Karolina Koniarska z Bydgoszczy swoją głęboką wiarę zawdzięcza dziadkom i mamie. Wychowywała się wraz ze starszym o dwa lata bratem. Była w piątej klasie, gdy podczas szkolnej wycieczki na Jasną Górę odwiedziła po raz pierwszy mało znane sanktuarium w Gidlach. Figurka Matki Bożej Uzdrowienia Chorych była tak mała, że Karolina nie zauważyłaby Jej w wielkim złoconym ołtarzu, gdyby nie troska nauczycielki, która kilkakrotnie dopytywała, czy wszystkie dzieci ją zobaczyły. Spotkanie z Matką Bożą Gidelską szczególnie wpłynęło na Karolinę. W nocy po powrocie do domu przyśniła jej się Maryja w tej figurce, a następnego dnia, gdy włączyła telewizor, zobaczyła program właśnie o tym wizerunku.
- Troszkę się wtedy wystraszyłam – wspomina z uśmiechem. Jednak wkrótce zrozumiałam, że w ten sposób Maryja dawała znać, że szczególnie się mną opiekuje. Obiecałam sobie, że kiedyś wrócę do tego sanktuarium…

Ty wiesz, jak je pragnę
Lata mijały. Karolina wyszła za mąż, za Kamila, zaszła w ciążę. Niestety wkrótce doświadczyli ogromnego bólu — stracili swoje pierwsze dziecko.
Całą drugą ciążę była na podtrzymaniu. Modliła się codziennie z ufnością: „Maryjo, ja tak bardzo chcę tego dziecka. Ofiaruję Ci je. Jeśli to będzie dziewczynka, a Ty tego chcesz — może zostać siostrą zakonną, jeśli chłopiec — księdzem”. Od znajomych otrzymała modlitwę z Groty Mlecznej w Betlejem, poprzez którą wielu rodziców wyprasza zdrowe potomstwo.
Lilianka urodziła się jako 8-miesięczny wcześniak, z zapaleniem płuc. Dopiero po porodzie lekarze powiedzieli Karolinie, że to była ciąża wysokiego ryzyka i miała zaledwie 30% szans, by ją donosić. Wkrótce okazało się, że krótsza ciążaocaliła życie dziecku.
- Zdiagnozowano u mnie poważny konflikt serologiczny oraz silne zakażenie wewnątrzmaciczne – mówi Karolina Koniarska. – Gdyby wody płodowe nie odeszły, Lilianka zakaziłaby się i umarła w moim brzuchu. Natomiast po porodzie szybko wróciła do zdrowia. To był cud Matki Bożej – dodaje.
Czuli się szczęśliwi. Karolina zajmowała się Lilianką, Kamil pracował i z zaangażowaniem pomagał w opiece. Cieszyła ich każda nowa umiejętność córki. Zaczęli myśleć o kolejnym dziecku. Niestety, nie udało się im zajść w ciążę przez kolejne 3 lata, aż do momentu, gdy poprosili o dziecko w modlitwie, a ciąża z Dominkiem przebiegła modelowo.
- Dzięki temu dotarło do nas, że dzieci są darem od Pana Boga. To On nam je powierzył, byśmy przygotowali je do samodzielnego życia – mówi.

Jeszcze głębsze nawrócenie
Był 2021 r., wspólnie odwiedzili sanktuarium Matki Bożej w Gidlach, która od dzieciństwa stała się dla Karoliny tak ważna. Dzieciom bardzo się tu spodobało. Kilka miesięcy później Karolina uświadomiła sobie, że od tej pielgrzymki jeszcze bardziej przylgnęli do Boga. Kamil rozpoczął formację we wspólnocie Wojowników Maryi. Razem zaczęli się modlić na różańcu i ofiarowali swoje życie Matce Bożej w Zawierzeniu 33. Przystąpili do spowiedzi generalnej.
- Staliśmy się sobie jeszcze bardziej bliscy jako małżonkowie – mówi Karolina. – Wiele godzin spędziliśmy na wzajemnych zwierzeniach, poznając się tak dobrze, jak nigdy dotąd. Widząc, gdzie w naszej relacji popełniłam błąd, dostrzegałam także jak z tego, co trudne Bóg wyprowadzał dobro.
Od tamtej pory nie mieli już „cichych dni”, którymi wcześniej próbowali zatuszować trudne sprawy. Rozmawiają o wszystkim i od razu starają się je rozwiązać.

