Zapraszamy na pierwszą wielkopostną Drogę Krzyżową, w której będzie nam towarzyszyć patron Aletei na 2026 r. – św. Alfons Maria de Liguori.
Podążać drogą świętości
Droga krzyżowa z myślami św. Alfonsa Liguoriego
Jest prawdą wiary, że Chrystus cierpiał, umarł i wydał samego siebie za nas. Któż mógłby pomyśleć, że Syn Boży, aby okazać nam miłość, jaką żywi ku nam, zechciał umrzeć z bólu rozpięty na drzewie krzyża. Czyż może być większy nadmiar miłości? Jest to temat do rozmyślań na całą wieczność: Bóg umarł dla naszej miłości.
Chcemy zatem, Panie Jezu Chryste, rozważać Twoją miłość do nas i iść razem z Tobą Twoją i naszą drogą krzyżową.
Jezus ukrzyżowany jest szczególnego rodzaju księgą. Jeśli będzie przez nas często czytana, nauczy nas z jednej strony lękać się grzechu, a z drugiej rozpali miłością ku Bogu.
I.Jezus skazany na śmierć
Jezus został niewinnie skazany na śmierć krzyżową. Wcześniej i później skazywano i nadal się skazuje – czasami w majestacie prawa i bez niczyjego sprzeciwu – tysiące niewinnych ludzi. Skazuje się, oskarża, mówi kłamstwa, pomawia, plotkuje… Czynią tak ludzie, którzy zatracili wrażliwość sumienia. Czym jest sumienie?
[To] Głos, dzięki któremu dostrzegamy tu i teraz, że coś należy czynić, bo jest dobre, lub czegoś należy unikać, ponieważ jest złe.
Łatwo oskarżać Piłata, faryzeuszy czy innych ludzi. Jakże łatwo widzieć tylko cudze zniekształcone sumienia. A jakie jest moje sumienie? Ile razy miałem wątpliwości, a jednak postępowałem wbrew niemu?
Potrzebne jest sumienie odpowiedzialne i dojrzałe, uczciwe i otwarte na prawdę i dobro, gotowe stopniowo przylgnąć do tego, co poznaje.
Jeśli znajdę się w wątpliwej sytuacji, muszę, jak podpowiada św. Alfons, „zasięgnąć rady ludzi mądrych, a gdy to będzie niemożliwe, należy wybrać mniejsze zło”.
Panie Jezu, dopomóż mi, bym zawsze słyszał w sercu Twój głos, który mi podpowiada, co jest dobre, a co złe. Daj mi moc wybierać dobro, a odrzucać zło.
II.Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Jezus podejmuje krzyżową mękę za każdego z nas. Czy musiał to uczynić, tak bardzo cierpiąc?
Jezus mógł wprawdzie wysłużyć nam zbawienie bez cierpienia, wiodąc na ziemi życie słodkie i przyjemne. Lecz stało się inaczej, jak mówi św. Paweł: „On zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż” (Hbr 12, 2). Wyrzekł się bogactw, przyjemności, ziemskich zaszczytów, wybierając życie ubogie i śmierć pełną bólu i zniewag. Dlaczego? Czy nie wystarczyła Mu zwykła modlitwa do wyproszenia u Ojca Przedwiecznego przebaczenia dla człowieka, która mając wartość nieskończoną, wystarczyłaby do zbawienia świata? Dlaczego zechciał wybrać tyle męczarni wraz z okrutną śmiercią? Po co taka zapłata za odkupienie człowieka? Owszem, wystarczyłaby wprawdzie jedna modlitwa Jezusa, byśmy zostali odkupieni, ale nie wystarczyła, aby ukazać nam miłość, jaką ten Bóg nam przynosi; to, co wystarczyło dla odkupienia, nie wystarczyło dla miłości.
Mogłeś, Jezu, nie cierpieć za nas, a jednak to zrobiłeś. Wziąłeś krzyż na swoje ramiona i chcesz, bym ja uczynił to samo.
