separateurCreated with Sketch.

Czy Duch Święty działa we wspólnotach religijnych afirmujących homoseksualizm? [wywiad]

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - publikacja 28.02.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Joe Dallas o darach duchowych, zwiedzeniu i niebezpieczeństwie mylenia charyzmatów z aprobatą


„Mój syn chodzi do gejowskiego Kościoła. Mówi, że działają tam dary Ducha Świętego — ludzie się nawracają, są uzdrawiani i doświadczają błogosławieństwa. Czy to może być prawda?” To pytanie, którego wielu chrześcijańskich rodziców obawia się wypowiedzieć na głos. Aleteia rozmawiała z Joe Dallasem, autorem książki „The Gay Gospel? How Pro-Gay Advocates Misread the Bible” („Ewangelia gejowska? Jak pro-gejowska agenda błędnie interpretuje Biblię”), który sam kiedyś żył w tej rzeczywistości.


„Myślałem, że znalazłem idealne rozwiązanie”

Aleteia: Joe, zacznijmy od podstawowego pytania. Co ma myśleć rodzic gdy słyszy: „Duch Święty wyraźnie działa w moim Kościele”?

Joe Dallas: Po pierwsze, czytelnicy powinni wiedzieć, że to pytanie nie jest rzadkie. Jeśli jeszcze go nie usłyszeli, prawdopodobnie wkrótce usłyszą.

Dla mnie to nie jest kwestia teoretyczna. Prawie 50 lat temu, kiedy ujawniłem swoją orientację, znalazłem wspólnotę religijną afirmującą homoseksualizm i uwierzyłem, że to odpowiedź na modlitwę. Byłem narodzonym na nowo chrześcijaninem. Przez lata zmagałem się w ciszy z homoseksualizmem, nawet służąc w duszpasterstwie.

W wieku 23 lat uległem. Mój pierwszy rok po coming-oucie był chaotyczny — rozwiązłość, nadużywanie alkoholu, zamieszanie. Szybko zobaczyłem, jak destrukcyjny był ten styl życia, ale nie byłem gotów wyrzec się homoseksualizmu ani uznać potrzeby nawrócenia w tej sferze.

Wtedy usłyszałem o wspólnocie religijnej, w której mogłem mieć jedno i drugie — być gejem i chrześcijaninem. Kiedy do niej dołączyłem, przestałem pić i sypiać z przypadkowymi partnerami. Czułem się moralnie lepszy. Przyjąłem pro gejowską interpretację Pisma Świętego, mając nadzieję, że uciszę sumienie.

A oto zaskakująca część: w końcu wszedłem do grona duszpasterskiego. Prowadziłem cotygodniowe studia biblijne — nie tylko spotkania o tożsamości, lecz systematyczne wykłady wers po wersie. Podczas nabożeństw modliłem się za chorych. Czasem ludzie opowiadali jak Bóg na te modlitwy odpowiedział. Ewangelizowałem.

Prowadziłem ludzi nas odwiedzających przez „modlitwę grzesznika”. Charyzmaty, które wcześniej praktykowałem, zdawały się nadal działać — mimo że trwaliśmy w poważnym błędzie doktrynalnym i moralnym. A więc tak, pytanie tej matki jest zasadne: czy to może być prawda?

Gdy coś wygląda duchowo, ale nie pochodzi od Boga

Aleteia: Wskazujesz trzy możliwe wyjaśnienia. Pierwsze jest niepokojące — że to, co wydawało się duchowe, mogło mieć źródło demoniczne.

Joe Dallas: Pismo Święte nas na to przygotowuje. W Dziejach Apostolskich 16 niewolnica chodziła za Pawłem i Tymoteuszem, ogłaszając, że są sługami Boga Najwyższego. To, co mówiła, było prawdą. Paweł jednak rozpoznał źródło — była opętana. Prawdziwe słowa, fałszywy duch. Szatan nie musi zaprzeczać każdej prawdzie. Czasem przyłącza prawdę do większego zwiedzenia. Paweł ostrzegał później przed „znakami i zwodniczymi cudami” w 2 Tesaloniczan 2,9. Przestrzegał Galatów, że nawet gdyby anioł z nieba głosił inną ewangelię, należy ją odrzucić. Kiedy rozeznanie jest osłabione przez kompromis moralny, mamy skłonność zakładać, że wszystko, co nadprzyrodzone, musi pochodzić od Boga. To niebezpieczne założenie.

Gdy emocje wydają się przebudzeniem

Aleteia: Drugie wyjaśnienie jest mniej dramatyczne — ale równie otrzeźwiające.

Joe Dallas: Tak. Czasem mylimy intensywność emocji z duchowym darem. W 1980 r. nasz chór odwiedzał gejowskie bary, aby śpiewać i zapraszać ludzi na nabożeństwa. Pewnego wieczoru zaśpiewaliśmy pieśń André Croucha „The Blood Will Never Lose Its Power”. W ciągu kilku minut cały bar śpiewał — z uniesionymi rękami, zamkniętymi oczami, wyraźnie poruszony. Wyszliśmy przekonani, że byliśmy świadkami działania Ducha. Z perspektywy czasu widzę, że to była nostalgia. Wielu z tych mężczyzn dorastało w ewangelikalnych Kościołach. Muzyka uruchomiła wspomnienia i tęsknotę. To było silne. To wydawało się święte. Ale bar pełen nietrzeźwych mężczyzn śpiewających pieśń z dzieciństwa nie był przebudzeniem. Był emocjonalną stymulacją nałożoną na nierozliczone sumienie. Każde potwierdzenie obranej przez nas drogi interpretowaliśmy jako Bożą aprobatę. W rzeczywistości utwierdzaliśmy ludzi w grzechu, zamiast wzywać ich do prawdy.

