessment of Health Behaviours and Satisfaction with Life among Catholic Priests in Poland. Journal of religion and health, 62(3), 1676–1694. https://doi.org/10.1007/s10943-023-01736-4
Vaidyanathan, B., Jacobi, C., Kelly, C. R., White, S., & Perla, S. (2022). Well-being, trust, and policy in a time of crisis: Highlights from the National Study of Catholic Priests. The Catholic Project, The Catholic University of America.










