separateurCreated with Sketch.

Nie mogła spełnić swoich marzeń zawodowych, ale Bóg pokazał jej prawdziwe powołanie

Izarelly
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Jesús V. Picón - publikacja 27.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
<em>Będąc jeszcze nieletnią, macierzyństwo, rak i osierocenie zmieniły jej przeznaczenie i plany na przyszłość. Musiała wybrać inny kierunek studiów niż zamierzała, ale okazał się on jej powołaniem.</em>

Izarelly Rosillo Pantoja pochodzi ze stolicy stanu Querétaro (Meksyk). Jest absolwentką studiów prawniczych, a jej specjalizacją jest prawo konstytucyjne i konstytucyjna ochrona praw obywatelskich, a także prawo notarialne. Ponadto posiada tytuł magistra administracji publicznej na szczeblu stanowym i miejskim oraz doktorat z prawa. Ale przede wszystkim jest katoliczką.I choć nigdy o tym nie marzyła, dziś wie, że to właśnie jest jej powołaniem.

„Najważniejsza jest dla mnie wiara” – wyznaje. „Bycie katoliczką to najwspanialszy dar, który otrzymałam od rodziców, dziadków i prababci. To wiara mnie uratowała”.

Macierzyństwo, rak i osierocenie

Dzieciństwo Izarelly było pod wieloma względami niezwykłe.

W wieku 15 lat została matką, a jej własna matka zachorowała na raka będąc jeszcze bardzo młoda, co zmusiło ją do poddania się 50 cyklom chemioterapii i 25 cyklom radioterapii. Po wyczerpującym leczeniu choroba mamy sprawiła, że Izarelly i jej troje rodzeństwa zostali sierotami, co z dnia na dzień zmieniło jej plany na przyszłość.

Ten los sprawił, że zaczęła wyrzekać się życia, społeczeństwa i, oczywiście, Boga.

Często chodziłam rozmawiać z Jezusem w Najświętszym Sakramencie i mówiłam: „Nie mogę zostawić mojego syna, moich braci, moje życie nie będzie takie, jakiego pragnę, a jednak chcę kochać wszystko tak jak Ty”.

Dr Izarelly twierdzi, że zawdzięcza to duchowemu przewodnictwu pewnej zakonnicy: „W szóstej klasie szkoły podstawowej miałam nauczycielkę, która była niezwykle radosna i miała złote serce. Dzisiaj rozumiem, że to światło w jej oczach było Duchem Świętym. Uczyłam się w szkole zakonnej, Instituto José Guadalupe Velázquez. Moją nauczycielką była matka María, która zawsze przychodziła na lekcje pełna nadziei i radości”. 

„Kiedy przychodziłam smutna, zmartwiona, matka Maria mówiła mi: «Idź do kaplicy i porozmawiaj z Bogiem». Czuję, że to, co zrobiła dla mnie matka Maria, zasiało w moim sercu ziarno nadziei, odporności i miłości”.

Jakie smutki mogła przeżywać ta dziewczynka? Izarelly odpowiada: 

„Życie z moją matką było pełne przeciwności losu; była samotną kobietą, miała troje dzieci, była rozwiedziona, stygmatyzowana, potępiana i odrzucana przez świat. A ponieważ byłam najstarsza, pociągało to za sobą wyzwania i poświęcenia w domu, od opieki nad młodszym rodzeństwem po uzyskiwanie najlepszych ocen, aby zachować stypendium”.

„Choroba mamy była wielkim ciosem dla moich braciszków, dziadków i mojej duszy”.

Niespełnione marzenia

„Chciałam studiować medycynę, ale kiedy doktorzy zdiagnozowali u mamy śmiertelną chorobę, moje życie legło w gruzach. Płakałam bez końca, wszystko miało się zmienić; miało stać się przeciwieństwem tego, czego pragnęłam, mama miała umrzeć, a ja myślałam tylko o tym, jak oddać za nią swoje życie”.

Izarelly
Izarelli Rosillo wraz z synem.Dzięki uprzejmości Izarelly Rosillo

Jej młodsze rodzeństwo i syn musieli przejść przez bardzo trudne chwile: „Kiedy mama opowiadała mi, że lekarze dali jej surową i okrutną diagnozę, przeżywała żałobę i fizyczne oraz emocjonalne wyczerpanie. Nie wyobrażam sobie bólu związanego ze świadomością, że straci to, co kochała najbardziej”.

Izarelly opowiada, że słyszała, jak mama mówiła jej: „Zostaniesz sierotą wraz ze swoimi braćmi. Nie możesz studiować medycyny, ponieważ nie będzie nikogo, kto opłaci ci studia, ani nikogo, kto zaopiekuje się twoimi braćmi i dzieckiem. Radzę ci studiować prawo”.

Rak i pokusa 

„Moja mama zmarła bardzo młodo, w wieku 38 lat” – opowiada Izarelly – i dlatego „przez długi czas byłam zła na Boga. Już wcześniej byłam buntowniczą nastolatką, ale podczas choroby mojej mamy pogodziłam się z nią; zawarłyśmy pokój i opiekowałam się nią do ostatniej chwili, myłam jej rany, mówiłam jej, że ją kocham i zamknęłam jej oczy”.

„Po śmierci matki ja również zachorowałam na raka, a otchłań społecznej obojętności, niesprawiedliwość w służbie zdrowia i oczywiście samotność wypełniły moje serce zimną beznadziejnością”.