Jezu, dopomóż mi dźwigać mój codzienny krzyż ze względu na Twoją miłość do mnie.
III.Pierwszy upadek Jezusa
Upadki zdarzają się każdemu z nas. Nawet Chrystus upadł, dźwigając krzyż. Co powinienem zrobić, kiedy upadnę pod ciężarem mego krzyża?
Tym, co najbardziej rozpalało św. Pawła do miłowania Jezusa, była myśl, że Chrystus zechciał ponieść śmierć nie tylko za wszystkich ludzi, ale za niego w szczególności. Chrystus mnie umiłował – mówi – i za mnie ofiarował samego siebie na śmierć. Podobnie winien mówić każdy z nas, ponieważ Bóg miłuje każdego z nas, jak miłuje cały świat.
Czy może być tak, że Bóg mnie miłuje, a ja nie chcę powstać z moich upadków? Będę chciał i będę miał siłę podnosić się z grzechów, gdy będę się regularnie modlił.
Bóg nie odmawia łaski tym, którzy robią, co jest w ich mocy. Jeżeli człowiek modli się, używa należycie łaski zwyczajnej, za pomocą której może już dokonywać rzeczy łatwiejszych, a Bóg za to nie odmawia mu łaski skutecznej do dokonania rzeczy trudniejszych. Przyswajajcie sobie zwyczaj rozmawiania sam na sam z Bogiem, poufale, z zaufaniem, jak z waszym przyjacielem, najdroższym, jakiego posiadacie, i który was najbardziej miłuje.
Jezu, pomagaj mi, bym codziennie i dobrze się modlił.
IV.Jezus spotyka swoją Matkę
Maryja jest zawsze blisko cierpiącego i potrzebującego człowieka. Jest blisko ludzi niosących swój codzienny krzyż. Nigdy więc nie jesteśmy sami.
Któż wypowie, jak wielką powinniśmy być przejęci wdzięcznością Bogu za to, że dał nam w Maryi Pośredniczkę, która może nam wyjednywać swoją potężną prośbą wszystkie łaski, jakich pragniemy.
Jakich łask pragnę, by Maryja wyprosiła mi u Boga? Matko Najświętsza, wyproś mi, bym godnie i wytrwale niósł swój krzyż, jakikolwiek by on był, oraz bym nigdy nie zwątpił w Twoją pomoc i orędownictwo.
Pośredniczka nasza jest równie potężna, jak miłosierna, nie odrzuci nikogo, kto się do Niej ucieka. Oczy Maryi zwrócone tak samo na sprawiedliwych, jak i grzeszników – pierwszych Maryja wspomaga, by nie upadli, a drugich podnosi i chroni od powtórnego upadku.
V. Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi
Jak mogę Ci pomóc nieść krzyż, mój cierpiący Jezu? Szymon Cyrenejczyk został do tego przymuszony. Dopiero później odkrył jako łaskę to, że mógł razem z Tobą dźwigać ten ciężar. Czyż to nie dziwne, że czasami człowiek dopiero przymuszony przez Ciebie, Boże, do jakiejś czynności, przekonuje się, że właśnie to służy jego dobru?
Kto się nie przymusi, ten się nie zbawi.
Szymon dostał od Ciebie szansę uczynienia dobra i jej nie zmarnował. Dobrze wykorzystał dany mu czas.
Nie ma nic krótszego od czasu, a jednocześnie nic cenniejszego. Troskliwie więc pilnuj czasu, który jest największym darem, jakiego Bóg może udzielić żyjącemu człowiekowi. Czas jest skarbem, który znajduje się jedynie w teraźniejszym życiu.
Jakże cenną jest chwila czasu, której nam Bóg udziela, nie po to, by ją tracić, a jeszcze mniej, by grzeszyć. Dana jest nam po to, by dobrze czynić i osiągnąć zbawienie.
Panie Jezu, nie dozwól mi marnować czasu, który jest Twoim darem dla mnie do czynienia dobra.