Guz zniknął
Kolejna próba wiary przyszła w 2022 r. Podczas standardowego USG brzucha lekarz odkrył sporego guza w macicy. Miał 5 na 6 cm. Zaniepokojony, poprosił o konsultację drugiego lekarza, który także zalecił szybką dalszą diagnozę. Karolina była przerażona.
- Od jakiegoś czasu docierało do nas nauczanie kapłanów, że mamy olbrzymią pomoc do wypraszania łask w Sakramencie Małżeństwa – mówi. – I pamiętam, jak podczas jednej z modlitw Kamil zaczął prosić Boga o uzdrowienie mnie na mocy naszego Sakramentu Małżeństwa. Pobłogosławił chore miejsce, a ja stawałam się coraz bardziej spokojna. Wzięli też udział w rekolekcjach ks. Dominika Chmielewskiego „Obudź nadzieję”, które odbywały się akurat w Bydgoszczy.
Karolina była przekonana, że czeka ją operacja, gdy tymczasem podczas szczegółowej diagnozy okazało się, że… guza nie ma, chociaż wyraźnie widać go było na zdjęciach USG, które przyniosła do konsultacji. To był dowód na to, że na mocy Sakramentu Małżeństwa w sposób szczególny można wyprosić uzdrowienie. Zapłakana ze szczęścia dziękowała Bogu za cud.

Ocalone dziecko
W kolejnym roku, wraz z mężem, odmówili po raz pierwszy Nowennę Pompejańską, prosząc o większe mieszkanie lub dom, bo w dwóch niewielkich pokojach było im już zbyt ciasno.
- Coraz częściej pojawiała się też myśl, by zaadoptować dziecko – mówi Karolina. – Prosiliśmy więc w modlitwie, by – jeśli obdarzy nas większym domem – pomógł nam wiernie wypełnić Jego wolę.
Kilka miesięcy później z łatwością znaleźli odpowiedni dom, a sprawy związane z zakupem przebiegały tak sprawnie, że byli tym zadziwieni.
- Widzieliśmy jasno, że to Boże prowadzenie – mówią.
Równocześnie przyszedł termin rezonansu kręgosłupa, na który Karolina była zapisana wcześniej. W dniu pierwszego badania aparat w szpitalu uległ awarii. Wyznaczono drugi termin – i tego dnia przestały działać oba rezonanse. Karolinę zaczął zastanawiać ten dziwny zbieg okoliczności. A gdy zbliżał się trzeci termin badania, poczuła przynaglenie, by wykonać test ciążowy. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu wynik okazał się pozytywny.
- Było to wielkie zaskoczenie, ale przede wszystkim ogromna radość – mówi. – Głęboko wierzę, że Pan Bóg w swojej Opatrzności chronił nasze maleństwo przed wszelkim niebezpieczeństwem.
Oczekiwanie
Obecnie Liliana ma 15 lat, jest harcerką i uczy się w liceum o profilu wojskowym. Dominik ma 11 lat, jest ministrantem, pasjonuje się piłką nożną i muzyką. Oboje czekają na narodziny rodzeństwa, które pojawi się już wkrótce.
- Matka Boża Gidelska do dziś zajmuje szczególne miejsce w naszej rodzinie – mówi Karolina Koniarska – Maryi właśnie w tym wizerunku zawierzam siebie, bliskich i każdego człowieka, którego stawia na mojej drodze.
Zobacz galerię zdjęć: Gidle.