Kiedy lekarze powiedzieli jej, że z powodu choroby nie będzie mogła ponownie zostać matką, pojawiło się poczucie bezsensu i pokusa samobójstwa. „Wtedy poczułam, że to zbyt wiele, że nic nie ma sensu”.

Ale Bóg wykorzystał miłość jej małego synka, aby przyjść z pomocą Izarelly: „Mój syn mówił do mnie dziecięcym językiem, przytulał mnie, kiedy byłam smutna, i przypominał mi, jak bardzo mnie kocha, kiedy chciałam odejść. Powiedziałam sobie: jak mogę go opuścić? Jak to możliwe, że on widzi we mnie całe to światło, którego mi brakuje?  Faktem jest, że nie tylko wyzdrowiałam, ale dziś mam jeszcze dwoje pięknych i wspaniałych dzieci”.

Nieudane próby

Izarelly
Dzięki uprzejmości Izarelly Rosillo

Izarelly podniosła się mimo przeciwności. „Podjęłam pierwszą próbę dostania się na studia prawnicze, chociaż w głębi duszy wiedziałam, że będzie to tylko tymczasowe, ponieważ wciąż powtarzałam sobie, że pewnego dnia zostanę lekarzem”.

Kiedy jej się to nie udało, poszukała czegoś innego. „Ukończyłam kurs przygotowawczy i zdałam egzamin wstępny na wydział filozofii Uniwersytetu Autonomicznego w Querétaro, ale kiedy opublikowano wyniki, mojego numeru nie było na liście.  Czułam się bardzo sfrustrowana”.

Izarelly postanowiła nie poddawać się i zapisać się na prywatną uczelnię.

„Trafiłam do Centro Universitario México, czyli dzisiejszej Universidad Marista, ponieważ zobaczyłam plakat reklamujący studia prawnicze. Umówiłam się na spotkanie z rektorem i powiedziałam mu: „Moja mama zmarła, zostawiła mi dług za czesne moich młodszych braci, nie mam pracy i chcę studiować”. Wtedy uniwersytet przyznał mi stypendium w wysokości 90% kosztów studiów prawniczych”.

“W dodatku rektor dał mi pracę. I to nie wszystko: moja mama miała zaległości w opłatach za naukę w prywatnych szkołach, a ja byłam gotowa je spłacić, ale rektor wysłał do nich pismo z prośbą o odroczenie terminu płatności, mówiąc, że pokryje część czesnego moich braci, a ja drugą część z mojej pensji. To był niesamowity prezent!"

Wszystko to wydarzyło się, gdy Izarelly nie była jeszcze pełnoletnia.

„Poszłam do przygotowawczej szkoły średniej Uniwersytetu Autonomicznego w Querétaro, aby odebrać swoje dokumenty, ale ponieważ byłam niepełnoletnia, miałam 17 lat, wysłano mnie, abym poprosiła o zgodę koordynatora szkoły”.

Koordynatorka, która była dla mnie wielką inspiracją i wsparciem, gdy zachorowała moja mama, zapytała mnie: „Dlaczego nie studiujesz filozofii?”. Odpowiedziałam: „Nie otrzymałam numeru referencyjnego”. Odparła: „Wszyscy, którzy przystąpili do egzaminu, zdali”. Zapoznałyśmy się z wynikami opublikowanymi i okazało się, że mój numer referencyjny był zapisany odwrotnie.

Mimo to nie dostałam się na filozofię, tylko pozostałam na prawie. „Dzisiaj widzę, że było to działanie Opatrzności Bożej, zrozumiałam, że moje życie ma cel”.

Piękne ale niebezpieczne powołanie

Po ukończeniu studiów licencjackich Izarelly kontynuowała naukę na studiach podyplomowych na Uniwersytecie Autonomicznym w Querétaro.

W 2012 roku otrzymała od Boga uzdrowienie wewnętrzne, którego potrzebowała. Wtedy Izarelly wstąpiła do Neokatechumenatu.

Izarelly
Dzięki uprzejmości Izarelly Rosillo

W życiu zawodowym jest obecnie wykładowcą i naukowcem. „To bardzo wymagająca i piękna praca; bycie wykładowcą na uniwersytecie i towarzyszenie młodym ludziom to prawdziwe powołanie”.

„Prowadzę zajęcia, piszę i pomagam najbardziej potrzebującym w uzyskaniu dostępu do lepszej jakości życia. Pracuję z grupami etnicznymi, kobietami, dziećmi, migrantami i osobami żyjącymi w ubóstwie”.

W szczególności stara się pomóc górnikom z Sierra Gorda, co doprowadziło ją do zatrucia rtęcią, tak jak ich. Ale sami mówią: „Wolimy umrzeć przez zatrucie niż z głodu”.

Zaznacza: „Od 20 lat zajmuję się prawem środowiskowym, a od 12 lat pracuję w terenie. Meksyk podpisał traktat, który zobowiązuje kraje do zaprzestania stosowania rtęci od 2032 r.; nastąpi blokada handlowa wszystkich gałęzi przemysłu i działalności, które wykorzystują rtęć w swoich procesach”.

„Querétaro zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem wydobycia rzemieślniczego, więc postanowiłam przekazać to górnikom i towarzyszyć im w procesie przekwalifikowania się zawodowego i znalezienie alternatywnego źródła utrzymania”.

Na koniec dodaje: „Teraz wiem, że Bóg przeznaczył mnie do czegoś innego... do kochania życia, siebie i bliźnich”.

Artykuł jest tłumaczeniem z hiszpańskiego wydania Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.