VI.Weronika ociera twarz Jezusowi
Dlaczego Weronika otarła Jezusowi skrwawioną twarz? Można by dać wiele odpowiedzi na to pytanie: była odważna, nie myślała o sobie, żal jej było umęczonego Jezusa, a może umiała w cierpiącym Skazańcu dostrzec Kogoś więcej?
Czysta miłość niszczy wszystko, co nie jest Bogiem, aby wszystko w siebie przemienić; cokolwiek bowiem czyni się dla Boga, jest Jego miłowaniem.
Czasami patrzę na ludzi cierpiących, znużonych życiem, dźwigających swój codzienny krzyż. Mijam ich, uspakajając się, że nie wiem, jak im pomóc.
Błąd tkwi w tym, że niektórzy chcieliby stać się świętymi, ale na swój sposób. Pragną kochać Jezusa, ale według własnego upodobania, nie rezygnując ze swych rozrywek, łakomstwa, próżności w ubieraniu się. Pan Bóg do nich nie przemawia, ponieważ widzi, że nie zdają się na Jego słowa.
Panie Jezu, pomóż mi dostrzegać wokół siebie ludzi potrzebujących mojej pomocy.
VII.Jezus po raz drugi upada
Nie jest łatwe życie chrześcijańskie, kiedy chce się być wiernym wymaganiom Ewangelii. Nie jest łatwo ustrzec się grzechu, nie upaść.
Co czyni ten, kto grzeszy? Znieważa Boga, przedkładając nad Niego uczucie pychy, wybuchy gniewu, jakieś marne zadowolenie. Znieważa się Boga tak dobrego.
Jezu, tyle razy mogłem uniknąć grzechu, pokonać pokusę, wybrać dobrze w trudnej sytuacji!
Gdy ktoś jest kuszony do grzechu, słyszy głos Pana Boga i zastanawia się: czy zgodzić się na grzech, czy go jednak nie popełnić. Wówczas, że tak powiemy, bierze wagę w swoje ręce i waży, aby zobaczyć, co jest więcej warte: czy łaska Boża, czy też pofolgowanie grzechowi, przyjemności czy załatwienie jakiejś sprawy. Gdy zaś potem przyzwala na pokusę, co czyni wówczas? Mówi wtedy, że większą wartość ma ta nędzna przyjemnostka niż łaska Boża.
Panie Jezu, dopomóż mi nie ulegać pokusom i zawsze trwać w Twojej miłości.
VIII.Jezus pociesza płaczące niewiasty
Żal było przygodnym jerozolimskim niewiastom cierpiącego Jezusa. W żaden sposób bezpośrednio Mu nie pomogły, tylko płaczem wyrażały swoje współczucie. Na pewno miały jednak czystą intencję przyjścia Mu z pomocą, gdyby to było możliwe.
Czystość intencji polega na czynieniu wszystkiego tylko dla przypodobania się Bogu. Wiadomo zaś, że od dobrej albo złej intencji każdy uczynek nabiera wartości przed Panem. Czynności święte same w sobie, jeśli nie są wykonywane dla Boga, wkładane są – jak mówi prorok Aggeusz – w dziurawy worek, to znaczy wszystkie idą na marne i nic z nich nie pozostaje. Natomiast wszystko, co jest spełnione dla Boga, choćby była to rzecz drobna, posiada o wiele większą wartość niż wiele innych spraw, które były wykonywane bez czystej intencji.
Panie Jezu, pomóż mi być szczerym, autentycznym, prostolinijnym w mowie i czynie, przed ludźmi, przed sobą samym i wobec Ciebie.
IX.Jezus po raz trzeci upada
Upadasz, Jezu, bo brakuje Ci już sił. A jednak jeszcze raz powstałeś, by donieść krzyż na miejsce swojej męki.
Również ja wiele razy upadałem, a wcale nie musiało tak się stać. Ty, Boże, zawsze byłeś gotowy mi pomagać, ja jednak nie zawsze słuchałem Twoich rad, w jaki sposób uniknąć popełnienia grzechu.