Joe Dallas z żoną

Najtrudniejsze wyjaśnienie: dary były prawdziwe

Aleteia: Trzecie wyjaśnienie jest chyba najtrudniejsze — że dary mogły rzeczywiście być autentyczne.

Joe Dallas: Wierzę, że często tak właśnie jest. W Liście do Rzymian 11,29 czytamy: „Dary i wezwanie Boże są nieodwołalne”. Greckie słowo oznaczające dary Ducha Świętego to charisma, to samo, którego użyto w 1 Liście do Koryntian 12. 

Boże dary są aktami łaski, a nie nagrodą za dobre zachowanie. To wyjaśnia, jak to możliwe, że kaznodzieje później zdemaskowani z powodu poważnych grzechów seksualnych przez lata głosili z mocą lub doświadczali przejawów darów duchowych. 

Obecność charyzmatu  nie oznacza, że Bóg aprobuje życie człowieka. Spójrzmy na Kościół w Koryncie. Był podzielony, moralnie skompromitowany, tolerował nawet kazirodztwo. Niektórzy bluźnierczo nadużywali Eucharystii.

Paweł nie zaprzeczał, że w tej wspólnocie rzeczywiście działały dary Ducha Świętego. Upominał ich z powodu nadużyć i grzechu, ale nie kwestionował samego faktu, że charyzmaty były obecne i realne. Trwanie w grzechu i posługiwanie darami duchowymi może współistnieć. Nie jest to sytuacja zgodna z Bożym zamysłem — ale jest możliwa. Człowiek może nadal być narzędziem, przez które Bóg działa, a jednocześnie ponosić osobistą odpowiedzialność za swoje życie i swoje wybory.

Czy dotyczy to także innych charyzmatycznych liderów?

Aleteia: Rozszerzmy pytanie. Czy ta zasada może odnosić się także do charyzmatycznych liderów, którzy żyją w poważnym grzechu, a mimo to nadal skutecznie posługują? Do tych, którzy sądzą, że widoczne namaszczenie dowodzi ich świętości lub gwarantuje Bożą przychylność?

Joe Dallas: Zdecydowanie.

To nie ogranicza się do jednej kwestii. Widzieliśmy pastorów, ewangelistów i liderów, którzy funkcjonowali w widocznych darach, żyjąc potajemnie w ciężkim grzechu.

Niektórzy mówią sobie: „Gdyby Bóg był niezadowolony, odebrałby mi dary”. Pismo Święte nigdy tego nie obiecuje.

List św. Jakuba 3,1 ostrzega nauczycieli, że będą surowiej sądzeni. Sam Jezus powiedział, że niektórzy będą twierdzić, iż prorokowali w Jego imię, a usłyszą: „Nigdy was nie znałem”. Sam fakt, że ktoś posiada charyzmat, nie oznacza jeszcze, że naprawdę oddał swoje życie Bogu.

Widoczne przejawy działania — nawet spektakularne — nie są równoznaczne z wewnętrzną przemianą i uświęceniem. Człowiek może nadal posługiwać się Bożymi darami, a jednocześnie prowadzić życie duchowo niespójne, pełne kompromisów czy ukrytego grzechu.

Co z tego wszystkiego wynika dla zatroskanej matki?

Aleteia: Gdy zaniepokojona matka zapyta ponownie — czy jej syn kłamie?

Joe Dallas: Prawdopodobnie nie. Doświadczenia duchowe mogą rzeczywiście mieć miejsce. Ale doświadczenie nie jest dowodem Bożej aprobaty. Boże dary nie są Boskim potwierdzeniem naszego postępowania. Są wyrazem Jego łaski — a czasem Jego cierpliwości.

Jak napisał kiedyś komentator David Guzik, człowiek może zostać dotknięty mocą Boga i mieć niezwykłe doświadczenia, a jednak nie być poddany Bożej mocy w sposób, który przemienia jego życie. To rozróżnienie ma znaczenie. 

Ostatecznym dziełem Ducha Świętego nie jest intensywność emocji ani nawet widoczne dary. Jest nim przekonanie o grzechu, pokuta, posłuszeństwo i przemiana.

Dary mogą pozostać w rękach człowieka trwającego w błędzie. Nigdy jednak nie legitymizują grzechu.

Podsumowując: jeśli ktoś doświadcza tego, co postrzega jako głęboki dar duchowy, lecz używa go, by usprawiedliwiać życie w grzechu — jego dusza i tak będzie zgubiona. 

O rozmówcy:

Joe Dallas jest autorem, mówcą konferencyjnym oraz wyświęconym doradcą duszpasterskim. Kieruje biblijną poradnią dla osób zmagających się z problemami seksualnymi i relacyjnymi oraz ich rodzin. Uzyskał tytuł magistra chrześcijańskiego poradnictwa w Vision University w San Diego (Kalifornia) i jest członkiem American Association of Christian Counselors. Jest autorem książki „The Gay Gospel? How Pro-Gay Advocates Misread the Bible” oraz prowadzi blog Joe Dallas Online.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.