Pierwszą rzeczą, jaką winniśmy czynić, aby się zbawić, jest oddalenie się od złych okazji i złych towarzyszy. Do tego potrzebna jest moc i zdecydowanie w przezwyciężaniu ludzkich względów. Jest rzeczą pewną, że gdyby ludzie zwrócili uwagę na unikanie okazji do grzechu, uniknęliby większości grzechów. Szatan mało zyskuje bez okazji, gdy jednak człowiek wchodzi w dobrowolną okazję, zwłaszcza w dziedzinie przyjemności zmysłowych, jest jakby w sieci, która ciągnie go do grzechu, a równocześnie zaślepia umysł, tak że człowiek popełnia zło, prawie nie wiedząc, co czyni.
Panie Jezu, czy rzeczywiście mogę mniej i rzadziej upadać pod ciężarem moich grzechów?
Bóg nie pozbawia nas pomocy, której potrzebujemy, by nie upaść.
Panie Jezu, dopomóż mi oddalać wszelkie okazje do popełnienia grzechu.
X.Jezus z szat obnażony
Chrystus stoi odarty z szat, musi przeżywać pogardę tych, którzy wystawiają Jego ciało na publiczne pośmiewisko.
Nasz Bóg chce, aby tylko On był przez nas adorowany i kochany, dlatego że zasługuje na to i że nas kocha. On bowiem, miłując nas, pragnie całej naszej miłości.
Kiedy przed naszymi oczami pojawia się jakieś ziemskie dobro, chcąc zdobyć naszą miłość, bądźmy gotowi, aby Mu powiedzieć: Mój Jezu, z miłości ku Tobie zostawiam wszystko. Ty jesteś moją jedyną miłością i Ty jedynie mi wystarczasz.
Tak chcę mówić do Ciebie, Jezu, zwłaszcza kiedy cierpisz z powodu braku mojej miłości, kiedy nie troszczę się o czystość moich myśli i czynów.
Dopomóż mi, Jezu, jeszcze bardziej Ciebie kochać, ponieważ wiem, że „cała nasza świętość i doskonałość polega na miłowaniu Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela i nasze największe Dobro”.
XI.Jezus przybity do krzyża
Jezu przybity do krzyża, już nie możesz uzdrawiać ani czynić cudów. Teraz Twoja ewangelizacja sprowadza się znoszenia cierpienia. Łatwo iść za Tobą, kiedy czynisz cuda ku podziwowi tłumów. A kiedy cierpisz, jesteś bezsilny, prawie wszyscy Cię opuszczają. Czy nie łatwiej mi trwać przy Jezusie uwielbionym niż cierpiącym?
Kto nie pokocha Boga, wpatrując się w Jezusa umarłego na krzyżu, nie pokocha Go nigdy. Kto nie nosi ustawicznie w swym sercu Jezusa ukrzyżowanego, nie wierzę, by mógł dokonać czegoś wielkiego. Umiłujmy więc naszego Jezusa, w którym mamy naszego Zbawiciela, naszego Boga, nasz pokój i nasze wszelkie dobro.
Panie Jezu, daj mi łaskę trwać przy Tobie, kiedy cierpisz w innych ludziach.
XII.Śmierć Jezusa
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…
Jezus umarł na krzyżu. Czy człowiek umarły może kogoś czegoś nauczyć? Czego Jezus nauczył nas z krzyża?
Nauczył nas tam cierpliwości, szczególnie w czasie niemocy; wszak na krzyżu właśnie Jezus znosił z największą cierpliwością udrękę swej nadzwyczaj okrutnej śmierci. Tam swym przykładem nauczył nas prawdziwego posłuszeństwa przykazaniom Bożym, doskonałego zdania się na wolę Bożą, a przede wszystkim nauczył nas, jak należy miłować.
Jezu, już mi pokazałeś, jak bardzo kochasz każdego z nas. Jak więc odpowiem na Twoją miłość, patrząc na Ciebie umarłego na krzyżu?
Bądźmy przekonani, że nie uczynimy Jezusowi nic milszego nad przyjęcie Go w Eucharystii. Nic na świecie nie jest takim dobrodziejstwem, jak Komunia święta. Należy przy tym wiedzieć, że niezależnie od stanu, w którym się żyje, czy wykonywanego zawodu, nic nie może przeszkodzić w częstym przyjmowaniu Komunii świętej.
Panie Jezu, dopomóż mi jak najczęściej przyjmować Cię w Komunii świętej.
XIII. Jezus zdjęty z krzyża
Maryja stoi w milczeniu pod krzyżem Syna, wierna do końca swojemu Fiat.
Zanim Jezus oddał swego ducha Ojcu, powiedział, spoglądając na Matkę i ucznia, św. Jana. Najpierw odezwał się do Maryi: „Oto syn Twój”. Chciał przez to powiedzieć: Oto człowiek, który już się narodził do życia łaski z tej Ofiary, jaką Ty czynisz z mego życia dla niego. Następnie zwrócił się do ucznia: „Oto Matka twoja”. Tymi słowami Maryja została ustanowiona Matką nie tylko św. Jana, lecz także wszystkich ludzi ze względu na miłość, jaką ku nim żywiła.
Maryjo, Jezus umarł, ale nie zostawił mnie samego. Cóż mi wypada uczynić?
Cieszcie się zatem wy, którzy jesteście dziećmi Maryi. Kto kocha tę dobrą Matkę, niech się niczego nie lęka.
Maryjo, pozwól mi być Twoim dzieckiem. Ucz mnie, jak bardziej kochać Boga, jak mocniej ukochać Ciebie i drugiego człowieka, zwłaszcza potrzebującego, cierpiącego czy opuszczonego.
XIVJezus złożony w grobie
Jezus ukończył swoją drogę krzyżową. Cierpiąc, umarł za każdego z nas. A ja? Czy dzielnie dźwigam swój krzyż? Czy wpatruję się w mękę i śmierć mojego Mistrza i Zbawiciela? Czego oczekuje ode mnie Jezus?
Proszę cię, abyś codziennie spoglądał na Jego Mękę, gdyż w niej obejmujesz wszelkie pobudki nadziei życia wiecznego i miłości Boga, w tym też zasadza się całe nasze zbawienie.
Panie Jezu złożony w grobie i zmartwychwstały, pomóż mi tak kroczyć moją drogą na ziemi, abym mógł razem z Tobą zmartwychwstać do nowego życia w niebie.
Zakończenie
Jest prawdą wiary, że nasz Pan „umiłował nas i samego siebie wydał za nas” (Ef 5, 2). Jezus, jednorodzony Syn Boży, Pan świata, skazany na przybicie do drzewa niesławy, umarł z bólu. Dlaczego? Z miłości ku ludziom.
Któż mógłby pomyśleć, że Syn Boży, aby okazać nam swoją miłość, zechciał umrzeć z bólu rozpięty na drzewie? Czyż może być większy nadmiar miłości, jak ten, iż Stwórca umiera z miłości dla swych stworzeń?
Jest to temat do rozmyślań na całą wieczność: Bóg, który umarł dla naszej miłości. Jakże to ważny przedmiot do rozmyślań!
Panie Jezu, kończymy rozważania drogi krzyżowej, ale nie chcemy przestać myśleć o Twojej miłości do każdego z nas i o tym, że pragniesz, abyśmy szli drogą świętości. Dziękujemy Ci za przykład św. Alfonsa Liguoriego, pokornego i mądrego Twojego sługi, który „stając się wszystkim dla wszystkich”, dał nam przykład, jak możemy jeszcze bardziej kochać Ciebie i dla Ciebie stawać się świętymi.
Droga krzyżowa zaczerpnięta z książki „Krzyż umiłować. Drogi krzyżowe ze świętymi redemptorystami”, wyd. Homo Dei.










